Odpowiedzialna moda: coś więcej niż marketing

Odpowiedzialna moda: coś więcej niż marketing
Copenhagen International Fashion Fair to międzynarodowe targi mody w trakcie których, oprócz standardowego kupiectwa – nawiązywania kontaktów handlowych i podglądania trendów – pojawia się też element edukacyjny. Rosnąca świadomość ekologiczna i zmiana podejścia do całego systemu były motywem przewodnim styczniowej edycji CIFF. Pojawienie się ich bardzo naturalnie, a może nieco mimochodem, na branżowym spotkaniu dalekim od instagramowego blichtru, jest zwiastunem wiosny. Wiosny niosącej zmianę. Marketingowe slogany stały się rzeczywistością – tą, którą niebawem dotkniemy nawet w sieciowych sklepach w galeriach handlowych.

A.R.T. – Alter. Repair. Transform.

Choć dziś większość wydarzeń związanych z modą bierze udział w wyścigu, kto przygotuje je bardziej widowiskowo, to CIFF skupione na konkretnym celu i temacie było dalekie od przerostu formy nad treścią. W jego ramach odbywały się warsztaty z personalizacji ubrań, wykłady i dyskusje w temacie zero waste w obszarze produkcji mody, aktywizmu młodych pokoleń klientów, wykorzystania technologii i kształcenia w zakresie odpowiedzialnej mody. Trzy dni panelowych rozmów to nie wszystko. Patronem jednej ze stref była marka Lee, na której uczestnicy CIFF mogli własnoręcznie lub z pomocą krawcowych, wybrać jeden z modeli jeansów i poddać je przeróbce – według własnej kreatywnej wizji. Bez marketingowych fajerwerków? Może. Za to ze sprawdzonymi rozwiązaniami do wdrożenia we własne modowe życie. W końcu według danych Fashion Revolution rocznie sprzedaje się aż 1,24 miliarda jeansów, a przecież denim jest bardzo trwałym materiałem i może posłużyć niejednemu pokoleniu. Tym bardziej, że do wyprodukowania jednej pary tych spodni potrzeba średnio 909 litrów wody, czyli tyle, ile zużywamy podczas 285 pryszniców!

Aktywizm, burżuazja i sport

Takie pro-eko zasady zresztą nie są nowością. Jeśli spojrzeć chociażby na założenia rewolucji w modzie, specjalistycznych organizacji, widać różnicę nawet względem pięciu ostanich lat. Dziś co raz więcej z nas wybiera rzeczy vintage, wymienia się ze znajomymi (i nie tylko), przerabia, naprawia czy szyje, a także inwestuje w lepszą jakość – dzięki czemu posiadane ubrania służą dłużej. Wśród trendów Copenhagen International Fashion Fair wyróżnione zostały 3 estetyczne, które jak najbardziej się w tę rewolucję wpisują. Earth Activist to postrzeganie ubrania jako uniformu, który nie musi krzyczeć modą, a ma być użyteczny: tak w sferze casual, jak i bardziej formalnych strojów. Modern Heritage odwołuje się do renesansu i bardzo kobiecych form, ale i solidnych materiałów: wełny, tweedu, jedwabiu czy weluru. Z kolei Space Sport pokazuje, że wykorzystując technologię, możemy zadbać o funkcjonalność, wykończenie i detale. Z taką precyzją, z jaką tworzy się modę dla sportowców czy astronautów.

Filozofia organicznej bawełny

Ostatnim elementem przykuwającym uwagę w trakcie samych targów, była prezentacja marki Serendipity Organics na temat organicznej bawełny i wełny. Oprócz własnego stanowiska handlowego, firma przygotowała wystawę zdjęć obrazującą proces produkcji materiałów, które wykorzystują do tworzenia kolekcji, pokazując, że można w 100% panować nad systemem mody! Choć bawełna dla Serendipity Organics jest uprawiana w Indiach, to otrzymała cerytfikat GOTS (Global Organic Textile Standard). Ich farmy nie wykorzystują pestycydów, herbicydów czy innych sztucznych środków mających użyźniać ziemię i wzmacniać wzrost bawełny. W dalszym etapie – wytworzeniu tkaniny – wykluczyli szkodliwe chemikalia, a także ograniczyli utratę wody w każdej fazie produkcji.

Budujące, że tego typu marek było więcej. Nie tylko skandynawskich! Co przyniesie kolejny sezon? Wydaje się, że kluczowa jest stabilizacja – tylko i aż. Po wejściu na właściwy modowy tor, trzeba go utrzymać, żeby móc myśleć o dalszym rozwoju.

Tekst i Zdjęcia: Kasia Kwiecień

www.fashionbranding.pl