Test: Mini Clubman Cooper D – badanie zawartości Mini w Mini

Jazda

Co z jazdą? Czy Clubman również przekonuje do siebie prowadzeniem? Zdecydowanie powinien, skoro hasło reklamowe Mini, wypisane nawet na podkładkach pod rejestrację brzmi „Gokartowa frajda z jazdy”. Frajda z jazdy rzeczywiście jest, choć czy aż gokartowa… tu mam pewne wątpliwości. Clubman jest bardziej miękki i mniej zwarty, niż mniejsze Mini, którymi miałem okazję jeździć. Można odnieść wrażenie, że próbowano go nieco uładzić.
Mimo tego, nadal prowadzi się bardzo precyzyjnie i przyjemnie, nie zdradzając tendencji do zbytniej podsterowności. A zawieszenie nie jest już tak bestialsko twarde – teraz wylecą Wam z zębów tylko te najgorzej przymocowane plomby. Z minusów, podczas jazdy zwróciłem uwagę na nieco zbyt duże szumy przy wyższych prędkościach. Cóż, Mini ma aerodynamikę bliższą lodówki, niż bolidu…

Screen Shot 2016-04-11 at 18.47.10

Silnik ma w tym aucie 150 koni z dwóch litrów pojemności, a żywi się olejem napędowym. Abstrahując od tego, czy diesel w Mini to aby nie profanacja (albo przynajmniej dysonans) – bo są takie opinie, jednostka dobrze pasuje do tego samochodu i zapewnia zadowalające osiągi. Na tyle, że stawia pod znakiem zapytania dopłatę do mocniejszej, 184-konnej wersji Cooper SD. Okolice ośmiu sekund do setki to bardzo dobry wynik, jak na 150 konnego diesla, również elastyczność nie rozczarowuje, a ośmiobiegowa skrzynia świetnie dogaduje się z silnikiem. Oczywiście, chwilami brakowało mi tu łopatek za kierownicą (dostępne jako opcja), ale większość kierowców prawdopodobnie nawet o tym nie pomyśli.

Screen Shot 2016-04-11 at 18.46.14

Clubman może więc ująć swego kierowcę jazdą, udobruchać pasażerów niezłą przestrzenią i zdobyć serca obserwatorów stylem. Czy – w tej wersji i z dieslem pod maską – jest nadal prawdziwym Mini? Moim zdaniem tak, zresztą widzę tu więcej charakteru, niż np. w wersji pięciodrzwiowej.

Czy jednak warto go kupić? Cóż, z ceną oscylującą – za tę konfigurację –w okolicach 170 tyś zł, to ciężkie pytanie. Taki zakup ma sens tylko wtedy, gdy straci się dla tego auta głowę – mimo prób przekupienia klientów funkcjonalnością, nadal nikt nie kupi Clubmana z rozsądku.

Mikołaj Adamczuk
fot. Dominika Szablak

www.motopodprad.pl

Więcej od loungemag
Królowie dróg: polska jazda bez trzymanki [Rafał Stanowski]
Zastanawiacie się, jacy jesteśmy? Spójrzcie w lustro, a raczej w lusterko swojego samochodu. Auto jest...
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *