Pod lupą: ERATO od MUSE cosmetics [test]

Pod lupą: SVR Hydraliane Essence i ERATO od i MUSE cosmetics [recenzja]

10 Wygląd i aplikacja

7 Konsystencja, zapach i kolor

10 Skład

8 Działanie

10 Stosunek ceny do jakości

9

Dwa testowane przeze mnie produkty zdecydowanie więcej dzieli niż łączy, ale podczas używania odnalazłam ich wspólny mianownik. Przy obydwóch musiałam trochę pomajstrować, żeby ułatwić sobie aplikację. W jednym przypadku, ktoś mocno namęczył się by utrudnić nakładanie genialnego produktu. W drugim przypadku to formuła wypadła blado na tle świetnie skrojonego anturażu.

Recenzję pierwszego testowanego kosmetyku – SVR Hydraliane Essence, znajdziecie po tym linkiem.

Drugim kosmetykiem jest tusz do rzęs ERATO, od polskiej marki MUSE cosmetics.

ERATO, MUSE cosmetics

– tusz do rzęs

Wygląd i aplikacja: 10/10

Tusz wygląda obłędnie! Jest zamknięty w bardzo eleganckim papierowym pudełku, które skrywa maskarę oraz dodatkowe 2 szczoteczki. Tak, ten tusz ma w zestawie aż 3 różne szczoteczki, by zadowolić wszystkich. Sam tusz jest w matowym czarnym lekko gumowym opakowaniu. Dwie szczoteczki są silikonowe, a trzecia to szczoteczka z włosia. Wszystkie są bardzo gęste i bez problemu wyłapują najkrótsze włoski.

Konsystencja, zapach i kolor: 7/10

I tu nastąpiło lekkie rozczarowanie. Miałam spory problem w nałożeniu tuszu. Po dwóch nieudanych próbach zwaliłam całą winę na jedną ze szczoteczek. Wymieniłam ją więc na tę z włosiem i niestety nie zmieniło się nic. Dla mnie tusz był bardzo gęsty, pozostawiał na rzęsach grudki, kruszył się, rozmazywał, istny koszmar.

Nie chciałam go odsyłać, tym bardziej, że nie mam pojęcia czy coś z nim było nie tak. Czy taka jego natura i zwyczajnie nie przypadł mi do gustu. Zaryzykowałam więc i dodałam do niego dosłownie kroplę olejku rycynowego za pomocą kroplomierza. To był genialny pomysł. Tusz lekko się rozrzedził i zaczął się pięknie nakładać na rzęsy. Kolor pozostał kruczoczarny i kosmetyk nie stracił swojego zabójczego zapachu.

Skład: 10/10

Ten tusz ma nie tylko upiększyć, ale również wzmocnić nasze rzęsy, a jego skład jest imponujący. W środku znajduje się widelash, głowny składnik aktywny wzmacniający włókno oraz cebulkę włosa.Keratyna wypełniająca ubytki rzęs i zapobiegająca pojawianiu się nowych, oraz panthenol, który nadaje im objętość. Oprócz tego produkt jest przyjazny dla alergików i dla osób noszących szkła kontaktowe.

Działanie: 8/10

ERATO to zdecydowanie maskara dla osób, które lubią mocne podkreślenie rzęs. Już po pierwszej warstwie są one znacznie pogrubione, mocno podkręcone i wydłużone. Po moim “zabiegu” maskara przestała się kruszyć. Zdarzało jej się odbić na górnej powiece, co w przypadku moich tłustych powiek nie jest jednak niczym dziwnym. Po ponad dwóch tygodniach używania widzę zdecydowaną poprawę w kondycji rzęs. Przede wszystkim zdecydowanie mniej ich wypada.

Moją ulubioną szczoteczką okazała się być ta z włosiem, ale obydwie silikonowe są bardzo dobre. Używałam ich na koniec aplikacji, żeby dodatkowo rozczesać rzęsy. Szczoteczka z włosia będzie ulubieńcem dziewczyn, które lubią efekt xxl, zarówno w wydłużeniu jak i pogrubieniu. NIetrudno wyczarować nią wrażenie sztucznych rzęs, a nawet bardzo teatralny look. Silikonowe szczoteczki nabierają mniej tuszu i one bedą lepsze dla miłośników delikatniejszego efektu.

Stosunek ceny do jakości: 10/10

Cena 8 ml tuszu to ok 54 zł, co jest rewelacyjną ofertą, bo to zarówno maskara jak i odżywka. Do tego jeszcze zawiera dodatkowe szczoteczki, które znajdują wiele zastosowań.

Ocena końcowa: 9/10

Po małym liftingu i dopasowaniu do moich potrzeb tusz okazał się być jednym z moich ulubionych. To mocny zawodnik i często pytano mnie czy to moje naturalne, czy sztuczne rzęsy. Brawa za, dbałość o detale, bo dzięki nim używa się go z wielką przyjemnością.

 

Adriana Gołębiowska

Więcej od Adriana Gołębiowska

Pod Lupą: Camellia Oil od Bielendy [test]

O tym, że jestem fanką polskich kosmetyków trąbię na prawo i na lewo przy każdej możliwej okazji....
WIĘCEJ