Dedykowany jest również tryb SNOW, który pomoże w zimowej aurze i to właśnie w takich warunkach przyda Wam się napęd 4×4, bo Kodiaq jest SUVem, a nie autem terenowym, chociaż jakieś umiejętności posiada. Ja sprawdzałem go jedynie w błocie i mnie nie zawiódł. Podobnie było również na krakowskich dziurach oraz krawężnikach – przeszkodą nawet nie były duże alufelgi.
Ogromne wymiary i waga odbiły swoje piętno również na spalaniu samochodu. Ten silnik w mieście jest mało ekonomiczny. Krótkie trasy obfitowały w wyniki rzędu 11-12 litrów. Na szczęście w trasie samochód może spalić tylko 8 litrów, także przy kupnie warto zastanowić się nad docelowym przeznaczeniem samochodu. Alternatywą może być TDI lub mniejsze 1,4 TSI, ale nie mogę obiecać, że jeździ tak samo dobrze. A cena? Nasz egzemplarz to kwota około 180 tysięcy złotych, ale wartość Citigo to same dodatki.
Podsumuję więc przewrotnie. Kodiaq nie jest dla każdego i uniwersalnie nie wjedzie do każdego garażu, aczkolwiek jego mniejszy brat – Karoq – już prędzej. To sprawia, że nawet gdyby Kodiaq nie stał się rynkowym hitem, Skoda i tak na tym nie straci. A jak na potentata przystało warto mieć w ofercie auto z każdego segmentu.
Konrad Stopa
Fot. Grzegorz Wawryszczuk

