Test: Volvo S60 – Klasyk na fali


Lubię patrzeć na S60-tki. Są nowoczesne, ale mimo to mają w sobie coś z tych starych, kanciastych Volvo, które tak szybko poznikały z naszych ulic, a dziś są poszukiwanymi youngtimerami. Lubię na nie patrzeć również dlatego, że dość spokojnie rozpoczynający się przód auta płynnie przechodzi w elegancki bok, który kończy się naprawdę agresywnym tyłem. S60 to kwintesencja szwedzkiego designu – nie wiem jak to robią nasi sąsiedzi zza morza, ale w ich wykonaniu nawet prosta lampka z Ikea za 19,99 zł pasuje do bardzo drogich mebli z cejlońskiego drewna. Za kierownicą Volvo S60 można więc siedzieć zarówno w garniturze, jak i wytartych jeansach – z tym drugim strojem szczególnie dobrze komponuje się wersja Cross Country.

Uterenowione Volvo jest bowiem bardzo męskie, co jest zasługą pakietu dodatków, które – co ważne – nie są jedynie ładnie wyglądającymi błyszczącymi atrapami, więc nie urwą się przy pierwszym lepszym wjechaniu na szutrową drogę. Mamy tu: dodatkową osłonę silnika, osłony zderzaków i progów, podwyższony o 6,5 mm prześwit (Cross Country jest więc zawieszone na wysokości 20,1 cm!), powiększone nadkola, tak, żeby zmieścić w nich 19-calowe koła – wszystko to tworzy obraz muskularnego auta, które wzbudza zainteresowanie i respekt na drodze.

 

Niskoprofilowe opony na wielkich felgach zaburzają jednak nieco proporcje nadwozia i są mało poręczne poza asfaltem (zresztą krawężniki też ich nie lubią), dlatego ja proponowałbym zejście minimum o jeden, jeśli nawet nie dwa rozmiary, ale z drugiej strony – takie auta kupuje się głównie dlatego, żeby wyglądały, a na 19-calowych felgach Volvo wygląda co najmniej ciekawie.

W środku, wydawać by się mogło, jest smutno, trochę nudno i szaro-buro, ale to tylko pierwsze wrażenie. Deska rozdzielcza nie jest jeszcze na szczęście wyczyszczona z przycisków (w następcy na pewno już będzie), więc mamy tu całą masę guzików i guziczków, ale mnie się to bardzo podoba. Nie musimy zatem, jak w nowych autach, odrywać wzroku od drogi przeszukując skomplikowany ekran dotykowy w poszukiwaniu ustawień klimatyzacji. Tu mamy odpowiedzialne za to pokrętła. A ekran – jest, i obsługujemy go… pokrętłem oczywiście. Tyle, że tu mam pewne zastrzeżenia – trzeba się nauczyć jego obsługi, bo do rewelacyjnego i-Drive z BMW daleka jeszcze droga.

volvo_s60cc-7

2 of 4

Więcej od loungemag

Przed Wami najfajniejsze auto, jakim jeździłem w 2016 roku.

„Ale przecież napęd jest tylko na przód!” – ktoś zakrzyknie. Racja. I co z tego? Wiele osób...
WIĘCEJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *