Pod lupą: konturówka Neve Cosmetics [test]

10 Wygląd i aplikacja

8 Konsystencja, zapach i kolor

10 Skład

7 Działanie

9 Stosunek ceny do jakości

8.8

Jak już wspomniałam w kosmetycznych trendach, warto wybierać kosmetyki pielęgnacyjne, które ochronią naszą skórę przed szkodliwym działaniem środowiska. Ale co z makijażem? No właśnie! Bo co z tego, że nałożymy nawilżające kosmetyki z filtrami i całą gamą ekstra substancji, jeśli potem wsmarujemy w siebie  podkład. I to taki,  który zatka pory, a inne kolorowe mazidła wysuszą nam skórę na wiór? Ha! Producenci poszli o krok dalej i postarali się, by także kosmetyki kolorowe stały na straży piękna i zdorowia naszej cery.

Chyba każdy z nas ma jakieś fobie, zdarza się, że dotyczą one kosmetyków, np tego czego nie nałożylibyśmy na skórę, co nas brzydzi, co przeraża. Moją małą fobią, jest to co nakładam na usta. Kiedyś, kiedy byłam małą dziewczynką usłyszałam, że kobieta zjada ok 30 kg szminki podczas swojego życia!

Nie ważne, że po latach zweryfikowałam tą wiedzę i okazało się że jest to przynajmniej 10 razy mniejsza ilość, ale  jak to mówią “niesmak pozostał” i z największą starannością sprawdzam co nakładam na usta, żeby wiedzieć, co potem znajdzie się w moim brzuchu. Dlatego też uwielbiam naturalne kosmetyki z prostym składem, czy mineralne kredki do ust takie jak ta włoskiej marki Neve Cosmetics.

 

Wygląd i aplikacja: 10/10

Jak wygląda konturówka do ust każdy wie, jednak producent zadał tu sobie trochę trudu i stworzy kolory opakowań odpowiadające temu jaki odcień kredki znajduje się w środku. Aplikacja jest tradycyjna, jak w przypadku takich produktów, jednak twórcy zwracają uwagę, że z powodzeniem kosmetykiem można nie tylko obrysowywać kontur ust, ale także traktować go jako szminkę, więc ja właśnie w taki sposób postanowiłam wypróbować i ocenić kredkę.

Konsystencja, zapach i kolor: 8/10

Konsystencja jest dość zaskakująca- wyjątkowo miękka, dająca aksamitne wykończenie – właśnie z tego powodu warto zaopatrzyć się w przenośną strugaczkę, bo będzie potrzebna dość często! Produkt jest bezzapachowy i posiada 37! odcieni. Prawdziwa klęska urodzaju 🙂 Paleta zawiera bardzo jasne nudziaki, ciemne burgundy, oraz chyba wszystkie możliwe wariacje na temat różu, pomarańczy i czerwieni.

Skład: 10/10

Mineralną kredkę od neve stworzono na bazie cennych olejów i wosków. Do jej produkcji nie użyto natomiast żadnych składników zwierzęcych, ani pochodzenia zwierzęcego, a także nie testowano ich na zwierzakach! Nie znajdziecie w niej również parabenów, silikonów czy pochodnych ropy naftowej. Skład na 5 z plusem! Można jeść ją śmiało 🙂

Działanie: 7/10

Powinnam chyba zacząć od tego, że moich ust niełatwo zadowolić. Przesuszają się bardzo szybko, mają rozmyty kontur, ze względu na powracające opryszczki i są z natury bardzo ciemne, przez co jasne pomadki wyglądają na mich fatalnie, a jak to w życiu bywa ja właśnie jasne odcienie lubię najbardziej.

Forma kredki jest bardzo wygodna dlatego, że można nią precyzyjnie obrysować usta, a kremowa, maślana niemal konsystencja ułatwia wypełnienie kolorem całych ust. Efekt który pozostawia na ustach to satynowe, kryjące wykończenie, które lubi wchodzić w załamania. Ja lubię ten efekt! Nie jest to tafla jak w przypadku błyszczyków czy pomadek, a jednak w jakiś magiczny sposób daje wrażenie większych i ponętnych ust.

Ilość odcieni powala! Mój kolor to Amore, połączenia brzoskwini z różem i wspaniale rozjaśnia moje usta, podbija biały odcień zębów, będąc takim żywym, dziennym nudziakiem. Niestety jestem rozczarowana trwałością tych kredek. Ścierają się dość szybko, na szczęście robią to w miarę równomiernie. Używane jako kosmetyk do pełnego makijażu ust nie są wydajne, nie wysuszają ust, ale te nie nawilżają ich.

Stosunek ceny do jakości: 9/10

Kredka ma gramaturę tradycyjnej konturówki czyli 1,5 g i kosztuje ok 26 zł. Jest to średnia cena drogeryjnych konturówek do ust, a tu mamy dobry, skład i skarbnicę kolorów, dla poszukujących idealnego odcienia dla siebie.

Ocena końcowa: 8.8/10

Kredka ma wiele zalet ale i kilka wad. Bardzo podoba mi się jaki efekt jaki tworzy na ustach, uwielbiam mnogość odcieni i rewelacyjny skład. Szkoda, że nie ma nieco większej gramatury, gdyby była w formie popularnych teraz sticków, a nie cienkiej konturówki zwiększyłaby swoją wydajność i nie trzeba by jej było ciągle strugać. Wykręcana też z pewnością była by bardziej poręczna. Jednak myślę, że znajdzie swoich wielkich fanów, bo ilość plusów zdecydowanie przewyższa małe niedociągnięcia. Jako konturówka jest bardzo dobra, jako szminka niezła co daje nam mocne 4.

 

Adriana Gołębiowska

Więcej od loungemag

Zosia Barto: Pieczenie chleba jest jak medytacja [wywiad]

Chleb to produkt powszechny. Powszechnie też wiadomo, że w morzu kiepskich wypieków trudno znaleźć wybitny...
WIĘCEJ