TEST: Ford Mustang GT – bliżej marzeń

Ciekawych smaczków w Mustangu jest dużo więcej. Spod lusterek wyświetla się hologram ze znanym koniem na chodniku. Wewnątrz plakietka z napisem „since 1951” działa pobudzająco lub niecodzienne włączniki na konsoli centralnej jak w samolocie. Wspomnianego konia spotkamy jeszcze w kilku innych miejscach. Nie da się ukryć, że wizualnie Ford długo pracował nad tym, by nowy Mustang z godnością mógł wbiec na pola starego kontynentu. Na szczęście w końcu to zrobił i dzięki temu nawet już niemałe stadko możemy zaobserwować w Polsce.

Skoro zewnętrzna karoseria sprawia, że opada Ci szczęka to niestety takie samo wrażenie nie panuje już w środku. Oczywiście sportowe, amerykańskie fury nigdy nie dbały o to, aby to wnętrze było jak najbardziej komfortowe i nowoczesne. I o ile mogę się czegoś przyczepić to właśnie jedynie tego elementu samochodu. Sam design środka jest iście fordowski, znane kształty oraz rozwiązania, ale też niestety błędy. Materiały mimo, że dobrej jakości czasem są źle spasowane i po prostu potrafią zaskrzypieć, ale świetne fotele, spora kierownica i niezłe wyposażenie jak na sportowe auto sprawiają, że takie problemy, to żadne problemy.

Więcej od loungemag
Jacqueline Bisset: “Ludzie nie wiedzą, kim są tak naprawdę” [wywiad]
Jacqueline Bisset to wielokrotnie nagradzana znakomita brytyjska aktorka. W drugiej połowie lat 70., po roli...
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *