Pod lupą: seria Eternal Gold od marki Organique [recenzja]

Pod lupą: seria Eternal Gold od marki Organique [recenzja]
Jaki jest kwiecień każdy wie. Słońce tylko lekko wyjdzie zza chmur, a już by się chciało wskoczyć w letnie sukienki, zaczyna się sezon plenerowych imprez i nie sposób chować się za grubymi rajstopami i długimi rękawami, a jakie jest kwietniowe ciało? Blade, spragnione nawilżenia i pilnie potrzebujące ujędrnienia. Wszystkie te problemy rozwiązać ma seria kosmetyków do ciała Eternal Gold  od marki Organique. Postanowiłam więc wrzucić pod lupę aż cztery produkty z tej serii i opowiedzieć Wam jak sprawują się w zestawie, i czy spisują się w pojedynkę. W rolach głównych: nektar do kąpieli, peeling, balsam do ciała i suchy olejek.

 

Wygląd i aplikacja

Nektar 4/5

Peeling 4/5

Balsam 4/5

Olejek 5/5

Wszystkie z kosmetyków mają bardzo estetyczne, przezroczyste opakowania opatrzone identyczną etykietką. Dzięki bezbarwnym pojemnikom możemy kontrolować ile produktu jeszcze pozostało i napawać się widokiem roziskrzonych drobinek skrytych w środku. Balsam i peeling zostały zamknięte w plastikowych słoiczkach z metalowymi zakrętkami, natomiast nektar i suchy olejek w ciężkich szklanych pojemnikach, które za każdym razem gdy ich używałam fundowały mi mały zawał.

O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć szklane opakowanie dla olejku, niekoniecznie odpowiadało mi ono w produkcie, którego używamy podczas kąpieli mokrymi i śliskimi rękami. Bałam się że wyśliźnie mi się z rąk i roztrzaska w wannie, dlatego zdecydowanie wolałabym opakowanie z biodegradowalnego plastiku.

Wszystkie z kosmetyków aplikujemy dłońmi. Szkoda, że peeling i balsam nie zostały  zamknięte w tubkach zamiast słoiczków, wtedy nie wprowadzalibyśmy wody do peelingu, która przyspiesza jego rozpuszczanie, a w przypadku balsamu forma tubki jest zwyczajnie bardziej higieniczna. Nektar ma zwyczajną butelkę z otworem przez który dozujemy produkt, a suchy olejek aplikujemy sprayem, co zresztą świetnie się sprawdza.

 

Konsystencja, zapach i kolor

Nektar 4/5

Peeling 4/5

Balsam 5/5

Olejek 5/5

Konsystencje są raczej typowe dla tego rodzaju produktów. Nektar to gęsta wręcz lekko galaretkowa roziskrzona milionem złotych drobinek substancja o bardzo intensywnym owocowym zapachu, który niestety zupełnie znika po zetknięciu z wodą, jednak bardzo ładnie się pieni.

Peeling cukrowy jest zdecydowanie bardziej drobnoziarnisty niż się spodziewałam, co pozytywnie wpływa na jego zdolności polerujące i ujędrniające, ale jednocześnie nie rozpuszcza się zbyt szybko w wodzie. Trochę rozczarował mnie jego zapach, cała kolekcja ma mocny i bardzo przyjemny owocowy zapach, a peeling pachnie właściwie niczym i jedyne co w nim można wyczuć to zapach oleju.

Gdybym stosowała go solo pewnie nie zwróciłabym na to szczególnej uwagi, ale testując całą serię widzę, że odstaje w tej kwestii od swoich towarzyszy. Peeling jest koloru beżowego i jako jedyny nie posiada złotych drobinek. Balsam do ciała ma świetną lekką formułę, owocowy nienachalny zapach, który utrzymuje się dłuższą chwilę po aplikacji i milion drobno zmielonych złotych drobinek.

Suchy olejek to jak sama nazwa mówi olejek, ale taki, który zdecydowanie szybciej wchłonie się w nasze ciało niż inne produkty tego typu. Zapach jest taki jak u reszty kolegów z serii (pomijając peeling), ale trwa najdłużej, a jego złote drobinki mają większą gramaturę i jest ich wyraźnie więcej niż w balsamie.

Skład

Nektar 5/5

Peeling 5/5

Balsam 5/5

Olejek 5/5

Składy wszystkich testowanych przeze mnie kosmetyków z serii Eternal Gold są naprawdę bardzo dobre. W nektarze znajdziemy Xeradin (ekstrakt z szałwi muszkatołowej), koktajl ekstraktów owocowych, glicerynę roślinną, pantenol i oczywiście złoto. Peeling oprócz cukru zawiera masło Shea, witaminę E i olej sojowy. Balsam ma te same składniki aktywne co nektar do mycia, a w olejku znajdziemy oleje: jojoba, słonecznikowy i z pestek winogron oraz witaminę E.

 

Działanie

Nektar 3/5

Peeling 4,5/5

Balsam 5/5

Olejek 5/5

Nektar ma za zadanie oczyszczać i rozświetlać skórę, niestety wywiązuje się jedynie z pierwszego z zadań. Ładnie myje ciało nie wysuszając go przy okazji, jednak nie zauważyłam żadnego rozświetlenia nawet, kiedy nakładałam go na ciało bezpośrednio za pomocą gąbki. Drobinki uciekają razem z wodą i właściwie nie pozostawiają po sobie śladu. Peeling bardzo fajnie wygładza skórę, a za sprawą olejów w składzie po masażu pozostawia skórę mocno nawilżoną, nie tłustą, a raczej satynową.

Stosowany regularnie zdecydowanie uelastyczni i ujędrni ciało, ja lubiłam używać go przed depilacją, bardzo dobrze radzi sobie z wrośniętymi włoskami. Balsam mocno nawilża skórę, będąc przy tym bardzo lekkim. Możemy go więc bez wahania stosować tuż przed wyjściem, bez obaw że nie zdąży się wchłonąć. Bardzo odpowiada mi jego subtelny, ale widoczny efekt rozświetlenia.

Drobinki pięknie odbijają światło co daje efekt wyszczuplenia, a skóra wygląda bosko!

Co ciekawe drobinki zastygają razem z balsamem na ciele i nie wędrują później po ubraniu. Olejek w spraju to zdecydowanie mocniejszy kaliber. Zarówno w odżywieniu ( to za sprawą dużej ilości olejów w składzie) jak i rozświetleniu, które można intensyfikować. Jednak efekt który nim uzyskamy może być mocny albo bardzo mocny.

Przy mojej jasnej karnacji dwie warstwy sprawdzały się w roli delikatnego bronzera przyciemniając moje ciało o jeden ton i tworząc przy tym złotą taflę. Myślę, że na opalonym ciele efekt będzie jeszcze piękniejszy.

Ja olejek wykorzystywałam również do makijażu twarzy, wiecie jak lubię multifunkcyjność w kosmetykach. Ten olejek jest aktualnie moim ukochanym rozświetlaczem do policzków, wygląda też obłędnie na ustach! Po wchłonięciu w skórę drobinki również tak jak w przypadku balsamu raczej nie wędrują po ubraniu. Jednak radziłabym uważać przy aplikacji! Jeśli mamy na sobie czarne ubranie najlepiej wtedy olejek nałożyć najpierw na dłoń, a dopiero potem ostrożnie nakładać na ciało.

Stosunek ceny do jakości

Nektar 2,5/5

Peeling 3,5/5

Balsam 5/5

Olejek 5/5

Za 200 ml butelkę nektaru do kąpieli zapłacimy 49 zł i według mojej oceny to stanowczo za dużo. Gdyby zostały spełnione wszystkie obietnice producenta, to biorąc pod uwagę dobry skład i właściwości nawilżające nie miałabym nic przeciwko tej cenie. Jednak nie spełnia jednej z głównych funkcji, co czyni go zdecydowanie za drogim.

Peeling o tej samej pojemności co nektar kosztuje 69 zł i ze względu na skład i właściwości zdzierające cena wydaje się nie być specjalnie wygórowana. Jednak tym przedziale cenowym myślę, że uda znaleźć się równie udane naturalne peelingi i do tego lepiej pachnące. Natomiast zarówno balsam jak i olejek są zdecydowanie warte swojej ceny. 200 ml rozświetlającego masła kosztuje tyle co peeling, a 100 ml suchego olejku zaledwie 79 zł.

Ocena końcowa

Nektar 3/5

Peeling 4/5

Balsam 5/5

Olejek 5/5

Pewnie nietrudno się Wam domyślić, który z kosmetyków najmniej przypadł mi do gustu, a z którymi zostanę na dłużej. Nektar niestety trochę mnie rozczarował, począwszy od szklanej, niewygodnej butelki po brak obiecanego rozświetlenia. Doceniam natomiast to, że nie przesuszył mojej skłonnej do podrażnień skóry. Jestem też fanką jego składników aktywnych, które znajdziemy w składzie.

Peeling podobał mi się zdecydowanie bardziej. Nie podrażniał, a ładnie wygładzał i nawilżał skórę. Lubię używać go przed depilacją, żałuję tylko, że nie pachniał jak reszta towarzystwa. Balsam uwielbiam za lekkie rozświetlenie, szybkie wchłanianie i bardzo dobry skład, który z biegiem czasu będzie cudnie uelastyczniał i ujędrniał ciało.

Ale moje serce skradł suchy olejek! Można go wykorzystać na wiele sposobów, a dla bladolicych spełni się także w funkcji upiększacza do ciała. Potrafi zakamuflować niedoskonałości takie jak pajączki czy zaczerwienienia na nogach. Obecnie to również mój ulubiony rozświetlacz do policzków i nie mogę już doczekać się lata. Chcę wybłyszczyć się nim od stóp do głów!

 

Adriana Gołębiowska