Mercedes CLA 250 4Matic – ideał?

Plastiki wokół dolnego panelu są kiepskiej jakości i w testowanym egzemplarzu trochę już poskrzypiwały na dziurach, a efektowne srebrne ramki nawiewów nie zostały niestety wykonane z aluminium. Poza tym w codziennej eksploatacji drażni umiejscowienie lewarka skrzyni biegów, który jak w autach amerykańskich został ukryty za kierownicą (pewnie można się przyzwyczaić). Automatyczna przekładnia 7G-Tronic została wyposażona w możliwość wyboru jednego z trzech trybów jazdy: sportowego, ekonomicznego i manualnego, ale przycisk wyboru został umieszczony w średnio przemyślanym miejscu (tuż obok włącznika świateł awaryjnych), dlatego aby wybrać któreś z ustawień, trzeba niestety oderwać wzrok od tego, co dzieje się przed autem.

Jeśli miałbym się do czegoś jeszcze przyczepić, to nie do końca przypadł mi do gustu ekran radia i nawigacji. Za obsługę daję mu 10/10, ale raz, że jego usytuowanie i brak możliwości odczepienia będzie pewnie przyciągać złodziei, a dwa – wygląda tanio i dość tandetnie (jak nawigacja z supermarketu za 600 zł). Wolałbym, żeby producent umieścił go na szczycie deski rozdzielczej i wyposażył choćby w manualnie zamykaną klapkę. Co ciekawe, w CLA zabrakło też standardowego do niedawna w Mercedesach hamulca nożnego – zastąpiono go elektrycznym hamulcem postojowym. W sportowym aucie wolałbym jednak dźwignię po mojej prawej stronie, nawet kosztem pojemnych schowków. Rozpieściło mnie za to audio sygnowane marką Harman/Kardon – jak nie jestem koneserem muzyki klasycznej, tak zachwycałem się koncertem orkiestry smyczkowej rozbrzmiewającym z rewelacyjnych głośników (dopłata 3 tys. zł wydaje się rozsądna).

Zostawmy jednak wygląd i nawet te drobne niedociągnięcia – nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. W tego typu autach najważniejsza jest przyjemność, jaką dostarcza każda, nawet najnudniejsza trasa do pracy. CLA 250 odmienił w sposób bardzo pozytywny pięć moich warszawskich poranków. Powiem szczerze, że już dawno nie prowadziłem tak uważnie słuchającego poleceń kierowcy samochodu. Układ kierowniczy działa wręcz w bajkowy sposób, a obniżone o 10 mm z przodu i 15 mm z tyłu zawieszenie, choć daje się minimalnie we znaki na dziurawych drogach, perfekcyjnie radzi sobie z autem nawet w najostrzejszym zakręcie. Co ciekawe, Mercedes doposażył CLA w wydaniu sportowym w koła o ujemnym kącie nachylenia (tzw. negative camber) wynoszącym 3 stopnie, dzięki czemu moc 211 KM wydaje się być naprawdę wersją „soft” w stosunku do możliwości tego auta.

Gdy dodamy do tego napęd 4-Matic, który za pośrednictwem sprzęgła Haldex, aktywowanego hydraulicznie, płynnie przekazuje moc między osiami, problemów z trakcją w 4-drzwiowym coupe Mercedesa właściwie nie ma. W krytycznej sytuacji CLA całą parę kieruje na tylną oś, a np. podczas ruszania z gazem w podłodze na mokrej nawierzchni odpowiednio rozprowadza moc i moment obrotowy w taki sposób, żeby nie dało się wyczuć nawet minimalnego uślizgu opony. Standardowo CLA wyposażone jest napęd przedni, co purystom (w tym mnie) średnio się podoba, ale opcjonalny napęd na cztery „łapy” w 100 % wynagradza odejście marki ze Stuttgartu od tego rozwiązania.

Jeżeli jesteśmy już przy mocy, to nie produkuje jej 2,5-litrowa „szóstka”, ale 2,0-litrowa jednostka czterocylindrowa z turbodoładowaniem, z którą miałem już okazję spotkać się testując Infiniti Q50. 211 KM wkręca się bardzo przyjemnie na obroty, ale z jednym wyjątkiem – wskazówka obrotomierza musi znajdować się cały czas powyżej 2 tysięcy. Jak zresztą można się spodziewać, silnik z racji swojej konstrukcji pracuje mało sportowo, ale solidnego basu dodaje na szczęście całkiem przyjemnie zestrojony wydech.

Mercedes oferuje kierowcy bardzo dobre osiągi – 6,6 sekundy do setki i 250 km/h prędkości maksymalnej w zupełności wystarczają, żeby w ruchu miejskim ruszać jako pierwszy z każdych świateł, a na trasie przytrzeć nosa większości kierowcom. Mam jednak „ale” do działania skrzyni biegów 7G-Tronic. Choć producent wyposażył ją w dwa sprzęgła, to zmienia ona biegi z wyraźnym zawahaniem – tak jakby jej głównym zadaniem było utrzymanie status quo w dziedzinie niezawodności na jak najdłużej. Odbiera to niestety frajdę z wybierania biegów nie tylko w trybie manualnym (mimo podążającymi za kierownicą łopatkami jakoś nie umiałem przekonać się do jazdy w tym trybie), ale i sportowym. Reakcja na gaz, nawet po wciśnięciu kickdown, jest przez cały czas opóźniona jakby o jedną sekundę. Mocno to przeszkadza i trochę burzy prosportową charakterystykę auta. 211-konny silnik nie jest też mistrzem oszczędności, a biorąc pod uwagę jeden z najlepszych współczynników oporu powietrza, 11 litrów w mieście przy spokojnej jeździe i ponad 15 przy żwawej, ale nie wariackiej, CLA nie ma się czym pochwalić. 50-litrowy bak (plus 6 litrów rezerwy) wyjeździłem ze średnim przebiegiem dziennym 70 km w niecałe 5 dni.

2 of 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *