Od mody nie uciekniesz  [Malwa Wawrzynek]

W filmie „Diabeł ubiera się u Prady” jest takie słynne i często powtarzane już zdanie. Dotyczy tego, jak ignorancja Andrei co do różnorodności dwóch niebieskich pasków przekłada się na ignorancję wobec mody w ogóle. Gdyby Miranda Priestly żyła naprawdę (w swojej postaci, a nie w postaci Anny Wintour), byłaby najlepszym i najskuteczniejszym wykładowcą mody.

Krótko, szybko i bardzo dobitnie potrafi przedstawić cykl, który dla wielu z nas nadal pozostaje nie tyle tajemnicą, ile błahostką, którą nie warto sobie zawracać głowy. Tymczasem większość z nas już stroi się w zwierzęce wzory, w sztuczne futra, w kratę i w kolorowe wzory. Dlaczego? Bo tak dyktuje moda.

Coroczny „miesiąc mody”, wrzesień, dobiegł końca.

Ci, którzy interesują się modą z zawodu lub z pasji, kilkukrotnie mieli okazję podskoczyć z wrażenia w tramwaju, na domowej kanapie lub w innym miejscu, w którym przyszło im oglądać najlepsze propozycje na sezon wiosna/lato 2020. Te osoby jednak zaliczają się do znacznej mniejszości. Reszta nie zawraca sobie głowy i codziennego rytmu życia. Nie interesuje ich to, co ktoś pokazał na wybiegu w odległym Nowym Jorku, w drogim Paryżu, czy w dziwacznym Londynie. Kolekcja Moschino inspirowana Picasso jest dla nich nudnym tematem. Podobnie jak irytująca i niespodziewana konfiguracja kanałów telewizyjnych przed odpaleniem ulubionego programu.

Pozostają obojętni na modę..

Nie ma w tym nic złego. W końcu dla wielu to trywialna dziedzina, targowisko próżności i wylęgarnia pseudo influencerów, którym po prostu nie chce się przyzwoicie pracować. Nie da się jednak zaprzeczyć temu, że nawet moja dziewięćdziesięcioletnia babcia wie, że w tym sezonie króluje pantera, cętki i wężowa imitacja skóry. A to oznacza, że to, co działo się na wybiegu we wrześniu, dotknie ją już za kilka długich zimowych miesięcy. Kiedy pojawi się pierwsze wiosenne słońce.

Zanim te pantery i węże trafiły do szaf wielu kobiet, które obecnie mijam na ulicy, pojawiły się w kolekcjach prezentowanych pół roku temu, w lutym i w marcu podczas tygodni mody w Londynie, Paryżu, Nowym Jorku i Mediolanie. Uparte trwanie przy tym, że to, co dzieje się tam, nie ma żadnego przełożenia na to, co dzieje się na ulicy w Krakowie, jest dokładnie tym, co zaprezentowała Andrea, zanim Miranda poraziła ją swoim dosadnym wykładem i elektryzującym spojrzeniem pełnym modowej pogardy. Nie przyklaskuję tu tej pogardzie, ale przyklaskuję uświadamianiu o tym, że ubrania w Zarze nie biorą się znikąd.

Kupujemy je tak chętnie dlatego, że przez ostatnie miesiące media o to zadbały. Utrwaliły w naszych głowach trendy, których początek sięga właśnie tych lutowo-marcowych kolekcji. Tam odbywa się premiera. Następnie magazyny, celebrytki i influencerzy dbają o to, aby nasza świadomość skutecznie zakodowała fakt, że na jesień trzeba kupić płaszcz, sukienkę lub choćby apaszkę w zwierzęcy print.

Bo to jest modne i na topie.

Potem dziwnym trafem przy okazji polowania na skarpetki, zauważamy w Zarze, czy w innym H&M taki właśnie płaszcz, czy sukienkę. Całkiem są przecież podobne do tego, co widzieliśmy w gazecie lub na którymś tam portalu. Zapominamy więc o skarpetkach i kupujemy rzecz w lamparci wzór i czujemy się jak gwiazdy wybiegu. To samo w tym sezonie dzieje się ze wspomnianą kratą, która zaleje nas na jesienno-zimowych ulicach, ze sztucznym futrem, ubraniami rodem z lat 80 oraz z mocnymi kolorami, które może, ale tylko może, przebiją się przez zawiesinę smogu.

Tak oto cykl mody, o którym wspomniała Miranda, trwa jeszcze dłużej. Zahacza też o grudniowe wyprzedaże, nową dostawę do second handów w okolicy stycznia i lutego. O szafy tych osób, które w zwierzęcym princie będą paradować również w przyszłym roku. I to nawet jeśli zostanie on ogłoszony „trendem, o którym musisz już zapomnieć”. I tak oto właśnie wrześniowy miesiąc mody właśnie się skończył. Nie pozostawił najmniejszego śladu zainteresowania na moich znajomych, ale już wkrótce wkroczy do ich szaf w czasie wiosennego odświeżania garderoby. Zapewne w dużej mierze w postaci ubrań w stylu lat 70. Tych, co uparcie odcinają się od wszelkich trendów i określają się mianem modowych hipsterów informuję; ubieranie się w rzeczy całkowicie niemodne, wręcz odklejone od modowej rzeczywistości również jest obecnie jednym z największych offowych trendów. Od mody nie uciekniesz.

Malwa Wawrzynek