Nikogo nie obchodzą Twoje zdjęcia [Michał Massa Mąsior]

Foto-Plastik-On [Michał Massa Mąsior]
„Być o właściwym czasie, we właściwym miejscu” to maksyma większości fotografów. Czy nie w ten sam sposób spotykamy miłość swojego życia i poznajemy ludzi, którzy zmieniają je na lepsze? Czy podobny łut szczęścia nie jest potrzebny do zrobienia kariery? Albo choćby do pozytywnego przejścia rozmowy kwalifikacyjnej do upragnionej pracy? Zdjęcia towarzyszą społeczeństwom XX i XXI wieku przez całe życie. Jesteśmy nimi zalewani codziennie, a mimo to tylko pojedyncze klatki z masy fotografii pozostają nam w pamięci. Jeszcze trudniej jest samemu wykonać zdjęcie, które inni zapamietają na dłużej. Właściwie, dlaczego tak jest?

Podszedłbym do tej sprawy trochę od innej strony – odbiorcy fotografii. Obserwuję dwa dość częste typy zachowań oglądających zdjęcia. Pierwsze – „Ależ miał szczęście, że taka sytuacja mu się przytrafiła”. Zaraz po tym pada stwierdzenie, że „przecież gdybym tam był, to zrobiłbym równie dobrą fotografię albo nawet lepszą”. Tak, owszem, pewnie gdybyś był Robertem Lewandowskim, to strzeliłbyś więcej goli w reprezentacji, a jako John Lennon nie dałbyś się zabić.

To pewne, tylko ani nie jesteś Lewym, ani Lennonem, nie było Cię też w miejscu, gdzie powstało oglądane przez Ciebie zdjęcie. Możesz jednak nie marnować swoich szczęśliwych sytuacji, które przytrafiają Ci się każdego dnia. Ale żeby nie tracić okazji, musisz je najpierw zacząć zauważać.

Drugi typ zachowań to: „Co oni w tym widzą? Facet zrobił zdjęcie jak każde inne, a ktoś za nie zapłacił dużo pieniędzy”. Albo, co gorsza, jeszcze inne stwierdzenie: „Takie to i ja bym zrobił”. Problem polega jednak na tym, że nie zrobiłeś. Mogę Ci nawet odpowiedzieć, dlaczego, a prawdopodobieństwo trafności tej odpowiedzi graniczy z pewnością. Nie zrobiłeś, bo nie wpadłeś na ten pomysł. Idea zdjęcia wydała Ci się może banalna, ale to autorowi przyszła ona do głowy. Na serio lepiej odkryłbyś Amerykę?

Zacząć widzieć

By Twoje zdjęcia mogły wyłaniać się z miliardów fotografii wykonywanych codziennie, muszą się czymś wyróżniać. Przyciągać, wywoływać emocje, zachęcać do refleksji, zapadać w pamięć, szokować. Niekoniecznie pozytywem ani pięknem. Zadaniem sztuki nie jest pokazywanie wyłącznie tego, co miłe i przyjemne dla oka. Jednym ze sposobów jej uprawiania jest powodowanie w odbiorcach refleksji, wzbudzanie kontrowersji, wskazywanie na istotne problemy społeczne lub po prostu szokowanie. Jak mantrę będę powtarzał, że pierwsza polska okładka Vogue’a jest majstersztykiem fotograficznym. Zdjęcie Juergena Tellera zmusiło większość Polaków (i nie tylko Polaków) do dyskusji, a wydawnictwo musiało zwiększyć nakład.

Być o właściwym czasie we właściwym miejscu

To brzmi pięknie, dopóki nie zaczniemy zastanawiać się, gdzie właściwie jest to miejsce, w którym należy pojawić się o konkretnej godzinie pewnego dnia. Nagle okazuje się, że właściwie już chyba „mamy to”, spotkało nas szczęście, bo zauważyliśmy interesującą sytuację lub postać i zrobiliśmy zdjęcie. Tyle że na gotowej fotografii w tle znajduje się wielki czerwony pojazd, który całkowicie absorbuje wzrok, ktoś niepotrzebny wszedł w kadr lub jeszcze inne zdarzenie spowodowało, że cała idea wzięła w łeb. Wtedy na myśl przychodzą same wulgaryzmy, a po nich pytania, jak to jest, że mistrzom wychodzi, a mnie jak zwykle się nie udało. I żadnym pocieszeniem nie jest fakt, że wielcy borykają się z dokładnie identycznymi problemami.

Co zatem sprawia, że radzą sobie lepiej? Doświadczenie, wiedza i umiejętność odpowiedniego przygotowania się do zdjęcia. Cały czas jesteśmy zalewani romantycznymi wizjami filmowymi o życiu fotografów. Rano kawa i śniadanie ze znajomymi, w południe przypadkowa miłość od pierwszego wejrzenia, wieczorem wernisaż wystawy, na którą przychodzi pół miasta. Gdzieś w międzyczasie, równie przypadkowo, fotograf wykonuje kilka zdjęć, bo w końcu przez cały film nosi ze sobą na szyi aparat. I te zdjęcia niebawem stają się sławne.

W gruncie rzeczy jednak praca artysty jest dużo bardziej poukładana. Wszystkie zdjęcia są dokładnie zaplanowane jeszcze przed ich wykonaniem. Większość pracy fotograf wykonuje bez trzymania aparatu fotograficznego w rękach. Przemyślana jest nie tylko idea, ale także ograniczenia, wzięte pod uwagę wszystko, co może przeszkodzić w dojściu do upragnionego celu. Wiliam Klein twierdzi, że mimo dość jasnego pomysłu na zdjęcia, najciekawsze efekty uzyskiwał zwykle przypadkowo.
Przypadkowi też trzeba pomóc.

Bo prawda jest taka, że nikogo nie obchodzą Twoje zdjęcia, nikt się nimi nie interesuje.

Świat jest pełen fotografów i jeszcze pełniejszy ludzi, którzy się za nich uważają. Wielu jest przekonanych o swojej wybitności, ale w większości są osamotnieni w tej wierze. Można to jednak zmienić, podobnie jak Steve Jobs zmienił świat swoimi komputerami. Nie wystarczy podać odbiorcy zdjęcia, którego się spodziewa, należy mu pokazać zdjęcia, których się nie spodziewa i sprawić, by zaczął je kochać. Innymi słowy, warto robić zdjęcia, które coś za sobą niosą, które coś znaczą, za którymi stoi myśl. Fotografie, od których trudno uwolnić głowę.

Mówi się coraz częściej, że Google będzie w stanie wybrać z Twoich zdjęć te, które mogą się spodobać, czyli najbardziej podobne do uzyskujących najwięcej polubień. To mi trochę zaczyna przypominać szał na ostrzykiwanie sobie twarzy, żeby wyglądać identycznie jak pozostali, którzy już sobie ją wypełnili obcymi substancjami. Część pań wygląda nawet, jakby wzięła udział w zawodach, która twarz przyjmie więcej. Czy przypadkiem nie dążymy do świata, od którego będzie nam niedobrze na samą myśl o nim?

Michał Massa Mąsior

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *