Leśna uczta i sosna do zjedzenia [przepisy]

Leśna uczta i sosna do zjedzenia [przepisy]

Wiecie, że w Finlandii leśne spacery przepisuje się na receptę? Od dawna wiadomo, że spacer po lesie, wśród zieleni i drzew, w ciszy i z dala od telefonu, a przede wszystkim w otoczeniu dzikiej ilości tlenu wpływa na nasz mózg i jego wydajność. Naukowcy z Utah wykazali, że takie kąpiele leśne wpływają również na serce, depresję, a nawet cukrzycę.

Ja z kolei jestem za tym, żeby ktoś chciał przepisać na receptę… jedzenie w lesie. W 2018 roku powstała moja pierwsza książka pt. „Jedzenie przyprawione lasem”, a za dwa miesiące ukaże się druga pt. „Leśna uczta”. Nie samym pisaniem i gotowaniem człowiek żyje, a raczej karmieniem, więc latem, w przepięknych lasach Mazur, Beskidu Niskiego i Helu zamierzam organizować uczty na świeżym powietrzu, podczas których będzie można jeść wolno, słuchać śpiewu ptaków, odganiać się od komarów i próbować tego wszystkiego, co daje nam las. A daje sporo. Osobiście jestem fanką sosny. Będą więc zatem warzywa grillowane z regionalnymi serami i oliwą sosnową, którą od lat robię sama. Wystarczy zebrać trochę igiełek sosny (najlepiej na wiosnę), zalać je dobrej jakości oliwą i wstawić do ciemnego miejsca na kilka tygodni. Co jakiś czas mieszać energicznie i znów chować do tzw. „czarnej dziury”. Oliwa sosnowa ma wspaniały aromat, pięknie pachnie, jest idealnym dodatkiem do warzyw i przeróżnych sałatek. Kolejne objawienie to puder sosnowy, choć w jednej książce, poświęconej jadalnym częściom drzew, czytałam, że można zrobić również sól sosnową. Akurat soli nie próbowałam, ale cukier robię od dawna. Dodaję go do deserów, serka mascarpone albo do bitej śmietany, która jest na gofrach. Przede wszystkim robię jednak bezę w pudrem sosnowym i leśnymi owocami, a to jest prawdziwy sztos.

Gdybyście chcieli sami zrobić puder sosnowy musicie poświęcić do tego celu stary młynek do kawy. Poświęcić na zawsze, bo do kawy nie będzie się już nadawał. Sosna ma mnóstwo olejków eterycznych i podczas miksowania będzie zostawiała tłuste ślady na brzegach młynka. Można je trochę wyczyścić, ale nigdy nie usunie się ich trwale. Zrobienie pudru sosnowego jest jednak tego warte. Wystarczy do młynka wrzucić trochę igiełek i łyżkę (lub więcej) cukru a następnie zmiksować. Ważne, by uchwycić ten moment, w którym puder sosnowy zaczyna przypominać watę cukrową, jest jak mgiełka. Za długie miksowanie powoduje, że cukier zaczyna się zbijać. Spróbujcie, choć pamiętajcie, by najpierw spróbować odrobinę. Każdy ma dziś jakąś alergię, a igiełki sosny – choć jadalne i stosowane w medycynie od lat – mogą niektórych uczulać. Zapraszam Was na wiosenną ucztę do lasu, a latem zaproszę Was na moje uczty, o czym będę tu jeszcze pisać. Tymczasem wrzucam przepis na przepyszne śniadanie, trochę już wiosenne (bo kolorowe), a trochę jeszcze zimowe (bo ciepłe i bardzo pożywne). Jajka po turecku, ale nie na tradycyjny sposób, lecz trochę zmodyfikowany!

Jajka po turecku z pastą paprykową
Składniki:

2 jajka
4 łyżki jogurtu greckiego
1 łyżka soku z cytryny
2 ząbki czosnku
Pół łyżeczki zielonej czubrycy
1 łyżka masła
Pieprz, sól, świeże zioła (np. kolendra), odrobina ostrej papryczki chili
Domowa pasta paprykowa lub sklepowa lutenica w słoiczku

Jogurt grecki doprawiamy solą, pieprzem, sokiem z cytryny, zieloną czubrycą i 2 ząbkami czosnku (przepuszczonego przez praskę). Odstawiamy żeby się przeżarło.

W tym czasie gotujemy wodę i robimy 2 jaja w koszulkach. Ja nie dodaję do wody octu, ani nie robię słynnego wirka, tylko wybijam jajko do małej chochli (łyżki wazowej) i delikatnie zanurzam chochlę w wodzie. Czekam aż boki jajka zaczną się ścinać i dopiero wtedy “wypuszczam” delikatnie jajo do wody. Gotuję nie więcej niż 2 minuty

Przed podaniem można podgrzać trochę jogurt grecki, na to układamy jaja, dodajemy świeżą kolendrę, pietruszkę lub inne ulubione zioła. Na małej patelni palimy masło. Roztapiamy łyżkę masła, wrzucamy na nią kilka płatków ostrej papryczki, a później polewamy całość masłem.

W oryginalnym przepisie dodaje się do jogurtu pastę sezamową tahini. Niektórzy na jogurcie robią kilka kleksów z hummusu. Ja dodaję odrobinę pasty paprykowej zwanej lutenicą. Albo gotowej (ze słoiczka), albo sama ją robię.

Domowa pasta paprykowa
Składniki:

Pół bakłażana
1 czerwona papryka
1 czerwona cebula
5 suszonych podmidorków
2 ząbki czosnku
Łyżeczka sproszkowanej papryki
Ok. 6 łyżek oliwy
Sól, pieprz, cukier i inne ulubione przyprawy

Bakłażana przekroić na pół, posypać obficie solą, odstawić na pół godziny a później bardzo dokładnie wypłukać. Czerwoną paprykę sparzyć wrzątkiem i usunąć gniazdo. Cebulę pokroić w półksiężyce.

Bakłażana że skórką, paprykę i cebulę ułożyć w naczyniu żaroodpornym, polać obficie oliwą, posypać solą, pieprzem i koniecznie cukrem. Zapiekać w 200 stopniach aż zrobią się miękkie a wręcz trochę się przypalą.

Wystudzić, przełożyć do blendera. Dodać 5 suszonych pomidorów, 1 łyżkę oliwy, 2 ząbki czosnku, łyżeczkę sproszkowanej papryki i zmiksować. Dopiero wtedy doprawić do smaku solą i pieprzem. Można dodać trochę cytryny lub węgierskiej pasty paprykowej z tubki (to zależy jakie mamy pomidory suszone, czy słodkie, czy bardziej winne). Voila!

Tekst zdjęcia i aranżacje: Agnieszka Żelazko

Więcej od loungemag

10 najważniejszych dekoracyjnych trendów. Co będzie modne w 2016?

10 najważniejszych dekoracyjnych trendów od Dekoria.pl na nadchodzący rok. Co będzie modne w 2016? Jeśli...
WIĘCEJ