Nick Cave – Piękno w brzydocie 

Nick Cave - Piękno w brzydocie 
Niektóre z nowych piosenek „ukazały” się Nickowi w snach podczas gorączki – mówi Susie Bick o premierowych utworach swego męża – Nicka Cave’a, które usłyszymy na początku października z płyty „Ghosteen”. Nic w tym dziwnego – całe życie i twórczość australijskiego wokalisty upływa jak w malignie.

 

Pretensjonalny punk

To starszy brat Tim zainteresował Nicka muzyką rockową – wszak był hipisem kontestującym wojnę w Wietnamie na przełomie lat 60 i 70. Rodzina Cave’ów mieszkała wtedy w małej mieścinie pod Melbourne. Najmłodszy z jej członków od małego sprawiał kłopoty: choć był zdolny, nieustannie wdawał się w bójki z rówieśnikami i nie potrafił się podporządkować szkolnej dyscyplinie. Idolem małego rozrabiaki był wtedy Ned Kelly, australijski Robin Hood, który skończył na szubienicy.

Kiedy chłopak usłyszał po raz pierwszy Sex Pistols, od razu zakochał się w punku. Płyty długowłosego brata poszły w odstawkę. Marzeniem nastolatka stało się założenie własnego zespołu. Stało się to możliwe, kiedy Nick poznał w szkole Micka Harveya. Ten pierwszy stanął za mikrofonem, a ten drugi – złapał za gitarę. Choć kumple z klasy określali ich mianem „pretensjonalnych pedałów”, Nick i Mick zupełnie się tym nie przejęli, zaczynając grać jako The Boys Next Door.

Piosenki w rodzaju „Masturbation Generation” czy „Hitler Wasn’t So Bad” nie miały szans na prezentację w radiu. Sprawiły za to, że o grupie zrobiło się głośno w Melbourne. Na jej koncertach dochodziło do brutalnych bijatyk, a naćpani muzycy z trudem utrzymywali się na nogach. Cave eksperymentował bowiem z wszystkimi możliwymi używkami, ale szczególnie upodobał sobie heroinę. Pod jej wpływem często łamał prawo – i pewnego razu został aresztowany za kradzież. Kiedy siedział za kratami, jego ojciec zginął w wypadku samochodowym.

Heroinowe wizje

Piosenki młodego wokalisty i jego kolegów stawały się z tygodnia na tydzień coraz bardziej posępne. Firmowała je już nowa nazwa zespołu – The Birthday Party, którą Cave zaczerpnął z ulubionej „Zbrodni i kary”. Aby je zaprezentować szerszej publiczności, Australijczycy postanowili w 1980 roku wyjechać do Anglii. Tak też się stało: muzycy zamieszkali na punkowym skłocie i pozbawieni funduszy przymierali głodem. Kiedy jednak słynny didżej radia BBC One – John Peel – zaczął grać ich piosenki, wokół The Birthday Party zaczęło się gromadzić coraz więcej fanów.

Dzika i brutalna muzyka zespołu wywoływała niespotykaną agresję: Cave tarzał się po scenie wyjąc jak potępieniec, a na widowni raz za razem wybuchały bijatyki. Narkotyki miały coraz większy wpływ na twórczość muzyków – wokalista opisywał w piosenkach swe heroinowe wizje, które porażały swą szpetną mocą. Cave nie obawiał się nawet szydzić ze swych fanów, dedykując ubranym na czarno gotom swą groteskową piosenkę „Release The Bats” z hasłem „Sex, horror, vampire”.

Nick Cave - Piękno w brzydocie 

Brnąc w ekstremalną brzydotę, chłopaki z The Birthday Party weszli w ślepą uliczkę. Nic więc dziwnego, że kiedy pojechali nagrywać kolejną płytę do Berlina Zachodniego, zespół poszedł w rozsypkę. Cave wcale się tym nie zraził – i postanowił rozpocząć solową karierę. Powołał do życia grupę The Bad Seeds, a na jej lidera wytypował Blixę Bargelda, niemieckiego muzyka, znanego z grającej na przemysłowym złomie industrialnej grupy Einsturzende Neubauten.

Poruszające posłannictwa

Pierwszą wielką miłością Cave’a była Anita Lane. Rudowłosa Australijka o jasnej cerze i głębokich oczach przyleciała z wokalistą do Londynu. Ich związek był daleki od oczywistości: para raz szalała za sobą, a kiedy indziej – skakała sobie do oczu. Ten emocjonalny rollercoaster był jednak inspirujący dla artysty. Stał się dlań natchnieniem do nagrania albumu „From Her To Eternity”. Płyta zawierała bardziej komunikatywne piosenki niż te, które tworzył z The Birthday Party. Słychać w nich było echa folku i bluesa.

Podczas pobytu w Berlinie Zachodnim piosenkarz zaczął studiować Biblię. Czerpał z niej tematy do swoich piosenek, co nie pozostało bez wpływu na jego duchowość. – Nie wydaje mi się, aby można było czytać tę księgę przez dłuższy czas, nie będąc jednocześnie poruszonym tym, co jest w niej napisane. Na mnie wiele z tych posłannictw oddziałało bardzo silnie – wyjaśniał Cave w „Evening Standard”. Być może to sprawiło, że jego piosenki stały się uspokojone i wyciszone, trafiając tym samym do szerszego grona odbiorców.

Lektura Biblii nie powstrzymała jednak Cave’a przed grzesznym trybem życia

W 1991 roku został podwójnie ojcem, z tym że każde dziecko urodziła mu inna kobieta. Wokalista znalazł stabilną przystań dopiero u boku brytyjskiej modelki Susie Bick. Po ślubie w 1999 roku na świat przyszli synowie pary – Arthur i Earl. Rodzina zamieszkała w Brighton – a Nick skoncentrował się na pracy. The Bad Seeds tylko na tym skorzystali – dzięki sukcesom kolejnych płyt i koncertów, grupa dostała się do rockowej ekstraklasy.

Życie australijskiego wokalisty nie uspokoiło się jednak na długo: cztery lata temu jego syn Arthur, mając we krwi LSD, spadł z nadmorskiego klifu w Brighton i zmarł na skutek odniesionych obrażeń. Cave nie poddał się rozpaczy i przekuł ból po stracie dziecka na przejmujące piosenki. Pomógł mu w tym najbliższy obecnie współpracownik z The Bad Seeds – skrzypek Warren Ellis. Echa tamtych wydarzeń na pewno powrócą teraz na „Ghosteen”.

Paweł Gzyl