Pod lupą: Super foods for hair Smooth operator

Pod lupą: Super foods for hair Smooth operator

Moje włosy to istne pole bitwy. Przesuszone do granic możliwości, rozjaśniane i farbowane co trzy tygodnie, puszące się, bardzo delikatne, nadwrażliwe, naturalnie kręcone. Do tego z ultra wrażliwym, skalpem, reagującym alergią na niemal każdy kosmetyk, który się z nim styka, istna orka na ugorze!

Do tej pory żaden z produktów do włosów nie spełnił większości moich oczekiwań, a idealny wydaje się nie istnieć. Z doświadczenia wiem też, że moje włosy niestety od czasu do czasu potrzebują silnej dawki silikonów, bo jedynie one są w stanie je okiełznać. Dlatego też wybór serii Super foods for hair Smooth operator czyli kolekcji naturalnych kosmetyków od marki Petal Fresh wydawał się być szaleństwem, ale kto wie, może w tym szaleństwie jest metoda?

Wygląd i aplikacja

Szampon: 3,5/5  |  Odżywka: 3,5/5  |  Serum: 5/5

Wszystkie produkty zamknięto w białych, nieprzezroczystych, opakowaniach z grubego plastiku. Szampon i odżywka wyglądają identycznie, różni je jedynie niewielki napis, dlatego o pomyłkę nietrudno, wiem z własnego doświadczenia! Bardzo podoba mi się szata graficzna, jest czytelna, spójna i podkreśla to, co najważniejsze dla tej serii, czyli naturalne składniki. Ze względu na gruby plastik którego użyto w opakowaniach, a zarazem mały otwór z którego wychodzi produkt, już na początku stosowania pojawia się problem z dozowaniem kosmetyków.

Bardzo ciężko wydobyć ze środka odżywkę czy szampon, ułatwić sobie to możemy  stawiając buteleczki do góry nogami lub ściągając zakrętkę, ale wtedy łatwo wylać go za dużo. Podczas wyciskania kosmetyków z opakowań etykieta marszczy się i odpada, co może nie jest dla mnie jakimś wielkim problemem, ale nim całkowicie zniknie z opakowań i nie będziemy wiedzieć co jest czym polecam oznaczyć buteleczki, inaczej będziecie nakładać szampon zamiast odżywki!

Serum natomiast ma bardzo fajną pompkę, która dozuje raczej mniej, niż więcej produktu, co w przypadku olejków jest zdecydowanie na plus. Ma zatyczkę, więc bez obaw możemy je zabrać gdzie chcemy. Co bardzo ważne wszystkie opakowania nadają się do recyklingu.

Konsystencja, zapach i kolor

Szampon: 3/5  |  Odżywka: 5/5  |  Serum: 5/5

To co jako pierwsze odróżnia te produkty od innych tego typu to gęstość. Szampon jest przezroczysty, o konsystencji bardzo zbitego żelu, nie byłam w stanie nanieść go bezpośrednio na całe włosy, bez uprzedniego rozcieńczenia z wodą na dłoniach. Nakładany w ten sposób jest mało wydajny, bo do umycia włosów potrzebujemy go conajmniej dwukrotnie więcej niż innego takiego kosmetyku, ale inaczej nie umiałam go stosować.

Właściwie zupełnie się nie pieni, co akurat jest dość powszechne wśród naturalnych produktów do włosów, niestety mnie to zniechęca do używania organicznych szamponów. Zawsze mam wrażenie, że nie wypłukuje ich dokładnie, a włosy nie są odpowiednio oczyszczone. U mnie piana musi być, tak mam i już. Zapach całej serii jest boski, przypadnie do gustu miłośniczkom kokosowych nut.

Ja do nich nie należę, ale kokos w tym wydaniu bardzo mi się podoba! Odżywka też jest dość zbita, ale w tym przypadku bardzo mi to odpowiadało, ponieważ podczas stosowania inie spływała i już niewielka ilość wystarczyła, żeby pokryć nią włosy. Mam wrażenie, że pachnie niemal identycznie jak szampon co fajnie podbija zapach, który postaje na włosach. W odróżnieniu od poprzednika ma lekko białawy kolor.

Serum również nie ma lekkiej konsystencji, ale i w tym wypadku jest to zaleta. Żelowy, odrobinę lepki olejek świetnie rozprowadza się na dłoniach, przez co możemy go potem równomiernie nanieść na włosy. Jest zupełnie przezroczysty, zapachem nawiązuje do całej serii, ale w moim odczuciu zapach jest najbardziej intensywny z całej serii i ma wyczuwalne waniliowe nuty.

Skład

Szampon: 5/5  |  Odżywka: 5/5  |  Serum: 5/5

Wszystkie kosmetyki z tej serii są wegańskie, nie zawierają parabenów, sulfatów i nie były testowane na zwierzętach. Wszystkie również posiadają w składzie masło shea, witaminę B6 i olej arganowy. Szampon zawiera też olej kokosowy i z avocado. Skład odżywki jest bardzo podobny do poprzednika, wzbogacony ekstraktami kwiatowymi. Serum wypełniono olejkami: arganowym, makadamia, kokosowym, ze słodkich migdałów, krokosza i winogron!

Działanie

Szampon: 4/5  |  Odżywka: 5/5  |  Serum: 5/5

Szampon pomimo słabego pienienia się bardzo dobrze mył włosy i faktycznie pozostawiał je wygładzone, sypkie, przygotowane do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Niestety powodował u mnie swędzenie głowy. W moim przypadku nie jest to nic dziwnego i zdarza się to nawet całkiem często. Skład jest świetny i nie widzę tu żadnego winowajcy, który powodował tą alergię, wydaje mi się, że to kwestia niedokładnego wypłukania go ze skóry głowy, właśnie ze względu na tę trudną do współpracy konsystencję.

Mniej wrażliwe skóry głowy będą jednak zadowolone z jego działania. Odżywka bardzo mi odpowiada. Już podczas nakładania czuć jak wygładza włosy, producent zaleca trzymać ją na włosach tak długo jak tego potrzebujemy, ja testowałam ją pod prysznicem trzymając przez ok 5 minut i pod czepkiem zostawiając na około pół godziny. Świetnie radzi sobie nawet kiedy czas nas goni, ale jeśli damy jej więcej czasu efekty będą rewelacyjne! Odżywka zmiękcza włosy i dodaje blasku, polubią się z nią farbowane głowy.

Serum to mały geniusz, którego używałam na mokro przed suszeniem włosów, oraz na sucho, po to by wykończyć fryzurę. Przepięknie wygładza, nabłyszcza i po dłuższym stosowaniu zdecydowanie poprawia kondycję i elastyczność włosów. Są sypkie, grube, mięsiste, tak, on daje ten efekt “włosów jak z reklamy”! Do tego jeszcze dodajmy obłędny zapach i mamy serum idealne.

Stosunek ceny do jakości

Szampon: 4/5  |  Odżywka: 5/5  |  Serum: 5/5

Szampon i odżywka mają 355 ml pojemności każde i obydwa produkty kupiłam w cenie 30 zł za sztukę. W moim odczuciu to bardzo dobra cena jak za tej klasy odżywkę i nieco zbyt dużo jak za szampon, którego nie umiałam używać, nawet jeśli jego działanie było niezłe. Serum kosztuje ok 35 zł i ma pojemność 60 ml. Dla mnie to genialny produkt do ekstremalnie trudnych i wymagających włosów w bardzo korzystnej cenie.

Ocena końcowa

Szampon: 4/5  |  Odżywka: 4,5/5  |  Serum: 5/5

Trudno mi ocenić ten szampon. Musiałam zrezygnować z jego używania ze względu na alergię skórną, ale jak wspominałam, mój skalp jest niezwykle wrażliwy i mam wrażenie, że dla większości ten szampon będzie delikatny i nie wywoła żadnego swędzenia. Jeśli chodzi o jego wygładzające i pielęgnacyjne działanie jestem pozytywnie zaskoczona, a dobry skład zasługuje na pochwałę.

Myślę, że warto dać mu szansę! Odżywka jest bardzo dobra i pomimo moich obaw jej naturalne składniki poradziły sobie z przesuszeniem i puszeniem. Swietnie dociążała, ale nie obciążała! Wydobywa blask z nawet najbardziej matowych, szorstkich i farbowanych włosów, ale to serum skradło moje serce. Aktualnie to mój numer jeden wśród tego typu produktów.

Nie wyobrażam sobie teraz pielęgnacji bez niego. Ma jakąś magiczna moc szybkiego naprawiania bałaganu na głowie. Jeśli trzeba wygładzi odstające kosmyki, może też podkreślić spuszone fale i nadać im retro look, jest też niezrównane w scalaniu zniszczonych końcówek. Zdecydowanie polecam kupić od razu dwa! Jedno do łazienki, drugie do torebki, żeby ciągle je mieć przy sobie!

ADRIANA GOŁĘBIOWSKA

Więcej od Adriana Gołębiowska

Pod lupą: NU SKIN Nutricentials® [test 2/2]

NU SKIN Nutricentials® Creamy Hydrating Masque Kremowa nawadniająca maska do twarzy szyi i dekoltu...
WIĘCEJ