Uczta w środku lasu, czy to możliwe?

Uczta w środku lasu, czy to możliwe?

Uczta w środku lasu. Leśne uczty i przyjęcia, które od lat podbijają Stany Zjednoczone czy Kanadę, powoli rozkręcają się również w Polsce. Pięknie przybrane stoły zlokalizowane w samym środku lasu zachęcają, by przysiąść na chwilę i zapomnieć o zgiełku miasta, korkach, hałasach i smogu. Dookoła tylko zieleń, silny zapach świerków, sosen, ziół, roślin i promienie słońca przebijające przez konary drzew. Taka sceneria jest idealna do odpoczynku i ucztowania, zwłaszcza gdy na talerzach pojawią się potrawy inspirowane lasem.

Wędzony węgorz opalany ogniem podawany z cukinią, oliwą sosnową i parmezanem, kaszotto ze świeżymi ziołami i kurkami, dziczyzna zawijana w młodą kapustkę z chrupiącą kaszą gryczaną i sosem demi glace – to tylko niektóre przykłady dań inspirowanych naturą i lasem.

Takie posiłki pojawiały się latem się na talerzach gości leśnych uczt, organizowanych w ramach projektu LAS RAZ. Do tego ekologiczne sery kozie prosto od lokalnego rolnika, bułeczki z tymiankiem cytrynowym, różne rodzaje palonego masła (m.in. z pyłkiem pszczelim i rumiankiem) oraz lekki sernik z niezwykle aromatyczną wiązówką błotną, żelem świerkowym i dzikimi malinami.

Standardowo ale z leśną nutą

Leśne uczty odbywały się na Mazurach w każdą wakacyjną sobotę. Przyciągały nie tylko osoby, które tęskniły za ciszą, spokojem i błogim wypoczynkiem, ale również smakoszy szukających kulinarnych wrażeń. Podstawą menu wciąż były tradycyjne dania znane w rodzimej kuchni i lubiane przez Polaków.

Tajemnicę natomiast stanowiły dodatkowe składniki, które pozwalały zanurzyć się w leśny i roślinny świat, takie jak sosna, świerk, jałowiec, rumianek, tymianek cytrynowy, wiązówka błotna, pyłek pszczeli i wiele innych. Celem uczt było nie tylko delektowanie się potrawami wśród zieleni, poznawanie nowych osób i niespieszna rozmowa, ale również edukacja leśna.

Imprezy – z wiadomych względów – skończyły się wraz z końcem lata, ale przyszłoroczna edycja startuje już w maju. A na liście chętnych jest już kilkanaście osób, które nie „zmieściły się” na imprezach w 2020.

Wyciszenie i relaks

Shinrin yoku to japoński termin oznaczający kąpiel leśną. Japończycy prowadzą wiele badań naukowych dotyczących przebywania a raczej „zanurzania się” w lesie i terapeutycznego oddziaływania takich kąpieli na nasz organizm.

Według nich uważne, powolne przebywanie w lesie, spacerowanie lub po prostu stanie i napawanie się naturą z wykorzystaniem wszystkich zmysłów (nie tylko wzroku, ale również węchu, czy dotyku) ma bardzo duży wpływ na pracę mózgu i układu nerwowego.

W Polsce mówi się m.in. o „drzewolecznictwie”, a nawet terapii lasem, która wycisza, zapewnia głębokie odprężenie, pozwala walczyć z długotrwałym stresem. Na nasz organizm wpływa suma doświadczeń takich jak zapachy, aromaty, szum liści, wiatr w konarach drzew, naturalne światło, brak bodźców zewnętrznych w postaci hałasów, czy smogu.

Powolne smakowanie

Las jest doskonałą scenerią nie tylko do spacerów i odpoczynku, ale również do powolnego smakowania i delektowania się potrawami. W lesie nie ma sztywnej atmosfery, wręcz przeciwnie. Każdy może udać się na spacer podczas leśnej uczty, poleżeć na hamaku, leżaku lub pomoście.

Nie tylko ucztowanie, ale też edukacja

Podczas leśnych uczt LAS RAZ na talerzach gości królowały nietypowe składniki, a szefowa kuchni snuła przeróżne historie na temat przygotowywania potraw. Tu można było dowiedzieć się jak zrobić oliwę sosnową, puder sosnowy, żel świerkowy idealny do sernika, pyszny krem z wiązówką błotną albo bułeczki z tymiankiem i tajemniczym składnikiem nadającym puszystości, czyli… budyniem.

Tutaj można było posłuchać o lokalnych produktach (m.in. serach i miodach), mazurskich rybach lub dziczyźnie. Na stołach znajdowały się bukiety przygotowane z wykorzystaniem ziół, kwiatów polnych, gałązek drzew i liści m.in. lipy, czeremchy, dzikiej maliny, rozchodnika, tawułki, lawendy lub kwiatu żurawki.

Każdy może spróbować

W polskich lasach jest mnóstwo miejsc przystosowanych do wypoczynku i spożywania posiłków. Jeżeli ktoś nie chce lub nie może wziąć udziału w zorganizowanej uczcie, może przygotować ją samodzielnie. Co prawda już jesień i popołudnia są chłodne, ale lato 2021 tuż tuż (haha!). O czym warto pamiętać organizując własną ucztę w lesie?

Najważniejsze, by zostawić po sobie porządek i zabrać wszystkie śmieci. Warto pamiętać, by rozpalać ogień tylko w miejscach dozwolonych, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności i parkować tam, gdzie wolno. Jeśli ucztujemy „głęboko w lesie” lepiej wrócić przed zmierzchem, by nie zabłądzić. Trzeba pamiętać też o tym, by nie spożywać świeżych jagód i innych owoców leśnych „prosto z krzaczka” a do gotowania nie używać wody z pobliskiego jeziora.

Jak przewieźć potrawy na własną ucztę?

Dobrym pomysłem jest podawanie posiłków na specjalnych talerzach (np. z otrąb pszennych), które po zjedzeniu potraw – można również schrupać. Na leśną ucztę najlepiej zabrać gotowe dania, których nie trzeba podgrzewać: sałatki, warzywa w każdej postaci, przeróżne sery, owoce, ciasta.

Można je spakować do mniejszych lub większych pudełek (np. tekturowych), zawinąć w folię lub papier. Sosy, dipy, oliwę lepiej zapakować oddzielnie (np. do małych buteleczek) i dodać dopiero na miejscu. Jeśli zabieramy zupę, można przelać ją do termosu z rączką. Dania ciepłe (o ile zdecydujemy, że warto je zabrać) można zabrać w naczyniu żaroodpornym owiniętym w koc, który utrzyma ciepło. Taki „pakunek” zmieści się np. do koszyka rowerowego.

 

Leśne uczty na Mazurach są organizowane przez autorkę książek kulinarnych Agnieszkę Żelazko oraz Ewę Michalską, która praktykowała m.in. w Nomie, Nolicie i Atelier Amaro. Wszelkie informacje o wydarzeniach znajdziecie na profilu LAS_RAZ_na Instagramie.
fot; Ida Podsiebierska
Więcej od loungemag

Eko Drink [przepis]

“Koktajl z odpadków poproszę. Może być lekko nadpsuty.” Brzmi dziwnie? Nie na długo. Polityka “no...
WIĘCEJ