Sara Hamadyk: “Whiskey nie jest już zarezerwowana dla nikogo” [wywiad]

Sara Hamadyk: "Whiskey nie jest już „zarezerwowana” dla nikogo" [wywiad]
Uwielbiam również, kiedy umiera jakiś stereotyp. Whiskey nie jest już zarezerwowana dla nikogo […] – opowiada Sara Hamadyk, pierwsza w Polsce ambasadorka irlandzkiej marki Tullamore D.E.W., utalentowana barmanka, pasjonatka kina. O kobietach w branży whisky, pokutujących stereotypach i artystycznej przeszłości – rozmawia Szymon Bira.

 

Sara, widziałaś „Whisky dla aniołów” Kena Loacha?

Oczywiście! To jeden z pierwszych filmów z jakąkolwiek tematyką alkoholową, jakie widziałam w życiu. Niesamowicie zabawne żarty sytuacyjne, ciekawie opisane postacie i bardzo mądre przesłanie – nie ma ludzi nieodpowiednich do picia whisky! To ważne przesłanie szczególnie w sytuacji, gdy jest się młodą kobietą pracującą z tym trunkiem.

Chciałem nawiązać tym do Twoich pasji – filmu i whisky. Powiedz, w jakiej kolejności je wymieniać? Po drodze pojawiło się chyba również śpiewanie. Uporządkujmy proszę to, czym się zajmowałaś do tej pory.

Nie mogę narzekać na nudę w życiu! Cała „artystyczna” przygoda rozpoczęła się już w liceum – tam zaczynałam, śpiewając w chórze, ucząc się w szkole muzycznej i grając w teatrze. Ta część jest na pewno odpowiedzialna za moją miłość do „ładnych” i wizualnie dopracowanych rzeczy! Idąc śladem artystycznych poczynań, zdecydowałam się na studiowanie organizacji produkcji filmowej w Krakowie, jednocześnie pracując przy wielu projektach warszawskich studentów.

W Krakowie stawiałam też swoje pierwsze kroki za barem. Pierwsze nocne spacery po krakowskim rynku i pierwsza whiskey dzielona z przyjaciółmi w deszczu – poetyckie wspomnienie, które skłoniło mnie do zgłębiania pasji leżakowanych trunków. Dziś niestety nie pojawiam się na deskach żadnej sceny czy teatru, ale nadal wolne chwile spędzam w kinie. Whiskey zajmuje natomiast najwyższe miejsce w moim sercu!

W lipcu 2018 roku wygrałaś konkurs na Brand Ambasadora marki Tullamore D.E.W.i tym samym stałaś się pierwszą ambasadorką tej irlandzkiej whiskey w Polsce. Sukces nie pojawił się znikąd, w 2017 r. byłaś jedyną kobietą, która znalazła się w finale World Class Poland (to jeden z najbardziej prestiżowych konkursów barmańskich w Polsce), pracowałaś w najlepszych barach w kraju.

Bycie jedyną kobietą w przeróżnych kręgach wydaje się moim małym hobby [śmiech]. Również w branży filmowej jeszcze parę lat temu nieczęsto spotykało się kobiety – na szczęście dziś kobiety świetnie sobie radzą w każdej możliwej profesji. Jest to niewątpliwie ogromne wyróżnienie – bycie jedyną kobietą w konkursie World Class, jak i sam udział w finale tego fantastycznego wydarzenia.

Niewątpliwie to praca w świetnych barach przyczyniła się do rozwoju miłości zarówno do koktajli, jak i whisky! Do końca życia pamiętać będę, jak w poznańskim Whisky Barze 88 w wolnych chwilach przeglądałam setki butelek z całego świata, nie dowierzając, jak wiele istnieje przeróżnych destylarni, edycji, wariantów.

„Bakcyl” whisky niewątpliwie został zaszczepiony we mnie od samego początku pracy za barem – miałam ogromne szczęście, dostając od losu możliwość pracy w Coctail Barze & Domu Whisky w Warszawie czy właśnie w Poznańskim Whisky Bar 88.

Okazuje się, że w branży powierzchownie kojarzonej z panami w średnim wieku kobiety czują się świetnie i to praktycznie od początków jej istnienia. Zajmują najważniejsze stanowiska zarządzające, ambasadorskie, managerskie, barmańskie czy handlowe. Piszą o whisky, fotografują ją, blogują. Jak Ty się czujesz jako „Kobieta w krainie whisky” [tytuł popularnego vloga Sylwii Szwedo – przyp. red.] i co Cię właściwie do tej krainy przyciągnęło?

Każdy barman, który kierunkuje się w stronę jakiegoś alkoholu/firmy, przechodzi przez jedno wydarzenie, które staje się „kamieniem milowym” w jego historii. W moim przypadku była to jedna osoba, której sposób opowiadania o whisky przyciągnął mnie na nie jedno, ale aż trzy szkolenia z jego udziałem! Od tamtej pory – to prawie pięć lat – mój świat jest pełen whisky i jej historii! Uwielbiam również, kiedy umiera jakiś stereotyp.

Whiskey nie jest już „zarezerwowana” dla nikogo – firmy ją produkujące chcą, aby w ich portfolio znalazło się coś dla każdego. Nieważne więc, czy jesteś młody, starszy, czy jesteś kobietą czy mężczyzną! Niewątpliwie kobiety zawodowo pracujące z whisky to wciąż mniejszość, szczególnie na stanowiskach ambasadorskich.

Na szczęście na całym świecie się to zmienia, kobiet ambasadorek przybywa, przedstawicielki płci pięknej pracują jako managerki destylarni, nadzorują produkcję whisky czy nawet zajmują stanowisko master blenderów! To piękne, gdy kobiety potrafią w męskim towarzystwie, na degustacji czy szkoleniu, błyszczeć wiedzą o whisky. To wciąż rosnąca grupa.

Ku mojej ogromnej radości, coraz więcej kobiet zaczyna interesować się whiskey poważniej – mamy fantastyczne whisky-blogerki, a konkursy koktajlowe firm produkujących whisky coraz częściej goszczą kobiety tworzące przepyszne koktajle na bazie szkockich czy irlandzkich trunków. Ogromnie cieszę się więc, że mogępracować właśnie z tą, a nie inną marką. Irlandzki Tullamore D.E.W. to idealny trunek, który mogę polecać innym kobietom jako rozpoczęcie drogi do fascynacji tematyką whisky!

 

Zdradzisz, kim była tajemnicza osoba, która przyciągnęła Cię swoją opowieścią na szkolenia?

Kawał czasu pracowałam w barach specjalizujących się w sprzedaży whisky, dzięki temu, często pojawiając się na festiwalach, pracowałam z jednym z ambasadorów – ówcześnie marki Glenfiddich. Mateusz Zabiegaj, o którym mowa, na początku mojej „kariery” barmańskiej przeprowadzał akurat szkolenia na terenie Poznania. Do dziś śmiejemy się, że brałam udział w trzech jego szkoleniach w ciągu dwóch dni!

Ogromnie spodobało mi się, jak wiele cudownych historii stoi za butelkami, po które sięgamy jako barmani. Mogę stwierdzić, że to właśnie przez jego szkolenia obudził się we mnie whisky-apetyt. Dziś już pracujemy dla różnych marek, ale wciąż praca Mateusza i to, jak bardzo rozpoznawalny jest wśród barmanów i wielbicieli whisky, jest dla mnie ogromną inspiracją!

Tullamore D.E.W. ostatnio bardzo się zmienił. Opowiedz, czego pod tym szyldem będziemy mogli spróbować dzisiaj na rynku?

Przede wszystkim w drugiej połowie zeszłego roku wprowadziliśmy do Polski dwa nowe warianty: Tullamore D.E.W. XO Rum Cask Finish – owocowy i słodki blend finiszowany w beczkach po karaibskim rumie, whiskey stworzona do miksowania i tworzenia koktajli oraz Tullamore D.E.W. 14YO – potrójnie destylowana irlandzka whiskey typu single malt.

Ta druga to „perełka”, której spróbować musi każdy koneser i wielbiciel tego gatunku! Oprócz tego odświeżyliśmy też wizualne aspekty naszej marki – rozjaśniliśmy kolory naszych materiałów marketingowych i staramy się trafić do szerszego grona odbiorców. Chcemy, aby nasza whiskey kojarzyła się ze swoim fantastycznym i unikatowym charakterem, koktajlami (do których pasuje jak ulał) i nowoczesnym podejściem do produkcji whiskey, aniżeli tylko z irlandzkimi pubami i Irish Coffee!

Na koniec zawsze staram się wyłudzić jakąś rekomendację – na bezludną wyspę zabierasz klapki, psa i ulubioną powieść, przydział obejmuje również butelkę whisky. Dla utrudnienia, nie może to być jednak Tullamore… Wybór pada na?

To trudny wybór! Lubię czytać Stephena Kinga, więc whisky również nie może być nieciekawa. Jeśli miałabym wybierać cokolwiek innego poza Tullamore D.E.W., do walizki zmieściłaby się Balvenie 14yo Caribbean Cask – szkocki single malt, który idealnie wpasowuje się w moje ulubione smaki: słodka, lekko owocowa, pełna dębu i wanilii z posmakiem toffi, karmelu i tropikalnych owoców. Pasowałaby również tematycznie do bezludnej wyspy!

Rozmawiał: Szymon Bira
Zdjęcia: Edyta Steć