Miłość do whisky – prawdopodobnie największa kolekcja na świecie!

Czy nastąpi moment, w którym kolekcję będzie można uznać za kompletną?

S: Wydaje mi się, że kolekcja jeszcze długo nie będzie kompletna. Nie da się ponad stuletniej historii marki zebrać w tak krótkim czasie. Poszukiwaniom nowości poświęcam kilkanaście godzin tygodniowo. Nie ma dnia, żebym nie wpisał w wyszukiwarkę hasła związanego z tą marką. A mimo wszystko co jakiś czas wynajduję produkt, o którego istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia. Pozostaje ostania rzecz – fundusze. Nie zawsze stać mnie na zakup kolejnej butelki, którą chciałbym postawić na półce.

Patrząc na zdjęcia kolekcji Sukhindera Singh’a (słynny kolekcjoner, współtwórca „The Whisky Exchange” – przyp. red.), odnoszę wrażenie, że większość z tych butelek nigdy nie była i nie zostanie otwarta. Odkorkowujecie i próbujecie swoje największe zdobycze czy to raczej zakurzone przedmioty pożądania?

WT: Na samym początku nasze butelki głównie stały na półkach i zbierały kurz. Musieliśmy dojrzeć do momentu, w którym postanowiliśmy pootwierać niektóre z nich. Nasza ciekawość smaków i aromatów była jednak tak duża, że po czasie otworzyliśmy większość naszych zdobyczy. Oczywiście do dzisiaj są butelki „nie do ruszenia”, ale jak to w naszym przypadku bywa – i na nie przyjdzie pora.

Ponoć na festiwalach, na które jesteście zapraszani, to nie stoiska dużych brandów i koncernów, ale właśnie wasze, budzi największe zainteresowanie. Co za tym stoi? Czego można spróbować pod szyldem Whisky Team?

WT: To, co wystawcy proponują na festiwalach w Polsce, jest bardzo dobre dla kogoś, kto wkracza w krainę whisky. Niestety szybko się nudzi z racji tego, że wystawcy na każdym festiwalu mają zbliżoną ofertę produktów. Jesteśmy pasjonatami i swoją pasją lubimy się dzielić. Jeśli lubisz to, co robisz, na pewno będziesz robił to dobrze. Nie reprezentujemy żadnej marki i żadna marka nie wspiera nas w naszej działalności. Oczywiście z jednymi markami sympatyzujemy bardziej, z innymi mniej, jednak nie wpływa to na nasze osądy odnośnie konkretnych wydań i ich jakości. Na nasze stoisko wybieramy butelki, które uważamy osobiście za godne uwagi, starając się przekrojowo podejść do tematu regionów i stylów oraz okresów, z których pochodzą. Lubimy wyciągać z szafy whisky, których nie można nabyć już w sklepach, a które każdy z uczestników festiwalu chętnie spróbuje.

Miłość do whisky - prawdopodobnie najwieksza kolekcja na świecie! Miłość do whisky - prawdopodobnie największa kolekcja na świecie! 1

Wciąż otwierają się nowe destylarnie, stare dokupują alembiki (urządzenie służące do destylacji – przyp. red.), zmartwychwstają od lat zamknięte gorzelnie, przybywa festiwali. Wyraźnie rośnie świadomość i zainteresowanie wśród konsumentów alkoholem starzonym, w tym whisky. Jak oceniacie dzisiejszy boom na ten trunek w Polsce i na świecie?

WT: Cieszy nas bardzo, że coraz większa liczba ludzi sięga po whisky, a nie po inne alkohole. Jest to bardzo miłe, kiedy ktoś przychodzi i prosi o pomoc w doborze marki na prezent czy dla siebie do wypicia. Coraz więcej osób chce próbować coraz lepszych alkoholi, nie po to, aby się nimi upijać, a po to, by w miłym towarzystwie spędzić czas przy dobrym trunku. Świadomość ludzi w tym temacie z roku na rok jest coraz większa, a co za tym idzie – i od nas ludzie wymagają coraz więcej.

Starodruki, sztuka, rzadkie alkohole – to dość ciekawe przykłady alternatywnych rynków inwestycyjnych. Czujecie się również w jakiś sposób inwestorami?

WT: Nie wybieramy whisky przez pryzmat inwestycji, kierujemy się głównie jakością samego trunku. Oczywiście posiadamy w kolekcji butelki, które w jakiś sposób rokują na przyszłość, ale mamy obawy, że prędzej czy później i tak je otworzymy.

Miłość do whisky - prawdopodobnie najwieksza kolekcja na świecie! Miłość do whisky - prawdopodobnie największa kolekcja na świecie! 2

Czy Wrocław sprzyja pasji do whisky?

WT: Na pewno Wrocław jest miastem z potencjałem. Kilka lat temu nie było za dużo dobrych miejsc z ciekawymi alkoholami, teraz to się dość szybko zmienia, niestety bardzo ciężko w naszym mieście zebrać pasjonatów w jednym miejscu, aby razem spróbować czegoś dobrego. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda się i u nas zorganizować festiwal whisky, a właściciele lokali chętniej i częściej będą chcieli organizować degustacje i szkolenia.

Uzupełnijcie proszę maksymalnie dwoma wyrazami. Ostatnio mieliśmy łzy w oczach, próbując…?

WT: Glenfiddich w Glenfiddich… Już tłumaczymy, dlaczego. Na to, jak smakuje whisky, wpływa nie tylko zawartość butelki, ale również sytuacja, miejsce i ludzie, z którymi się jej próbuje. W destylarni Glenfiddich w Szkocji dla nas wszystko było idealne i ciężko będzie to kiedykolwiek jeszcze powtórzyć.

Panowie, dziękuję! Czego mogę wam życzyć?

WT: Wygranej w lotto na nowe butelki. A tak poważnie, to tego, aby nas żony z tymi, które już mamy, nie powyrzucały z domów. Całkiem już na poważnie życzylibyśmy sobie natomiast łaskawszego podejścia organizatorów festiwali i dużych koncernów do takich osób z pasją jak my.

Rozmawiał: Szymon Bira

fot. Ola Bodnaruś 

Written By
More from loungemag
FILMOWE STRZAŁY KUBY ARMATY – Luty 2020
Wszyscy, którzy stęsknili się za starym, dobrym Guyem Ritchiem, mogą odetchnąć z ulgą. Nowy film...
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *