Pod lupą: ALKEMIE – wizualne cacuszko [test 1/2]

10 Wygląd i aplikacja

10 Konsystencja, zapach i kolor

10 Skład

10 Działanie

9 Stosunek ceny do jakości

9.8

Uwielbiam w historie w stylu: od pucybuta do milionera i szczerze wzruszają mnie opowiastki o tym, jak małe, domowe biznesy ewoluują i zmieniają świat. A przecież wszystko jest w naszych rękach! To my – świadomi konsumenci – wybieramy jak chcielibyśmy aby ten przemysł się rozwijał, my decydujemy od kogo i jakie kosmetyki kupujemy, oraz jaki wpływ na środowisko będą mieli ich producenci. Kupując świadomie możemy zmienić otaczający nas rzeczywistość, brzmi nieźle, prawda?

* ALKEMIE, Nature’s DNA

– odmładzający eliksir olejowy

Wygląd i aplikacja: 10/10

Olejek od ALKEMIE to wizualne cacuszko. Przepiękna etykieta i opakowanie, dopracowane i spójne grafiki od razu dają nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z przemyślanym produktem. Wszelkie informacje na opakowaniu napisane są w języku angielskim i jedynie adres producenta zdradza, że to młoda, polska marka. Olejek zamknięto w matowej, szklanej buteleczce zakończonej pipetką, którą w higieniczny sposób można dawkować idealną dla nas ilość olejku.

Konsystencja, zapach i kolor: 10/10

Olejek ma treściwą, ale niesamowicie lekką konsystencję, która świetnie się spisuje nawet pod makijażem, a wprawnie nałożona szybko się wchłonie, dając wrażenie tzw. suchego olejku. Uwielbiam jego zapach! Oprócz relaksującej lawendy czuję w nim odrobinę rozmarynu. Zapach świetnie koi przed snem, ale nie jest przytłaczający i dość szybko się ulatnia. Żółtawy kolor eliksiru nie pozostawia śladów na twarzy.

Skład: 10/10

Składniki znajdujące się w Nature’s DNA zostały idealnie dobrane dla potrzeb dojrzałych skór, które potrzebują natychmiastowego liftingu, ale będą też dobre dla tych, którzy stosują serum prewencyjnie, przed pierwszymi oznakami starzenia. Mamy tu Olej Kahai – niezwykle cenny olej o silnym działaniu przeciwstarzeniowym, nazywany też roślinnym retinolem, stoechiol – luksusowy olej z hiszpańskiej lawendy, w naturalny sposób wywołujący efekt botoksu, C-Infusion, czyli witaminę C o maksymalnym wchłanianiu komórkowym, koenzym Q10, algi i ekstrakt z ostropestu, olej ryżowy, który rozjaśnia przebarwienia, powstrzymuje procesy starzenia się skóry, ale jest też naturalnym filtrem UV i na koniec odżywiający olej z awokado. Robi wrażenie, co?

Działanie: 10/10

O napinających, przeciwzmarszczkowych olejkach mogłabym pisać dużo, bo mam do nich słabość i conajmniej kilkanaście na koncie. Czy ten od ALKEMIE czymś się wyróżnia na tle innych kolegów? Zdecydowanie tak! Większość daje rezultaty po kilku tygodniach regularnego stosowania, ten rzeczywiście daje natychmiastowy efekt, niczym po wizycie w botox barze. Ja taki wynik osiągałam, kiedy olejek kładłam na mocno wypeelingowaną skórę, na noc, nie żałując sobie go przy tym. Rewelacja! Bez problemu wygładzał delikatne linie na czole i świetnie radził sobie też pod oczami zamiast kremu! Był również moim ulubieńcem nakładanym przed masażem rollerem kwarcowym, lub jadeitowym. Pomimo mieszanej cery wklepywałam go rano pod podkład, jednak najpierw kroplę rozgrzewałam w opuszkach palców, by następnie nanieść ją na skórę. Dzięki temu wchłaniał się błyskawicznie, a ja nie przesadzałam z ilością produktu. Olejek może być też jednym z kroków w odmładzającej rutynie, jako baza dla serum lub kremu. Moja cera nie potrzebowała niczego więcej niż ten eliksir, ale skóry dojrzałe mogą skorzystać z takiej wieloetapowej pielęgnacji.

Stosunek ceny do jakości: 9/10

Co jeszcze powoduje, że zakochacie się w tym olejku? Jego piekielna wydajność. Jest dostępny w pojemnościach 15 i 30 ml. Mniejsza buteleczka kosztuje ok 120 zł, większa ok 170 zł. Mój mały flakonik wystarczył mi na mniej więcej dwa miesiące intensywnego używania. Biorąc po uwagę składniki najwyższej jakości i działanie olejku cena jest uzasadniona.

Ocena końcowa: 10/10

Odkrywając polskie kosmetyczne marki pokroju ALKEMIE jestem absolutnie dumna! Tu wszystko jest w punkt. Są składniki, jest działanie, pomysł na markę i konsekwencja. Na naszym ryku jest już całkiem sporo naturalnych producentów, ale wciąż tylko kilku tworzących prawdziwie luksusowe organiczne produkty. Taki jest bez wątpienia eliksir Nature’s DNA i jestem pewna, że zadowoli najbardziej wymagających użytkowników.

ADRIANA GOŁĘBIOWSKA

Tutaj znajdziecie test kremowej szminki do ust w kolorze Appy: ALKEMIE, ColourPop Crème Lux Lipstick

Więcej od Adriana Gołębiowska

Ostatni krzyk mody – kosmetyki less waste!

Moda na ekologiczne kosmetyki i opakowania to zdecydowanie mój ulubiony kosmetyczny trend. W pogoni za pięknem zaśmieciliśmy naszą...
WIĘCEJ