Pewna para, która od lat szczyciła udanym życiem seksualnym, opowiedziała mi o swoich łóżkowych zwyczajach „Włączamy porno i jazda – pięć minut dla niego i pięć minut dla mnie. Oboje kończymy. Śmiejemy się, że moglibyśmy mieć piątkę dzieci!”.
Nie każdy seks musi być rytuałem, ale tego typu trwałe nawyki mogą doprowadzić parę do poczucia pustki i nudy. Seks Elizy i Mateusza zaczął wyglądać dokładnie tak samo. Eliza w końcu zaczęła unikać zbliżeń, czując że jej jedyną rolą jest szybkie dojście do orgazmu, a celem – doprowadzenie do końca swojego ukochanego. Czuła się nieważna. Jak to w temperamentnych parach bywa, w odpowiedzi na frustracje seksualną pojawiły się kłótnie. Powoli wyszli z tego, rozmawiając i ucząc się siebie na nowo. Po czasie Eliza stwierdziła, że dopiero problem w sypialni pozwolił jej uświadomić sobie jak mało o sobie wiedzą i choć nie było tygodnia bez seksu w ich wieloletnim związku – nie uprawiali miłości, tylko wspinali się na kolejny szczyt.
Czy szybkie numerki są przeciwieństwem ruchu slow sex? Niekoniecznie, bo czas nie jest w nim najważniejszy. Liczy się uważność. Przenosząc filozofię mindfullness do sypialni, dokonujemy podobnych zmian jak zamiana przejście z pospiesznego hamburgera na pełnowartościowy, zdrowy obiad. Seks w którym celem nie jest sam orgazm, a przyjemność z wyrażenia emocji i okazania troski. Pary, które lubią seks i uprawiają go często, to osoby, które w ten sposób wyrażają uczucia i tam ich szukają. Nie są jednak odporne na trudności seksualne, które wcześniej czy później, w takiej lub innej formie – dotykają każdej osoby.
Zdaniem uznanych specjalistów, problemy seksualne w związku dają parze niepowtarzalną okazję do rozwoju. Dlatego warto podejść do nich ze spokojem i otwartością. Dla par przesyconych seksem, czujących nudę i pustkę dobrym rozwiązaniem może stać się tymczasowy celibat. Czas, w którym obie strony mogą zastanowić się od czego zaczną nową podróż. Jaki jest ich kontakt z ich ciałem i z sobą nawzajem. Myślenie o seksie codziennie przez parę minut, fantazjowanie i pielęgnowanie swojego wnętrzna, pomaga rozwinąć zapomnianą wartość, jaką jest erotyka. A erotyka to psychologiczna obudowa seksualności. Seksualność pozbawiona erotyki, to seksualność mechaniczna i odarta z podmiotowości. Seks nie musi być związany z miłością, ale jest lepszy, gdy ma jakieś znaczenie. Zostawia wtedy ślad w pamięci. Dlatego tak często do zdrad dochodzi, gdy akurat przeżywamy kryzys własnej tożsamości.
Po dwudziestu latach kobieta, której wydaje się, że w oczach męża jest dalej nieporadną dziewczynką, szuka związku z młodym podwładnym, bo chce wyrazić siebie w roli, w jakiej on ją dostrzega. To samo dzieje się w przypadku mężczyzn. Zdrada to często opowieść o tym, kim chciałbym być, ale wydaje mi się, że dla żony czy męża już nie mogę, bo za dobrze mnie zna. A może w łóżku mogę być dla żony tym kim chcę?
Kryzys pożądania seksualnego to kryzys wyobraźni. I nie chodzi o to, aby w trakcie seksu wyobrażać sobie, że uprawia się go z kimś innym. Większości osób ciarki przechodzą na samą myśl. Podmiotowość jest erotyczna.
Miłosz – przystojniak zaraz przed trzydziestką, który naprawdę uwielbia kobiety – z wzajemnością, podzielił się ze mną szczerym wyznaniem. „Nie chodzi o to, że ja seksu nie chcę. Gdy umawiam się na randkę w piękną kobietą, to zawsze jestem podniecony. Ale lubię wiedzieć, że ta kobieta mnie wybrała. Że ona mnie juz trochę zna i wie, z kim uprawia seks. Nie chcę myśleć, że jestem jej lekarstwem na ranę po byłym facecie, samotność czy brak poczucia własnej wartości. A seks, w którym chodzi tylko o rozładowanie napięcia, już dawno mnie nie kręci. Dlatego gdy ona chce iść do łóżka na pierwszej randce, zastanawiam się, co ją we mnie aż tak urzekło. Przecież w ogóle się nie znamy. Wciąż mogę okazać się psychopatą, albo idiotą. Nie lubię oceniać, ale dla mnie to świadectwo w najlepszym wypadku płytkości lub naiwności, a w najgorszym desperacji”.
Miłosz, jak wielu mężczyzn nie lubi się przyznawać do tego, że preferuje wolniejsze tempo niż niektóre napotkane kobiety. „Nie zawsze się do tego przyznaję, bo wyzwolenie kobiecej seksualności wiąże się w pewnym stopniu z emancypacją, za którą podziwiam kobiety. Mogę powiedzieć, że jestem feministą. Wkurza mnie, gdy kobiety traktują swoją seksualność bezceremonialnie. Sam też nie lubię być traktowany jak cheeseburger z fast foodu”.



