Mateusz Kołtunowicz jeden z najbardziej gorących polskich stylistów.

Mateusz Kołtunowicz jeden z najbardziej gorących polskich stylistów.
Różnorodność jest piękna. Mateusz Kołtunowicz to jeden z najbardziej gorących polskich stylistów. Ubiera gwiazdy, współtworzy artystyczne sesje zdjęciowe i sam wygląda, jakby miał zaraz trafić na okładkę Vogue’a. O kulisach ubierania gwiazd, zamiłowaniu do ciemnych okularów oraz słabości Polaków do szarego koloru rozmawia Rafał Stanowski

Jakie cechy charakteru musi mieć dobry stylista? Czy powinien być tyranem czy raczej dyplomatą?
  • Opanujmy emocje, to tylko ubrania. Myślę jednak, że stylista musi działać jak psycholog. Przede wszystkim słuchać, analizować, rozmawiać oraz być otwartym. Na pewno nie może być tyranem i zmuszać siłą ludzi do zakładania danych ubrań. Karty historii chyba dały nam jasny przykład, że na dłuższą metę jakakolwiek dyktatura nie wnosi nic dobrego. Kiedy zatrudnia się stylistę, należy jednak pamiętać, że jest on specjalistą w swojej dziedzinie, na pewno doradzi nam jak najlepiej oraz w dobrej wierze.
Współpracowałeś z wieloma gwiazdami – czy lubisz ubierać znane osoby, a jeśli tak, to dlaczego?
  • Kocham pracować z ludźmi, a gwiazdy to także ludzie, jesteśmy tacy sami! Bycie stylistą daje wiele możliwości. Jedną z nich jest kreowanie spójnego wizerunku. Kiedy pracujemy nad stylizacją przeznaczoną na scenę, moją pracę ogląda szeroka publiczność, wiadomo, że gwiazda ma wyglądać efektownie, wszystko musi być nienaganne. Zdaję sobie sprawę, że nie będę miał możliwości poprawić opadającego ramiączka w środku występu. Jednocześnie pomagam też ubrać się znanym osobom na wywiad czy imprezę branżową. Kocham to co robię, lubię tak samo sesję w studio czy kampanie w różnych lokalizacjach. Wszystkie zadania mają swoją specyfikę i wymagania.
Czy któryś z projektów ze znaną osobą zapadł Ci szczególnie w pamięć?
  • Wszystkie projekty są fajne i ciekawe. Z Zuzą Jabłońską tworzymy od początku jej wizerunek, poznałem ją w młodym wieku, z radością obserwuję jak rozwija się, dorasta. Ufamy sobie i kolejne projekty to zawsze super zabawa. Od dłuższego czasu pracuję też z Anią Wyszkoni, w zeszłym roku podczas festiwalu w Opolu Ania zaśpiewała w hołdzie dla Kory. Chcieliśmy nawiązać do jej niepowtarzalnego stylu i jestem bardzo zadowolony z tego, co stworzyliśmy. Wyszywana ręcznie marynarka inspirowana koncertem to był strzał w dziesiątkę.

Jak wygląda proces powstawania stylizacji – czy zaczynasz od rozmowy, czy może najpierw sam wymyślasz i dopiero rozmawiasz o tym z osobą, która ma założyć dany strój?
  • Proces stylizacji w zależności od projektu jest bardzo rożny. Jeśli chodzi o gwiazdy z którymi pracuję, szykuję stylizacje na daną okazję. Zawsze przygotowuję więcej opcji, abyśmy mielił wybór i możliwość zmian. Często tworzymy projekty z markami, z którymi pracuję i szyjemy dedykowany, wymyślony pomysł. Jeśli chodzi o reklamy i sesje do magazynów lub teledyski, przygotowuję się na podstawie moodboardu, czyli zestawienia inspiracji jakich oczekuje klient, magazyn czy artysta. Na bazie wspólnych konsultacji tworzymy spójny zamysł.
Często musisz się kłócić o swoje pomysły?
  • Nie, ludzie z którymi pracuję, szanują to co robię, ufają mi i zawsze jesteśmy zadowoleni z efektu końcowego. Oczywiście czasem jasno, klarownie tłumaczę, co według mnie będzie lepszym rozwiązaniem i dlaczego – zazwyczaj udaje mi się przekonać do tego współpracowników oraz gwiazdy.
Pracowałeś również z uznanymi projektantkami mody, z Olą Bajer czy Natalią Siebułą, które mają niezwykle wyraziste, artystyczne koncepcje swoich kampanii. Jak wyglądała praca przy tego rodzaju sesjach zdjęciowych, na ile jest różna od ubrania gwiazdy, na ile uczestniczysz w całym procesie tworzenia?
  • W przypadku osób, o które pytasz, czyli Boli i Natalii Siebuły, nie tylko pracujemy ze sobą ale przyjaźnimy się. Nasza współpraca to wzajemne nakręcenia się, rozmawianie godzinami na temat lokacji, odpowiednich dodatków itp. Zaangażowanie jest duże i daje piękne efekty. Tworzymy te kampanie wspólnie, razem robimy przymiarki, sprawdzamy jak pracują ze sobą poszczególne elementy. Wszyscy angażujemy się na 200%. Pracuję też z innymi markami przy tworzeniu kampanii, często jest tak że ich twórcy mają swoją wizję i oddają w moje ręce dopieszczenie tego przy pomocy odpowiednich akcesoriów. Znacząco różni się to od stylizacji gwiazd. Każda współpraca to osobny proces twórczy.

Gdzie najczęściej szukasz rzeczy do swoich stylizacji?
  • Wszędzie gdzie mogę, jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Sieciówki, projektanci, vintage store’y czy internet. Po tylu latach mam też własną garderobę, z której czerpię. Często też dokonuję drobnych poprawek czy modyfikacji.

Jaka była najbardziej nietypowa rzecz, której szukałeś do stylizacji?

  • Było ich bardzo wiele, ale najbardziej zapadło mi w pamięć szukanie gigantycznych pióropuszy rodem z karnawału w Rio De Janeiro.
Twoja ulubiona część garderoby to?
  • Zdecydowanie mam słabość do butów, okularów przeciwsłonecznych. Ostatnio odkryłem, że również do malutkich torebek.
A gdybyś miał wybrać tylko jedną?

Okulary przeciwsłoneczne, mój znak rozpoznawczy.

Już rozumiem, dlaczego je często zakładasz. Lubisz ubierać się ekstrawagancko – moda jest dla Ciebie manifestem?
  • Ubieram się tak jak czuję, zależy to od mojego humoru i miliona innych czynników. Nie mam wrażenia że coś manifestuję. Uważam że moda jest idealnym nośnikiem, aby pokazywać siebie. Jedyne co mogę Wam przekazać moim strojem to przekonanie, że zawsze powinniśmy czuć się dobrze w ubraniach.
Jak ci się podobają polskie ulice?
  • Polska ulica tonie często w szarości. Zmienia się to trochę, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie ludzie interesują się tym, co się wokół nich dzieje i korzystają z większej dostępności ubrań. Niedawno byłem w Japonii i zobaczyłem, że tam nikt nie wytyka Cię palcem, nie pozwala sobie na negatywny komentarz, bo jest to po prostu nie kulturalne. Ulice Tokio Yokohamy czy Osaki to ogromna różnorodność. Jednak tam też zaczyna się od czerni i uniwersalnych garsonek i garniturów, zawsze świetnie dopasowanych do sylwetki. Klasyczny strój do pracy to właśnie dobrze skrojony garnitur – zawsze widać w tym jakość i czasem osobowość. Jednak poza morzem elegancji widziałem wiele kolorowych, subkulturowych stylizacji. Wszystkie one koegzystują w tych samych przestrzeniach. Uwielbiam chodzić po Harajuku, gdzie wszystko się miesza, ludzie przychodzą tam pokazać innym, co stworzyli przy udziale ubrań. Kocham też Londyn, gdzie za każdym razem, gdy wpadam z wizytą, spotykam masę nieznajomych ludzi, którzy podchodzą i mówią Ci, że wyglądasz super.
Wydaje mi się, że jesteśmy ciągle bardzo konserwatywni, nie tylko gdy popatrzymy na zasady życia społecznego, ale także w dziedzinie mody. Czy myślisz, że to się kiedyś zmieni, czy może taka jest nasza cecha charakteru?
  • Już się dużo zmieniło i proces cały czas trwa. Ludzie się zmieniają, a ci którzy nie chcą, niech tez żyją po swojemu. Nasze społeczeństwo ma wiele naleciałości z dawnych lat. Nie jest to zła cecha. Uwielbiam spotykać na ulicach pięknie i klasycznie ubrane starsze kobiety i mężczyzn. Różnorodność jest piękna. Jedyne co powinniśmy zmienić, to mniej oceniać się nawzajem.
Rozmawiał Rafał Stanowski