Stylistka od minimalizmu i ekologicznego życia [Malwa Wawrzynek]

Mecenasi mody [Malwa Wawrzynek]

 

Nowe trendy zazwyczaj mają w sobie to, że przyczyniają się do powstawania nowych zawodów i specjalizacji. Od kiedy moda stała się jedną z najważniejszych dziedzin życia codziennego, zawód stylisty personalnego wyrósł spod ziemi szybciej, niż przysłowiowe grzybki po deszczu. Nagle okazało się, że ani kobiety, ani mężczyźni nie potrafią sami skompletować sobie szafy. Nie wiedzą, w czym dobrze wyglądają i co powinno się znaleźć w ich garderobie.

Często zastanawiam się, ile jest prawdziwej nieporadności w tej niewiedzy, a ile zwykłej wygody. Ostateczny powód jest jednak nieistotny, bo liczy się to, że zawód stylisty prosperuje coraz lepiej. Pojawiają się nawet jego nowe odmiany, ukryte pod tajemniczą nazwy „psychologa mody”. Kto to taki? To osoba, która dopasuje Twoje ubranie nie tylko do sylwetki, ale też do Twojego zwodu, do osobowości, do kolorystyki i do każdego innego aspektu.

Osoba, która wysyła sygnał o tym, jaką osobą jesteś. Jednym słowem psycholog mody. Pomaga Ci kreować spójny wizerunek. Czyli robi to samo, co dobry stylista personalny, ale zazwyczaj ma psychologiczny background. Tak więc kolejne odmiany stylizacji personalnej tworzą się samoistnie. A ja się zastanawiam, czy obok tego nie dzieje się wielka rewolucja i doradztwo personalne zaczyna iść w całkowicie przeciwną stronę. Czy patrząc na aktualne trendy konsumpcji, nie nadszedł przypadkiem czas na stylistów, którzy zamiast kupować z Tobą nowe ciuszki, będą wyrzucać je z Twojej szafy?

Czym zajmuje się taka osoba?

Czekam na moment (a może już go przegapiłam?), w którym popularny stanie się zawód stylisty od minimalizmu i ekologicznego życia. Czym zajmuje się taka osoba? To oczywiste pomaga Ci wyrzucać z szafy wszystkie te ubrania, które kiedyś zakupiłeś ze stylistą od wizerunku. Ogranicza Twoją szafę do jednej białej koszuli, jednej małej czarnej, jednej ołówkowej spódnicy i jednej pary uniwersalnych szpilek.

Wyrzuca z niej wszystkie zwiewne bluzeczki, kilka ramonesek, niepotrzebne pary jeansów i stertę butów noszonych raz do roku. Właściwie to nie wyrzuca, tylko podaje dalej, czyli sugeruje przekazanie części ubrań koleżankom lub osobom potrzebującym. Podpowiada Ci, jak korzystać z opcji wymieniania się ubraniami. Czyli tak zwanymi swapami, które ostatnio stają się coraz bardziej popularne. Przekazuje Ci listę kilku second-handów, zamiast sieciówkowych sklepów w galerii handlowej, ale zdecydowanie uczula Cię na kupowanie byle czego za byle grosze. Bo przecież na szmateksach też trzeba wiedzieć, co kupować i nie dać się wciągnąć w wir tanich ciuszków.

Oprócz zmniejszenia ilości ubrań stylistka od minimalizmu i ekologicznego życia powie Ci, które sklepy i marki są eco-friendly, a które trzeba omijać szerokim łukiem. W prezencie da Ci ekologiczną torbę na zakupy wszelkiego rodzaju, ale zaznaczy, że nie wolno do niej pakować zbyt wiele. Pokaże Ci kilka przydatnych trików, jak sprawić, aby pranie było bardziej przyjazne środowisku. Jak korzystać z ubrań, aby pozostały z Tobą jak najdłużej.

Te najbardziej wszechstronne eco-stylistki, wejdą również do Twojej łazienki i tam zrobią prawdziwą rewolucję na Twojej kosmetycznej półce. Wyrzucą plastikową szczoteczkę do zębów, patyczki do uszu i kosmetyczne marki, które testują swoje produkty na zwierzakach, albo używają szkodliwych substancji. Plastikowe dozowniki na mydło stylistka od minimalizmu zamieni na te szklane, wielokrotnego użytku. Mówiąc w skrócie: pozbędzie się nadmiaru plastiku i tworzyw szkodliwych dla środowiska w przeciągu jednej wizyty w domu.

Kolejna profesja?

Być może nowy zawód stylisty od minimalizmu i ekologicznego życia wyewoluuje szybko w kolejną profesję i tak jak można zauważyć to teraz, połączy się z dziedziną psychologii. Wtedy to stylistka od minimalizmu i ekologicznego życia będzie pracować z Tobą dłużej i intensywniej, tak, aby skutecznie i długotrwale zmienić Twoje nawyki. Trochę taki praktyczny coach w drodze do bardziej świadomej konsumpcji. Pisząc to ostatnie zdanie, mam dziwne wrażenie, że ten zawód już istnieje, tylko jeszcze nie zyskał na odpowiedniej popularności. A szkoda, bo każdemu z nas przydałaby się solidna lekcja tego, jak żyć bez sterty plastiku i nadmiaru rzeczy, z których tak rzadko korzystamy.