Moda na fetysz #tbt

W swoim concept store w Warszawie oferują subiektywny wybór niszowych brandów z najwyższej półki. Ich portfolio obejmuje marki odzieżowe, obuwnicze, kosmetyczne i jubilerskie. Przedsiębiorcy nie uciekają też od erotyki z najwyższej półki, m.in. LELO. U Coco de Mer można kupić nie tylko bieliznę i seks-gadżety, ale także erotyczne obrazy i fotografie, a salony Kiki de Montparnasse regularnie organizują eleganckie przyjęcia dla swoich klientów.

Ale to oczywistości. Bardziej interesujący jest fakt, że poza projektantami garderoby będącej najbliżej ciała, fetyszami interesują się także największe domy mody i najbardziej uznane nazwiska. Te brytyjskie, współtworzące punkową estetykę i czepiące z niej całymi garściami jak Viviene Westwood (pokaz Erotic Zones) i Alexander McQueen, ale też tradycyjnie zachowawcze jak Burberry (zapach Body).

Te amerykańskie młode i kontrowersyjne jak Marc Jacobs (kampania perfum Bang, niewinna Daisy) czy Tom Ford (Eyewear, zapachu Tom Ford for Man). I wreszcie włoskie, przełamujące jedne tabu i tworzące kolejne. Podkreślające władzę. U nich odniesień do fetyszów i BDSM jest najwięcej – Gucci (perfumy Envy), Dolce&Gabbana, Diesel.

Czemu dziś służy użycie seksu i fetyszów z modzie? Dlaczego nadal mimo przesycenia erotyzmem reklam, filmów i innych mediów tak bardzo na nas działa? Dlaczego tak dobrze sprzedaje? Może dlatego, że jest tak blisko nas, że wiąże się z pożądaniem, ze zwierzęcością, z pierwotnym instynktem. Może rację miał Terry Richardson.

 

Olivia Kłusek
Written By
More from loungemag
Moda a pies [Harel]
„Zobaczysz, jak ci się styl zmieni!” – powiedziała któregoś razu moja znajoma,...
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *