Škoda Superb‎ Outdoor 2.0 TDI 140 KM – okazja warta ryzyka


Co więc otrzymamy za tę kwotę, poza tym, co jasne i oczywiste i o czym napisałem już wyżej? Przede wszystkim napęd 4×4 oparty na świetnym sprzęgle Haldex, który działa na tyle precyzyjnie, że aby z Superba zrobić prawdziwego wszędołaza wystarczyłoby założyć mu lepsze opony i jeszcze podwyższyć prześwit. Mając jednak to, co fabryka dała do dyspozycji i tak nie należy narzekać. Napęd działa bardzo sprawnie i świetnie zachowuje się nie tylko w głębokim błocie i na szutrze, ale przede wszystkim tam, gdzie Outdoor spędza najwięcej czasu, czyli na drodze.

Żaden zakręt nie jest bowiem, tego długiego na ponad 4,8 metra kombi w stanie wyprowadzić z równowagi, a wszystkie ekstremalne sytuacje są bardzo łagodnie, praktycznie niezauważalnie pacyfikowane. W dodatku dłuższy skok amortyzatorów i wyższy prześwit powodują, że Superb 4×4 zachowuje się na dziurawych drogach mniej więcej tak, jakby jechał po świeżo oddanych autostradach u naszych zachodnich sąsiadów. To auto jest po prostu niebywale komfortowe. Długo myślałem nad tym czy jeździłem wcześniej samochodem o równie zbliżonych do wygodnej kanapy parametrach i poza moją świętej pamięci „Beczką” nic nie przychodzi mi do głowy. Skoda łączy w sobie jednak coś więcej i za to ogromne brawa. Konstruktorom udało się stworzyć samochód obdarzony niesamowitym komfortem, całkiem realnymi możliwościami w lekkim terenie, który w dodatku prowadzi się jak po sznurku!

Pewnie zastanawiacie się, już widząc te parametry w tytule, czy 140 koni jest w stanie pociągnąć ten kawał żelastwa o wadze 1600 kg. Otóż jest, i to całkiem sprawnie. Co prawda katalogowe 10 sekund do setki nie powala, ale już od drugiego biegu w górę czuć, że 320 Nm momentu obrotowego wyciska siódme poty, żeby kierowca Superba nie usypiał za kierownicą. Ta moc oczywiście wyda się miłośnikom prędkości znacznie niewystarczająca, ale jeżeli ktoś często podróżuje, jeździ głównie momentem obrotowym, na autostradzie trzyma się maksymalnie 160 km/h, lubi silniki diesla i jest w stanie zaakceptować spalanie nawet 10 l/100 km w mieście, to będzie bardzo zadowolony.

Również porozumienie na linii silnik-skrzynia biegów jest godne podziwu. W teście udział brał egzemplarz ze skrzynią manualną i… chwała mu za to. Powiem szczerze, że DSG mogłoby popsuć moją ocenę w tej części testu. Tak wiem, dwusprzęgłówka jest świetna na każdą okazję, a historie o jej możliwościach często rozpoczynają rozmowy przy piwie właścicieli VAG-ów w nie wyposażonych, ale ja uważam, że zamula diesle i sprawia, że jazda nimi staje się mniej przewidywalna. Manualna skrzynia biegów do tego silnika powinna być wyposażeniem obowiązkowym!

Jak zatem wspominam pierwszy wspólnie spędzony tydzień z jakąkolwiek Skodą? Bardzo przyzwoicie. Superbem przejechałem ponad 1000 km, głównie po drogach szybkiego ruchu i autostradach. Mimo niewielkiej mocy nie czułem się gorszy od innych, a świetne wyciszenie jednostki i całkiem przyzwoicie grające audio umiliło mi podróż. Bogate wyposażenie, ze szklanym dachem, ogrzewaną przednią szybą, elektrycznie sterowanymi fotelami z pamięcią, nieco gubiącą się i mało intuicyjną (niestety) nawigacją oraz pakietem terenowym na czele pomogło mi w podjęciu decyzji na przyszłość – jeśli będę szukał auta rodzinnego, otworzę serwis aukcyjny i poszukam takiego Superba w wersji Outdoor. Nowego nie opłaca się kupować, bo raz, że za drzwiami stoi już kolejny model, a dwa, że zwykły Superb kombi z pakietem terenowym za 600 zł, pozbawiony jedynie czarnych plastikowych nakładek jest o prawie 10 tys. zł. tańszy. No chyba, że komuś ten design a’la crossover tak bardzo nie pozwala w nocy spać.

Teks i zdjęcia – Adam Gieras, Motopodprąd.pl

Więcej od loungemag

Jesienne śniadanie na dobry początek dnia [przepis]

Śniadanie do pracy – jakie musi być? Syte i smaczne, najlepiej szybkie. No i ciepłe,...
WIĘCEJ

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *