Virtual kontra 7D [Antonina Dębogórska]

– Hej Anto. Jak tam? Biz się kręci?
– Taaa. Mam sporo młodych klientów zamkniętych w wirtualnej rzeczywistości. Szczególnie uzależnienie od porno to ostatnio żyła złota.
– Uzależnienie?

Ok, uzależnienie to kiepskie słowo. Powinnam powiedzieć nadużywanie. Zgłaszają się z tym coraz młodsi klienci. Dwudziestokilkulatkowie całkowicie zamknięci w wirtualu. Jestem przeszczęśliwa, że znajdują czas na real i przychodzą do mnie. Wyobrażam sobie, że to musi ich wiele kosztować. Wiesz, że zgodnie z raportem Pornhuba z roku 2018, jedną z popularniejszych kategorii była pornografia z gry komputerowej Fortnite?
– Komentowałaś ten raport dla brytyjskiego „The Telegraph”.
– Komentowałam.
– Fejm.
– No, fejm. Ale pamiętasz co powiedziałam? Dzisiejsi dwudziestolatkowie to pokolenie wychowane w sieci. Do internetu przenosimy całą naszą energię, relacje, wizerunek.

Zapominamy, że w ten sposób stajemy się zombie, przed ekranem komputera.

Nasze ciało tak to właśnie odbiera.
W momencie gdy spędzasz większość wolnego czasu grając w grę komputerową, wciągasz się na tyle, że nic dziwnego, że na Pornhubie też cię kusi, żeby wpisać zamiast Sexy Girls… Fortnite. Wciągasz się w ten świat i inwestujesz całą swoją kreatywność w grę. A kreatywna energia ma to do siebie, że zasila tę erotyczną.

  • Ale przecież żyjemy w epoce nie tylko gier komputerowych, ale też Tindera. Czy nie lepiej byłoby im poszukać szybkiego, łatwego seksu w sieci? To dzisiaj tez żaden wyczyn.
  • I tutaj zaczyna się dyskusja o tym, co daje mężczyznom masturbacja, pornografia, czego nie jest w stanie dać seks z kobietą. I jakie ma to konsekwencje. Pornografia odpowiada na trzy najczęstsze męskie lęki. Pierwszy i najważniejszy to lęk przed odrzuceniem – Sexy Girls czy postać z Fortnite’a raczej nie mają tej możliwości. Drugi, to lęk przed brakiem „wykazania się” w łóżku, związany ze znienawidzoną przeze mnie kulturą maczyzmu. Zmora seksuologów. Przyczyna rozpadu związków, zdrad, męskiej depresji, nerwicy – czyste zło.

To niepokój, który oddziela mężczyzn od ciała i emocji, wwiercając im się w mózgi z katastroficznymi myślami o tym, że „nie będą w stanie zaspokoić partnerki”. No i mamy kolejną potrzebę, na którą odpowiada porno – brak potrzeb. Masturbując się, nie musisz się przejmować niczyim szczęściem, bezpieczeństwem czy przyjemnością. Dlatego uważam, że masturbacje należy traktować jako osobną potrzebę, którą czasem realizujemy, choć mamy fajne życie seksualne. Jesteś ty i twoje genitalia – kontra reszta świata.

I odwrotnie – masturbacja nie jest w stanie zastąpić życia seksualnego. To brzmi jakby było oczywiste, ale przestaje być… Seks, nawet przygodny, w porównaniu do masturbacji – to wyzwanie. Szczególnie dla mężczyzn w naszej kulturze, która nie sprzyja rozwojowi zdrowej seksualności.

 

–    Jaka to jest ta zdrowa seksualność?

–    Taka, którą realizujemy w zgodzie ze sobą, bez lęku, bez obciążającego poczucia winy i wstydu. Jest takie zadanie domowe, które daję WSZYSTKIM moim klientom-mężczyznom i większości kobiet. To próba bycia tu i teraz i odbierania bodźców zmysłowych. Uzmysłowienia sobie jaką temperaturę lubimy, jaki dotyk, gdzie pod prysznicem wolimy, żeby lała się woda. Drugie to ucieleśnienie emocji. Gdzie czujesz emocje, jaka część ciała je najlepiej odbiera?

–    U mnie gardło.

–    U mnie żebra. No właśnie. I o to chodzi. Przyjmuję intelektualistów i karierowiczów, którzy dużo myślą, dużo działają, ale mało czują i odbierają. Są zaskoczeni tym odkryciem : „Ma Pani rację! Odkryłem jak ubogi jest mój świat zmysłów!”.
– A jeszcze taki mężczyzna przyzwyczajony jest do przeżywania swojej seksualności w świecie 2D. A tu nagle dostaje świat 7D.
– Dokładnie! Nawet więcej tych D! Bo wszystkie 5 zmysłów, emocje, myśli… A zapominamy o hormonach! Obecność drugiego człowieka, dotyk wpływają na nas niesamowicie. I dlatego przechodząc z wieloletniego wirtualu do realu układ nerwowy i hormonalny zaczyna świrować.

Nasz autonomiczny układ nerwowy składa się z z dwóch części. Układu sympatycznego i parasympatycznego. Układ sympatyczny decyduje za mobilizacje organizmu, za reakcje „walcz lub uciekaj”. I jest tak skonstruowany, że odcina dopływ krwi do męskiego prącia. Taka natura. Pewnie dlatego, że ciężko uciekać i walczyć z erekcją. Gdy mężczyzna do sypialni wybiera się jak na misję (zaspokoić partnerkę! Być facetem! Wykazać się!), gdy nie przechodzi w świat zmysłów i uczuć, dopuszczając do głosu układ parasympatyczny – jego ciało odmawia mu współpracy. I zaczyna się anty-seksualna i pro-pornograficzna spirala. „Misja” nie powiodła się, więc wraca przed ekran, do 2D, bo tam jest bezpiecznie.

– Ej, a tak co do porno, to ja jestem chyba jakiś dziwny.

Nie lubię oglądać jak facet bzyka laskę. Wolę kamerki solo.
–    O proszę, to idealne podsumowanie tego tematu. Masturbująca się kobieta to bardzo częsta męska fantazja. Właśnie dlatego, że odpowiada na patriarchalną seksualność, w której kobiety spychają odpowiedzialność za swoją przyjemność (i nie tylko) na barki mężczyzny. Kobieta masturbująca się do kamerki przeżywa swoje ciało SAMA, sama ogarnia swoje orgazmy, robi to bez wstydu i zażenowania.
–    A to ciekawe…
–    Dłuższy temat. Ciekawy, ale to nie dzisiaj. Chodźmy już spać! Jest trzecia, a my dalej molestujemy Messengera.
–    Hej! To może znajdziemy czas na real?
–    Masz dalej ten kokosowy żel do włosów?
–    Oficjalnie to jest zapach Vanilla Cola. Tak jest napisane na opakowaniu.
–    Ale nie w moim 7D!

Antonina Dębogórska