Kosmetyki pod lupą

Kosmetyki pod lupą
W tym numerze miałam niezwykła przyjemność wziąć pod lupę kosmetyki dwóch polskich marek. Już tak mam, że zawsze mocno kibicuję rodzimym producentom i na zakupach zawsze w pierwszej kolejności kieruję się w stronę polskich półek, żeby zobaczyć co nowego. A dzieje się dużo i to dużo dobrego!

Pierwszym testowanym przeze mnie kosmetykiem jest peeling do twarzy marki d’alchémy. Ta młoda polska marka produkująca wyłącznie naturalne kosmetyki szturmem wdarła się do branży beauty osiągając olbrzymi sukces i co rusz wygrywając kolejne nagrody, co absolutnie mnie nie dziwi.

 

Wygląd i aplikacja 

Pierwszą rzeczą jaką zauważamy sięgając po kosmetyki d’alchémy to dbałość o detale. Kosmetyki zamknięte są w kartonowych pudełkach a grafiki, które je zdobią są niezwykle eleganckie i minimalistyczne, utrzymane w białej i czarnej kolorystyce. Natural Micro – Dermabrasion Peel mieści się w metalowej 50 ml. tubce. Aplikacja jest bardzo prosta, sporą dozę kosmetyku nakładamy na oczyszczoną uprzednio skórę, wykonując następnie przez kilka minut masaż, omijając delikatną okolicę oczu, a na koniec spłukujemy ciepłą wodą. Producent zaleca stosowanie go raz lub dwa razy w tygodniu. Ja po krótkim masażu dodatkowo zostawiałam produkt na 2 – 3 minuty i dopiero po tym czasie go spłukiwałam.

Konsystencja, zapach i kolor 

Peeling jest bardzo gęsty, ma biały kolor i skrywa sporą ilość, naprawdę ostrych złuszczających cząsteczek. O zapachu tego zdzieraka do buzi mogłabym pisać godzinami i zupełnie szczerze wszystkie moje kosmetyki mogłyby tak pachnieć. Odchodząc nieco od tematu, chcę Wam powiedzieć, że d’alchemy genialnie komponuje zapachy swoich produktów! Nie ma tu kszty sztucznośći, ale aromaty są też niezwykle intensywne i dlatego zalecam sprawdzić, a raczej powąchać kosmetyki przed zakupem! Wracamy do naszego peelingu, co tu mamy? Cudowny cynamon, goździki, imbir, rozmaryn i lawendę. Pachnie obłędnie!

Skład 

W środku znajdziemy aż 98,6 % składników pochodzenia naturalnego! Bazę stanowi biała glinka, a oprócz niej są tu: hydrolaty z oczaru, cytryny, werbeny i lawendy, olej z pestek winogron, wyciąg z owoców granatu, puder ryżowy oraz olejki eteryczne, o których wspominałam wyżej.

Działanie 

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najbardziej efektywny peeling z jakim miałam do czynienia. Producent wprawdzie zaleca go dla skóry dojrzałej i tu nie do końca się zgodzę, natomiast nie poleca go twarzom ze zmianami zapalnymi i tu absolutnie się zgodzę. Dlaczego? Dlatego, że ten zdzierak to nie jest amator, a mocny profesjonalista, i moglibyśmy zmiany poroznosić po całej buzi.

Moja skóra jest niezwykle uwrażliwiona, naczynkowa i kapryśna, a do tego lubi się świecić w strefie T. Trochę się bałam przy pierwszym użyciu, bo puder ryżowy jest tu dość ostry i na początku nakładania piekło! Jednak efekty zwalają z nóg! Już po pierwszym użyciu buzia jest niesamowicie delikatna, świecenie znika, tak jak i suche skórki, a po kilku użyciach pory są oczyszczone i bardzo wyraźnie zwężone! Zaraz po zabiegu twarz z pewnością będzie zaczerwieniona, ale absolutnie nie podrażniona i genialnie przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. Będzie wręcz piła wszelkie sera, olejki czy kremy podkręcając ich działanie.

Stosunek ceny do jakości 

Cena opakowania to ok 109 zł za 50 ml, a produkt wystarcza na kilkakrotne użycie. Biorąc pod uwagę wyselekcjonowane, naturalne składniki i rewelacyjne rezultaty to szczerze świetna okazja. Jestem pewna, że peeling skradnie serce amatorek naturalnej pielęgnacji, ale może też mocno poszerzyć horyzonty tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z naturalnymi kosmetykami.

Ocena końcowa 

Kosmetykiem zachwyceni będą wszyscy, którzy potrzebują dokładnego i mocnego oczyszczenia twarzy, a także wygładzenia. Swietnie sprawdzi się wśród tłustych cer z rozszerzonymi porami, ale i te delikatne, a w szczególności alergiczne skóry również będą zadowolone. To także bardzo udana alternatywa zbliżona efektami do zabiegu mikrodermabrazji, którą możemy wykonywać w zaciszu własnego domu. A dzięki świetnie wyselekcjonowanym, naturalnym składnikom mamy pewność, że zabieg jest bezpieczny, a do tego niesamowicie relaksujący dzięki występującym w nim olejkom eterycznym.

Drugim kosmetykiem który wpadł pod moją lupę, jest rozświetlający róż marki Semilac. Tak, tej samej, która do niedawna znana była jedynie z lakierów hybrydowych i akcesoriów do paznokci, a teraz produkującej również bardzo udane kosmetyki do makijażu.

Wygląd i aplikacja

Róż zamknięty został w bardzo eleganckim, plastikowym opakowaniu, w którym znajduje się również lusterko. Co więcej puzderko jest niezwykle poręczne i nie duże dzięki czemu możemy je zabrać ze sobą nawet do najmniejszej torebki. Róż aplikuje się za pomocą pędzla, bardzo ładnie się blenduje, nie pozostawia plam i możemy osiągnąć nim zarówno bardzo delikatny jak i wyrazisty efekt. Nie jestem fanką tych małych pędzelków nierzadko dodawanych do różu, bo często zwyczajnie mają słabą jakość, ale tutaj mi takiego brakuje. Widać, że ktoś przemyślał design produktu, ale taki mały ukryty pędzel do poprawek w ciągu dnia byłby tutaj strzałem w dziesiątkę. No bo co z tego, że mamy kompaktowe opakowanie skoro i tak musimy nosić ze sobą pędzel żeby nałożyć kosmetyk.

Konsystencja, zapach i kolor

Konsystencja jest typowa dla tego rodzaju produktów, zapach jest dla mnie niewyczuwalny, ale kolor, cóż tu mam sporo do powiedzenia. Róż występuje w czterech kolorach: 01 fresh pink, 02 candy rose, 03 healthy rose i 04 mocha. Trzy pierwsze kolory w opakowaniu są wręcz fluorescencyjne! Na buzi dają przepiękny efekt bardzo zdrowego, dziewczęcego rumieńca, możemy go jednak pogłębić i stworzyć wręcz teatralny look, jeśli tylko zechcemy! Odcienie są świetne zarówno dla bladych cer jak i tych bardziej opalonych, a kolor mocha to niezwykle piękny i rzadki odcień ciemnego, brudnego różu, absolutnie niezwykły!

Skład 

Jak to bywa ze składami kosmetyków kolorowych na próżno tu szukać składników pielęgnacyjnych. Producent jednak obiecuje, że kosmetyk nie będzie wysuszał naszej skóry i faktycznie róż posiada w składzie substancje, które mają zawiązywać wodę w skórze, przez co używanie go jest komfortowe i nie czujemy ściągnięcia.

Działanie 

Jak sama nazwa mówi mamy tu do czynienia trochę z produktem 2w1, bo ów róż posiada drobne roziskrzone drobinki, mające za zadanie dać efekt lekkiego rozświetlenia. Na skroniach wygląda to bardzo elegancko i naturalnie, z pewnością spodoba się wielbicielkom romantycznych, delikatnych makeupów, ale miłośniczki efektu glow mogą być nieco zawiedzione. Warto też zwrócić uwagę na to, że róż bardzo ładnie utrzymuje się na buzi i nie ściera się szybko.

Stosunek ceny do jakości 

Za 5,5 g zapłacimy ok 36 zł, co jest średnią ceną za taki kosmetyk. Na pewno na korzyść przemawiają trwałość i ciekawe odcienie, a także dbałość o detale puderniczki.

 Ocena końcowa 

Odcienie są naprawdę piękne i nietypowe, a do tego skryte w bardzo udanym opakowaniu. Mnie bardzo odpowiada pigmentacja i efekt który możemy osiągnąć, ale obawiam się że nazwa rozświetlający różmoże sugerować inny rezultat niż ten który możemy osiągnąć tym kosmetykiem. Niemniej uważam, że warto śledzić makijażowe nowinki od Semilaca, a ich debiut w “kolorówce” zaliczam do bardzo udanych!

 

Adriana Gołębiowska