Jak dwie krople wody. Czy wystylizowane dzieci to dobry pomysł?

Jak dwie krople wody. Czy wystylizowane dzieci to dobry pomysł?

Demografowie, politycy, socjologowie kreślą smutny obraz Europy bez dzieci. Zewsząd słyszymy, że  kobiety przedkładają karierę nad rodzinę, że zamiast spełniać się w roli matek wybierają własną wygodę. Wolą wakacje w eleganckim hotelu, niż kupno szkolnej wyprawki. Śledząc jednak trendy we współczesnej modzie możemy odnieść wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie. Dzieci trzymają się mocno! To one tu rządzą!

Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zaczął się szał na dzieci? Czy wtedy, gdy Katie Holmes pokazała swoją śliczną córeczkę Surie? Gdy zobaczyliśmy zdjęcia latorośli Angeliny Jolie i Brada Pita? Czy może wówczas, gdy aniołki Victoria’s Secret zaczęły po kolei zakładać rodziny i nie przerywając kariery, chwalić się w Internecie udanym życiem osobistym? Tak czy owak, komunikat był jasny: celebrytom dzieci służą. Gwiazdy chętnie opowiadają o swych pociechach, sprzedają za astronomiczne kwoty ich pierwsze zdjęcia, chwalą się rodzinnym szczęściem i łączeniem pracy zawodowej z   przewijaniem pieluch.

Świat mody pochwycił ten lukrowany obrazek. Pojawiły się kolekcje dedykowane wspólnie matkom i córkom. Dzieci poznały słowo fashion. Zaczęły uczestniczyć w pokazach, pozować fotografom, demonstrować kreacje na wybiegach, dyktować trendy… Z drugiej strony, matki upodobniły się do swoich córek. Nieraz idąc ulicą panowie przeżywają dylemat, na której zatrzymać wzrok. Na wystylizowanej nastolatce , czy jej starszej kopii?

Firmy odzieżowe zrównują różnice pokoleń. Zaciera się granica wieku. Każdy chyba pamięta piękną sesję Dolce&Gabbany z Monicą Belluci ubraną w spódnicę z warzywnym motywem. Jak się okazuje,  z identycznego materiału możemy kupić też ubranko dla dziecka! Co więcej, w propozycjach marki znajdziemy również dziecięce odpowiedniki bardzo eleganckich kreacji wieczorowych,  od garniturów  po białe koronkowe suknie. Podobnie dom mody Missoni, który słynie z wielobarwnych nadruków. Włoscy projektanci oferują dziecięce  stroje kąpielowe oraz zabawki zdobione w  charakterystyczny, firmowy wzór.

Nie jestem pewna,  czy kilkuletnie dzieci tego właśnie potrzebują. Nasuwa się pytanie, czy zabawa modą może zastąpić dobrą zabawę? Stylizowanie małolatów służy bardziej autokreacji rodziców niż dobru dzieci. Na podwórku, w parku,  piaskownicy – liczy się wygoda, swoboda ruchu  i poczucie bezkarności. Odpowiedzialność za markowy strój psuje humor, podcina skrzydła jeszcze przed wyjściem z domu. Czy w tym pomieszaniu ról nie została zgubiona rzecz najważniejsza? Do istoty dzieciństwa, do jego skarbów należy przecież beztroskie nieprzejmowanie się wyglądem, barbarzyńskie niszczenie odzieży, niemiłosierne brudzenie się, taplanie w błocie… Na wzajemne porównywanie się, na obcisłe sukienki, krawaty i buty na obcasie – na to wszystko jeszcze przyjdzie czas.

Anastazja Mołodecka

Więcej od loungemag

Klasyka zmiksowana ze streetwearem

Kolekcje krakowskiej marki ZAŁUCKA KUCZERA, tworzonej przez laureatkę Złotej Nitki Medialnej z 2016 roku,...
WIĘCEJ