Najlepsze seriale telewizyjne lat 90

Najlepsze seriale telewizyjne lat 90

Jimmy Kimmel zrobił kiedyś w swoim show niemałą furorę, zapraszając do wspólnego skeczu najsłynniejsze przyjaciółki wszech czasów: Rachel, Monikę i Phoebe. Uświadomiliśmy sobie przy okazji, że od pierwszego klapsa na planie Przyjaciół mija właśnie dokładnie 26 (!) lat. Inne serialowe klasyki, z Miasteczkiem Twin Peaks czy Beverly Hills 90210 na czele, są równie wiekowe. Też poczuliście się staro…? W nostalgiczno-oldskulowym klimacie, z niejedną łezką w oku, przywołujemy najlepsze seriale telewizyjne – piękne wspomnienia lat 90.

Choć mainstream został skolonizowany przez Amerykanów dawno, dawno temu, na własnej skórze odczuliśmy to dobitnie po 1989 roku, kiedy masowo zaczęły nas zasypywać lukrowane produkcje zza oceanu, a polski widz zaczął błyskawicznie oswajać się ze amerykańską wizją świata (i telewizji), z zafascynowaniem śledząc bajkowe losy (najchętniej tych fantastycznie pięknych i bogatych) bohaterów. Pierwszym powiewem kapitalizmu były seriale Santa Barbara i Dynastia, a potem także niekończąca się Moda na sukces – wszystkie będące swoistą instrukcją życia dla biznesmenów, obrazujące barwny świat przepychu, manifestowanego na wszelkie możliwe sposoby luksusu, domów z basenami, rozpustnych kobiet i (co nowe w polskiej telewizji) homoseksualistów.

Całe rodziny zasiadały do wspólnego podziwiania Słonecznego patrolu – mężczyźni skuszeni skąpymi kostiumami ponętnych aktorek wyjętych prosto z rozkładówki „Playboya”, kobiety oczarowane bohaterskimi mężczyznami; a tysiące nastolatków dojrzewało ramię w ramię z obsadą Beverly Hills 90210. Amerykańskie przedmieścia z domkami na drzewach stały się dla nas naturalnym środowiskiem, a masowe marzenie o Kalifornii stało się faktem.

California dreamin’

Roznegliżowane ciała, mknące motorówki, wymuskani surferzy, bezchmurne niebo, prażące słońce, roześmiane opalone twarze i falujący biust Pameli Anderson – takimi bajecznymi obrazkami rozpoczyna się każdy odcinek Słonecznego patrolu i tak właśnie w skrócie można cały serial opisać.

Chyba nie ma drugiego filmu, który tak idealizowałby kalifornijskie plaże (malownicze, pełne atrakcji i samych pięknych, wysportowanych ludzi) – mimo kilku odcinków, w których pojawia się rekin-ludojad, meduzy lub niebezpiecznie duże fale. A poprzez emitowany przez 10 lat (nie licząc jego kolejnych spin-offów), stale powtarzany obraz urokliwej, pociągającej Kalifornii – taki właśnie, niemal nieskazitelny, wizerunek słonecznego stanu zostaje utrwalony w wyobraźni ogromnej liczby widzów na całym świecie. Przy okazji serial wypromował kilka gwiazdek „Playboya” i dzisiaj postać już kultową – Davida Hasselhoffa w roli najsłynniejszego ratownika świata – Mitcha Buchannona.

Twórcy serii trafili na żyłę złota. Losy bohaterów portretowane były na tle najbardziej efektownych plaż Los Angeles, Long Beach oraz w Honolulu na Hawajach. Pozornie banalna fabuła skonstruowana została tak, by przyciągnąć zarówno odbiorców nastoletnich, jak i starszych. Sprzedaje swego rodzaju „pełen pakiet” potrzebny do osiągnięcia sukcesu filmu: jest tu przygoda, malownicze plenery, bohaterowie o przyjemnej aparycji, miłość, dramaty i zabawa, problemy i happy endy. I ten inny, „lepszy” świat, którego widzowie masowo szukają w telewizji. Wydźwięk programu jest jednocześnie absolutnie pozytywny, promujący poprawne postawy i wartości. Jest dużo moralizatorstwa, dużo nauki jak żyć, wiele wyraźnych kontrastów między „złem” a „dobrem”.

Serial odniósł fenomenalny międzynarodowy sukces, znalazł się nawet w Księdze Rekordów Guinnesa jako jeden z najchętniej oglądanych produkcji telewizyjnych – zgromadził przed telewizorami 1, 1 mld widzów w 142 krajach. Co interesujące, masowy gust publiczności często zupełnie mija się z opinią krytyków. W 2004 roku brytyjscy producenci filmowi przeprowadzili ranking na najgorszy telewizyjny program w historii, a „Słoneczny Patrol” zdobył w nim zaszczytne, pierwsze miejsce.

Do Słonecznego patrolu zwykło podchodzić się z lekkim pobłażaniem i przymrużeniem oka, interesujące jest jednak to, iż twórca serialu, Gregory Bonann – skądinąd ratownik z wieloletnim doświadczeniem – planował zrealizować projekt całkiem na serio, realistycznie obrazujący codzienne zmagania osób dbających o nasze bezpieczeństwo na plaży. Prawda jest taka, że „kultura plażowania” faktycznie jest niezwykle istotnym elementem zarówno życia mieszkańców południowej Kalifornii, jak i przemysłu rozrywkowego – niezaprzeczalnie najsilniej rozsławiona jednak przez ponętne ratowniczki ze Słonecznego patrolu

Słodkie zmartwienia w Beverly Hills

Skierowane do nastoletnich odbiorców seriale były kolejną nowością przełomu lat 80. i 90. i błyskawicznie podbiły serca widzów na całym świecie, a w Polsce wypełniły lukę w programach młodzieżowych (w podobnym czasie powstał u nas serial Janka, jednak losy dzieci z polskiej wsi raczej nie dorównywały amerykańskim produkcjom). Nie da się ukryć, że barwny świat zamożnych dzieciaków z USA w dużym stopniu kontrastował ze światem dorastających polskich licealistów, co potęgowało zachwyt tłumnie gromadzących się przed telewizorami odbiorców.

Postacie popularnych telewizyjnych dramatów prezentowały autentyczny świat dorastającej młodzieży, wraz z towarzyszącymi jej problemami (szkoła, używki, pierwsze złamane serca), przez co młodzi widzowie identyfikowali się z bohaterami i mocno przywiązywali do ich filmowych losów.
Prekursorem nurtu były młodzieżowe opery mydlane, popularne w Stanach Zjednoczonych już od późnych lat 60.: Never Too Young (1965), Love Is A Many Splendored Thing (1967), All my children (1970) oraz Żar młodości (1973).

Wśród seriali młodzieżowych lat 90. i późniejszych największą popularnością cieszyły się te, których fabuła opierała się na losach środowiska klasy wyższej – stopniowo wypierały one wszelkie inne, „małomiasteczkowe”, a przede wszystkim bardziej realistyczne opowieści. Przełomowym, do dziś uważanym za modelowy klasyk nurtu, był wyprodukowany w 1990 roku przez Aarona Spellinga serial Beverly Hills 90210. Okazał się takim przebojem, że nie schodził z anteny przez następne 10 lat. Wyemitowano łącznie 224 odcinki. Wielokrotnie nominowany był do nagród People’s Choice, Teen Choice, Emmy i Złotych Globów, a aktorzy występujący w serialu (Jason Priestley, Shannen Doherty, Luke Perry, Jennie Garth, Tori Spelling, Brian Austin Green, Ian Ziering, Gabrielle Carteris) z dnia na dzień zostali idolami nastolatków na całym świecie i tabloidowymi celebrytami prezentującymi swój nieskazitelny uśmiech na setkach prasowych okładek.

Serial rozpoczyna się, gdy do Beverly Hills przeprowadza się z Minnesoty rodzina Walshów, i odtąd śledzimy perypetie pary bliźniaków – Brendy i Brandona. Wielokrotnie świat, z którego przybyli zostaje skontrastowany z bajeczną Kalifornią, w której wszyscy ludzie są piękniejsi, młodzież żyje prawie nieustającą zabawą, każdy posiada własne luksusowe auto, dni spędza się na wylegiwaniu na plaży bądź zakupach, a rodzice wszystkich kumpli pracują w show-biznesie.

Życie w bajce nie zawsze jest jednak nieskazitelnie różowe. Poprzez burzliwe losy dorastających bohaterów przewijają się tu problemy takie jak: przemoc w rodzinie, alkoholizm, gwałt, samobójstwa wśród nastolatków, homoseksualizm, bulimia i aborcja. Treść serialu nie jest również wolna od moralizatorstwa i promowania pozytywnych postaw: w serialu przykładem doskonałych rodziców są zawsze wyrozumiali, wspierający i kochający państwo Walsh, ideałem nastolatka jest wszechstronnie uzdolniony Brandon, który każde wakacje spędza pracując na plaży lub w pubie, opłaca się także nauka i zaangażowanie w sprawy szkolne i społeczne, czego idealnym dowodem jest Andrea, która pod koniec piątego sezonu serialu dostaje się na wymarzone studia do Yale.

Na fali popularności serialu niemal lawinowo powstawały nowe telewizyjne produkcje dla młodzieży: od słynnych szkolnych przygód Cher Horovitz w „Słodkich zmartwieniach”, przez burzliwe losy młodocianych bohaterów serialu Życia na fali,po te spod znaku modnego wkrótce nurtu reality (np. produkowany przez MTV Laguna Beach: The Real Orange County). Od 2008 roku emitowany jest spin-off serialu Beverly Hills 90210 – tym razem nazwany po prostu 90210. Młodzież powtórnie podziwia burzliwe losy licealistów z West Beverly High i kolejne już pokolenie dorasta wpatrzone w przygody rówieśników zza oceanu.

Kto zabił Laurę Palmer?

Serca dorosłych widzów podbijał tymczasem małomiasteczkowy klimat tak kultowych seriali, jak Miasteczko Tween Peaks czy Przystanek Alaska (oba zadebiutowały w tym samym, 1990, roku).

Nazwa niezwykłego dzieła Davida Lyncha i Marka Frosta pochodzi od fikcyjnej idyllicznej mieściny na dalekiej północy Stanów Zjednoczonych – pozornie sennej i sielskiej, zamieszkanej przez sympatycznych ludzi, których specjalnością są placki z wiśniami i „damn good coffee”, i których cieszy napływ turystów chcących podziwiać dwa bliźniacze, ośnieżone szczyty i piękny wodospad. Ale Twin Peaks to także mroczne historie i lawinowo odkrywane ponure sekrety – a wszystko zaczyna się, gdy na brzegu lokalnego jeziora odkryte zostaje ciało zamordowanej uczennicy, Laury Palmer. Do miasteczka przybywa agent federalny Cooper, który rozpoczyna wyjątkowo nieszablonowe śledztwo… Produkcja w  klasycznym lynchowskim stylu badała przepaść pomiędzy pozorami małomiasteczkowej przyzwoitości a mrocznymi warstwami życia, które kryją – obnażając stopniowo moralne zepsucie i podwójne życia jego mieszkańców.

Zmniejszająca się widownia doprowadziła do tego, że ABC nalegało na ujawnienie tożsamości zabójcy Laury już w środku drugiego sezonu. Serial doczekał się później kontynuacji pod postacią filmu Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną z 1992 roku, który jest jego prequelem a w 2017 r. ukazał się 3 sezon Twin Peaks.

Na tle innych produkcja wyróżniała się tym, że zupełnie nie podlegała klasyfikacji, jeśli chodzi o gatunek – były tu elementy zarówno horroru, jak i melodramatu – przypominając wręcz momentami parodię amerykańskich oper mydlanych. Tak jak reszta twórczości Lyncha serial zachęcał do głębokiej moralnej refleksji, jednocześnie jednak przyozdobiony był bardzo specyficznym humorem oraz głęboką nutą surrealizmu. Nie zapominajmy, że ogromną rolę w budowaniu tego pamiętanego do dziś niepokojącego klimatu odegrała ścieżka dźwiękowa Angela Badalamentiego– skądinąd skomponowana przy udziale samego Lyncha. Siłą serialu były też postacie, które przeszły do historii – za swoje role Kyle MacLachlan i Piper Laurie zostali uhonorowani Złotymi Globami.

Na „Liscie 101 najlepiej napisanych seriali wszech czasów” Miasteczko Twin Peaks zajęło zaszczytne 35. miejsce – dziś jest już ikoną swoich czasów i nierozerwalnym elementem popkultury, do którego odwołują się dziś programy telewizyjne, reklamy, komiksy, gry, filmy i teksty piosenek.

Przystanek Alaska z kolei śmiało można nazwać koncentratem amerykańskości w jej najbardziej oldskulowym wydaniu. Są tu „domki na prerii”, dzika alaskańska przyroda, jest i społeczność indiańska, aktywnie walcząca o swoje prawa, a wśród mieszkańców zimnego miasteczka Cicely nie zabrakło byłego kosmonauty, prezentera radiowych audycji, odważnej i niezależnej i pięknej pilotki czy miłośnika starych filmów. Wśród nich z dnia na dzień pojawił się młody lekarz z biednej rodziny, który na Alaskę wysłany zostaje w ramach odrobienia stypendium – początkowo rozczarowany i nieszczęśliwy, oczywiście stopniowo zmienia zdanie, aż w końcu niezwykły klimat miejsca zupełnie go oczarowuje. Tak jak zresztą i polskich widzów, którym serial przypadł do gustu do tego stopnia że samo określenie „przystanek” masowo opanowało wszelkie obszary kultury popularnej – od „Przystanku Dwójka”, przez „Przystanek Olecko”, na słynnym „Przystanku Woodstock” skończywszy.

Friends Like Us

No i w końcu: rok 1995. Podczas, gdy na naszych telewizorach królują Matki, żony i kochanki, świat bezgranicznie zafascynowany jest zabawnymi perypetiami szóstki nowojorskich przyjaciół, a wkrótce (1998) także nowocześnie niezależnych koleżanek poszukujących szczęścia (czyt. odpowiedniego partnera) w wielkim mieście. Zarówno Przyjaciele, jak i Seks w wielkim mieście to pozycje kultowe, o których powiedziano już niemal wszystko. Trudno o zabawniejszy i prawdziwszy zarazem portret pokolenia trzydziestolatków przełomu lat 90. i 2000.

Przyjaciele Marta Kauffman i David Crane (do których wkrótce dołączył także producent Kevin S. Bright) w 1993 roku wysłali do telewizji nowatorski scenariusz skupiony na losach paczki znajomych, bazując na własnych wspomnieniach, gdy po studiach stawiali pierwsze kroki w Nowym Jorku. Po wielu zmianach tytułu (Across the Hall, Six of One, Once Upon a Time in the West Village, Insomnia Café, Friends Like Us) serial zadebiutował na antenie 22 września 1994 roku i z miejsca okazał się hiperprzebojem, czyniąc z głównych aktorów największe gwiazdy amerykańskiej telewizji, zarabiające w późniejszych latach – po raz pierwszy w historii – milion dolarów za odcinek. Ostatni, który wyemitowano w maju 2004 roku obejrzało 50 mln. widzów. Ponad trzy tys. wielbicieli towarzyszyło Przyjaciołom w ostatnich wspólnych chwilach także na Times Square w Nowym Jorku, gdzie umieszczono z tej okazji wielki ekran.

Dowodem na spektakularny sukces serialu jest pokaźna lista przyznawanych mu nagród. 59 nominacji do nagrody Emmy i 10 nominacji do Złotego Globu, w tym pięciokrotnie w kategorii „Najlepszy serial telewizyjny” mówią same za siebie. W 1998 roku serial zdobył nagrodę BAFTA i tytuł „Najlepszego zagranicznego programu telewizyjnego”. Za to nagroda People’s Choice Award w kategorii „Ulubiony serial komediowy” powędrowała do twórców hitu aż pięciokrotnie.

Trudno się dziwić, że po zakończeniu emisji Przyjaciół porwano się na nieudolną próbę reanimacji serialu produkując kilka serii – niestety już nie tak zabawnego Joeya. Fascynujące okazały się natomiast niektóre materiały dodatkowe, jak np. The One The Goes Behind The Scene – trwający nieco ponad 40 minut odcinek opowiadający o realizacji filmu od scenariusza, aż do realizacji zdjęć, które kręcono przed publicznością zgromadzoną w studio, do ostatniej chwili dokonując zmian w dialogach i scenariuszu; a także dokument Friends Around the World, poświęcony wersjom serialu w języku szwedzkim, niemieckim i japońskim, w którym przewodnikiem jest odtwórca roli Gunthera – James Michael Tyler.

Od ostatniego odcinka minęło już ponad 10 lat, legenda jednak żyje nadal, a serial nie stracił wiele ze swojej aktualności. Choć niektórzy ubolewają właśnie nad tym, że w Przyjaciołach brakuje na tyle wyraźnego kontekstu kulturalnego czy historycznego, by mówić tu o idealnym portrecie lat 90. Z tłumu zaślepionych „wyznawców” serialu wyłamują się np. Clive Martin & Nathalie Olah, którzy opublikowali parę miesięcy temu głośny artykuł dla „Vice’a” o sugestywnym tytule Jak “Przyjaciele” stworzyli pokolenie znerwicowanych, egocentrycznych idiotów.

Odkrywając liczne mieszające w głowach niedojrzałych widzów absurdy, zauważają m.in., że bohaterowie serialu są młodymi i seksownymi mieszczanami. Mimo to, w jednym odcinku wszyscy ekscytują się na myśl o pójściu na koncert Hootie & the Blowfish. To dowód na to, że scenarzyści Przyjaciół nie byli zainteresowani w odzwierciedlaniu realiów epoki. Zamiast tego dali postaciom milutkie spojrzenie na współczesną kulturę, godne ludzi w wieku średnim.

(…) (Przyjaciele) żyli w Nowym Jorku w latach 90., czasach The Tunnel, Club Kids i Wu-Tang Clanu. Mimo wszystko ci pracujący w modzie, telewizji i modnych restauracjach dwudziestokilkulatkowie są ograniczeni do radiowego rocka, „Szklanej pułapki” i kilku gagów o tym, że Chandler lubi musicale. (…) Prawie nigdy nie chodzą do klubów, nigdy nie rozmawiają o filmach Tarantino, rapie czy Björk. (…) Chociaż Phoebe w jednym odcinku bardzo napala się na spotkanie ze Stingiem. (…) Jak wam się wydaje, czy to śmierć Kurta Cobaina, ustawa Margaret Thatcher z 1994 roku, czy może Internet doprowadziły do śmierci masowej młodzieżowej kultury alternatywnej w latach dziewięćdziesiątych? Czy byli to „Przyjaciele”?

A może Przyjaciele to po protu maksymalnie uniwersalna opowieść o wspólnym dojrzewaniu, poszukiwaniu miłości, oddania i stabilności… ale też strachu przed miłością, oddaniem i stabilnością. O tych beztroskich chwilach, kiedy przyjaciele są rodziną, a całe życie przed nami – momentach, które zna każdy z nas, dorastający dawno temu, dziś czy za sto lat.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

 

Tak tak, zdaję sobie sprawę, że lista jest mocno niekompletna, brakuje tu takich klasyków, jak te spod znaku spektakularnych filmów akcji w stylu błyskotliwego „MacGyvera” czy nieustraszonej „Drużyny A”, bohaterskich wyczynów „Xeny: Wojowniczej księżniczki” i jej kumpla „Herkulesa”, familijnej sielanki z „Cudownych lat”, „Dnia za dniem” czy „Pełnej chaty”, o latynoamerykańskich telenowelach nawet nie wspominając… I choć wydaje się, że to dziś żyjemy w złotej erze seriali (a przyszłość rysuje się jeszcze barwniej) taka sentymentalną wycieczka w przeszłość to całkiem ciekawa przygoda.

Natalia Czekaj

Więcej o filmach i serialach tutaj 

Więcej od loungemag

Filmowe strzały Kuby Armaty – lipiec

Ostatnimi czasy za naczelnego filmowego biografa uchodził brytyjski reżyser Asif Kapadia. Jego pełne...
WIĘCEJ