Makaroniki – słodkości dla biedaków? Historia makaroników zaczyna się w Italii.Podobno pierwsze makaroniki, które z tymi dzisiejszymi miały niewiele wspólnego, pojawiły się w już VIII wieku w weneckich zakonach.
W XIII wieku w regionach upraw migdałów w Lombardii, Lotaryngii i Kraju Basków pieczono ciastka z mielonych migdałów z dodatkiem miodu i białek.W XVI wieku Katarzyna Medycejska, żona króla Henryka II, sprowadziła ciasteczka do Francji. W XVII wieku w księgach opisywano makaroniki jako placki z cukru, migdałów, wody różanej i piżma.
Przez stulecia uważane były zresztą za danie, a nie deser. Makaroniki – kolejny przykład kuchni ubogich, początkowo stanowiące pokarm biedaków, z czasem zyskały uznanie wśród zamożniejszych grup ludności, pojawiły się na stołach możnowładców i monarchów.
W okresie odrodzenia znane i cenione były w całej Europie i w krajach arabskich. Z makaroników po Rewolucji Francuskiej zasłynęło miasto Nancy. Stało się tak za sprawą zakonnic, którym zakazano spożywanie mięsa, więc zamiast niego piekły i jadły migdałowe makaroniki.
Makaroniki, które znamy i kupujemy dziś, wprowadziła w drugiej połowie XIX wieku paryska cukiernia rodziny Ladurée. Podobno kuzyn założyciela firmy wpadł na pomysł, aby obie połówki ciasta przełożyć kremem i złożyć w jedno ciasteczko.
Makaronik to nie beza z barwnikiem!Te najlepsze są robione z dobrych jakościowo, naturalnych składników i barwników, bez dodatku konserwantów i sztucznych ulepszaczy. Stają się małym przedmiotem pożądania.
Obecnie francuskie makaroniki to wykwintne, kolorowe ciasteczka, zaliczane do drogich i bardzo pożądanych delikatesowych słodyczy. Składają się z dwóch malutkich bez z mąki migdałowej (wyłącznie), zlepionych ze sobą kremem o różnych smakach. Moda na makaroniki we Francji trwa już od ładnych paru lat.

Dzisiaj tworzą i sprzedają je w luksusowych butikach najbardziej znani paryscy cukiernicy – Pierre Hermé, Gerard Mulot, Sadaharu Aoki, a także wielu ich naśladowców. Szefowie eksperymentują z coraz to innymi smakami, zaskakując i powodując, iż pożądanie na te „maleństwa” nie ustaje. Nad Sekwaną od jakiegoś czasu za najlepsze uznawane są te z Maison Hermé, głównie dzięki właśnie zaskakującym połączeniom smakowym.
Moda na makaroniki dotarła także do naszych stron. Warszawa, to fakt, przoduje w swych oczekiwaniach i zachciankach, ale te nieporównywalnie dobre makaroniki można posmakować, można zamówić, a co najlepsze nauczyć się je wyrabiać w najlepszy i w najprawdziwszy z możliwych sposób, zgodny ze sztuką tworzenia i wypiekania w Krakowie. Sekret to dobre składniki, wiedza i fach w ręku.
Makaroniki podbijają cały świat. Mają coraz bardziej wyszukane kolory i nadzienia. To swoisty stylowy element stający się ikoną sposobu życia i bywania. To trend, ale nie chwilowy – rzec można, że to pewien nurt na stałe zapisujący się w formie stylowego podwieczorku czy też dodatku do kawy.
To nie będzie chwilowa miłość czy zauroczenie. Jeśli dane Wam będzie skosztować tych prawdziwych, gwarantuję, że nigdy nie będzie ich dość, a wspomnienie cudownych doznań będzie domagało się więcej.
