Test Volvo S90 D4 Inscription – spełnienie marzeń kierowcy


Zacznijmy od wyglądu. Z reguły staram się o nim nie pisać, bo wygląd to jak wiadomo kwestia gustu. Tym razem nie mogę się jednak powstrzymać.

A wszystko dlatego, że zawsze jak patrzę na S90 to zmysł odpowiedzialny za estetykę nie pozwala oderwać mi od tego auta wzroku. I piszę to, chodź kiedyś powiedziałem znajomemu, że prędzej zaszczekam niż przyznam, że nowe Volvo jest ładne – wtedy widziałem tylko teasery i wydawało mi się, że nowa szwedzka limuzyna czerpie garściami z czeskiej Skody (podobieństwo do Superba drugiej generacji wydawało mi się porażające). Jakież było moje zdziwienie, gdy stojąc na prezentacji V90 i S90 ze szklaneczką przepysznej whisky z kropelką coli moim oczom ukazały się dwa tak przepiękne auta. Odjęło mi mowę. Nie mogłem się napatrzeć, stałem z kolegami po fachu i wszyscy mieliśmy ślinotok. Dosłownie. Nie chodzę na takie imprezy zbyt często, bo nie lubię, ale wyszedłem z radością, że mogłem w tym uczestniczyć i z zazdrością w sercu w stosunku do ludzi, których stać na takie auto.

2 of 7

Więcej od loungemag

Modnie ubrany w plastiki 

Plastikowe słomki da się wyeliminować – wystarczy po prostu przestać ich używać. Ale trudnym...
WIĘCEJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *