SINGLEM – być, albo nie być? Oto jest pytanie!

SINGLEM – być, albo nie być? Oto jest pytanie!

Niczego nie muszę. Nie jestem służącą we własnym domu. Nie znoszę jego grymasów, narzekań i złośliwych uwag. Nikt na mnie nie wyładowuje swoich frustracji. Przestaję fizycznie z obcą płcią wtedy, gdy mam na to ochotę. Jest czysto i wszystko na swoim miejscu. Nie muszę gotować! Nie robię niczego wbrew mej woli. Mieszkanie urządziłam wedle mojego gustu. Cenię sobie wygodę, ciszę i spokój. I to mam! Życie w pojedynkę jest więc dla mnie czymś naturalnym. Jest wspaniale! -pisze jedna z forumowiczek portalu dla singli.
Na innym portalu czytamy:

-Singiel jest to człowiek dorabiający ideologię do swojej samotności.
Zawsze lepiej brzmi że jest się „niezależnym singlem” niż powiedzenie:
– jestem samotny i nikt mnie nie chce,
– jestem pracoholikiem i nikt mnie nie chce,
– jestem pracoholikiem i nie mam czasu na nikogo, choć bym chciał,
– mam jakiś uraz psychiczny z przeszłości i boję się nowych związków, ale żeby nie wyjść na ciamajdę wolę mówić iż to samotność z wyboru,
– jestem osobą, z którą nie da się żyć pod jednym dachem i dlatego nikt mnie nie chce,
– jestem zadufaną w sobie osobą nie myślącą o innych i dlatego nikt mnie nie chce,
– jestem tak bardzo zakochany w sobie, że mam innych ludzi, za cos gorszego i dlatego wole być sam.
Gdyby „single” byli szczerzy i nie dorabiali do swoich słabości ideologii, to ten termin nigdy by nie powstał!

Dobrze, czy źle być singlem? Wszyscy wiedzą, że to jest modne, ale co to właściwie jest singlehood. I kim tak na prawdę są single? Z wypowiedzi forumowiczów można wywnioskować, że istnieją dwa rodzaje samotników: single z wyboru i single z konieczności. Ale jest jeszcze trzeci rodzaj: związek singla z singielką.

Życie w pojedynkę nie jest wynalazkiem dzisiejszych czasów. Kiedyś było równie częste, co niemoralne. Oznaczało brzydotę, nieporadność życiową, ułomność, porażkę, zły charakter. Niezamężne kobiety po trzydziestce, zwane starymi pannami, nie miały szans na zainteresowanie odpowiednimi kandydatami na męża, musiały zadowolić się tym, który je chciał. W lepszej sytuacji byli mężczyźni, chociaż i oni przekraczając ,,odpowiedni wiek” otrzymywali łatkę ,,stary kawaler” i uważani byli za gorsza partię.

Dzisiaj sytuacja zmieniła się radykalnie: naśladowanie czy admiracja samotnych podnosi ich status w społeczeństwie. Singlem być to dzisiaj niezwykle modne i wygodne doświadczenie w życiu młodych ludzi. Czy, właśnie dlatego małżeństwo stało się przestarzałą formą związku? Bo ,,na całe życie”, bo ,,ślubuję Ci wierność”, bo ,,w zdrowiu i chorobie”? A może po prostu życie w pojedynkę, nawet z kimś od czasu do czasu, to niezobowiązujące, niezniewalające, wolne od pretensji i gderania, własne i lepsze życie?

Mężczyźni bez obrączki zwykle nie byli piętnowani, ani nakłaniani do małżeństwa. Nie byli też alienowani ze swojej społeczności. Co innego – kobiety! Kobiety single to znak naszych czasów. Dostęp do wyższego wykształcenia, ciekawej pracy i niezłych zarobków, a tym samym do niezależności od zapewniających te wszystkie dobra mężczyzn, paradoksalnie zamieniła życie kobiet w walkę o tego odpowiedniego partnera. Jednak, pomimo dużej dostępności kawalerów czas poszukiwania odpowiedniej osoby staje się coraz dłuższy, partner wybierany jest staranniej i stawiane mu są coraz większe wymagania co do wyglądu, osobowości, stanu konta itp. Najczęściej jednak ,,znaleziska” odkładane zostają na półkę z napisem: kiedy przyjdzie mój czas.

Częste zmiany partnerów, niezależność finansowa i personalna, oraz świadomość, że w każdej chwili znajdzie się ktoś nowy, chroni przed uczuciem permanentnej samotności. Singlami z wyboru najczęściej są osoby dobrze wykształcone i dobrze zarabiające, takie, które mieszkają same lub z przyjaciółmi, albo też jeszcze z rodzicami. Przede wszystkim mają mocne poczucie własnej wartości, jako tej najbardziej pożądanej i poszukiwanej przez innych, przez przyjaciół postrzegani są jako ,,zdobywcy”. Zazwyczaj, singlami w wyboru są osoby o przyjemnej powierzchowności, zaliczane do tych ładniejszych i przystojniejszych, z wysokim poczuciem humoru i brylujące w towarzystwie. Nierzadko dysponują większymi środkami finansowymi, bo prawdopodobnie, jedyne wydatki, jakie muszą ponosić, to imprezy towarzyskie i opłaty za zamieszkiwanie i utrzymanie samego siebie.

Jednak, najbardziej cenionym stanem dla singli wydaje się być wolność. Wolność ta, to przede wszystkim możliwość decydowania o wszystkich aspektach życiowych bez konsultacji i kompromisów, oraz poczucie absolutnej własności, począwszy od pilota do telewizora, a na mieszkaniu, samochodzie i koncie bankowym skończywszy. Niezwykle istotna jest także wolność w wymiarze seksualnym: ilość i częstotliwość zbliżeń intymnych nieograniczana jest jedną osobą, czy miejscem. Podobnie kwestie finansowe, pieniądze wydawane są dla realizacji własnych potrzeb i przez nikogo niewyliczane. Większe są możliwości rozwoju zawodowego bez ograniczania czasowego przez druga osobę.

Czy single to tylko szczęśliwi samotnicy, szukający spełnienia swoich pragnień? Czy są minusy bycia singlem?

Singlehood to stan samotności, a samotność niekiedy bywa dokuczliwa. Jednak istotne jest to, że ma różne oblicza. Najgroźniejszym z punktu widzenia zdrowia psychicznego i fizycznego osoby samotnej jest osamotnienie. Różnica między tymi dwoma stanami jest znaczna: samotność pomaga się wyciszyć, zrelaksować, poznać siebie głębiej niż dotychczas, pozwala nam spędzić czas z samym sobą, cieszyć się chwilą spokoju. Może nawet dawać szczęście. Osamotnienie to stan permanentnej samotności, to źródło cierpień powodujący brak wiary w siebie i w ludzi żyjących obok. Samotność w tłumie, dzisiaj wydaje się być jeszcze bardziej widoczna niż kiedykolwiek wcześniej. Wielkie miasta przyciągają bogactwem kulturalnych imprez i możliwością spotkania człowieka tak samo samotnego jak my. Barwność miejskiego życia potęguje wrażenie, że kiedy w nim uczestniczymy, jesteśmy równie barwni. Bawimy się wiec jesteśmy szczęśliwi –jesteśmy szczęśliwi wiec się bawimy. Jednak dystans wobec innych, zawrotna prędkość miejskiego życia oraz krótkotrwałość uczuć pogłębia jeszcze nasze poczucie samotności.
Możemy czuć się samotni zarówno będąc samemu, jak i w niesatysfakcjonującym nas związku. Możemy być sami i nie odczuwać samotności, albo być z kimś i cierpieć samotność podwójnie.

Singlem, więc- być czy nie być? Na tak postawione pytanie wypada odpowiedzieć jedynie: w tym szaleństwie jest metoda!
Więcej od loungemag

Uliczne mundury – moda żołnierska

Nowa kolekcja JBV, czyli marki Jacob Birge Vision, inspirowana jest modą lat...
WIĘCEJ