Pod lupą: peeling do twarzy marki d’alchémy

10 Wygląd i aplikacja

10 Konsystencja, zapach i kolor

10 Skład

10 Działanie

10 Stosunek ceny do jakości

10

Tym razem miałam niezwykła przyjemność wziąć pod lupę kosmetyki dwóch polskich marek. Już tak mam, że zawsze mocno kibicuję rodzimym producentom i na zakupach zawsze w pierwszej kolejności kieruję się w stronę polskich półek, żeby zobaczyć co nowego. A dzieje się dużo i to dużo dobrego!

d’alchémy Natural Micro – Dermabrasion Peel

– peeling do twarzy

Pierwszym testowanym przeze mnie kosmetykiem jest peeling do twarzy marki d’alchémy. Ta młoda polska marka produkująca wyłącznie naturalne kosmetyki szturmem wdarła się do branży beauty osiągając olbrzymi sukces i co rusz wygrywając kolejne nagrody, co absolutnie mnie nie dziwi.

 

Wygląd i aplikacja: 10/10

Pierwszą rzeczą jaką zauważamy sięgając po kosmetyki d’alchémy to dbałość o detale. Kosmetyki zamknięte są w kartonowych pudełkach a grafiki, które je zdobią są niezwykle eleganckie i minimalistyczne, utrzymane w białej i czarnej kolorystyce. Natural Micro – Dermabrasion Peel mieści się w metalowej 50 ml. tubce. Aplikacja jest bardzo prosta, sporą dozę kosmetyku nakładamy na oczyszczoną uprzednio skórę, wykonując następnie przez kilka minut masaż, omijając delikatną okolicę oczu, a na koniec spłukujemy ciepłą wodą. Producent zaleca stosowanie go raz lub dwa razy w tygodniu. Ja po krótkim masażu dodatkowo zostawiałam produkt na 2 – 3 minuty i dopiero po tym czasie go spłukiwałam.

Konsystencja, zapach i kolor: 10/10 

Peeling jest bardzo gęsty, ma biały kolor i skrywa sporą ilość, naprawdę ostrych złuszczających cząsteczek. O zapachu tego zdzieraka do buzi mogłabym pisać godzinami i zupełnie szczerze wszystkie moje kosmetyki mogłyby tak pachnieć. Odchodząc nieco od tematu, chcę Wam powiedzieć, że d’alchemy genialnie komponuje zapachy swoich produktów! Nie ma tu kszty sztucznośći, ale aromaty są też niezwykle intensywne i dlatego zalecam sprawdzić, a raczej powąchać kosmetyki przed zakupem! Wracamy do naszego peelingu, co tu mamy? Cudowny cynamon, goździki, imbir, rozmaryn i lawendę. Pachnie obłędnie!

Skład: 10/10

W środku znajdziemy aż 98,6 % składników pochodzenia naturalnego! Bazę stanowi biała glinka, a oprócz niej są tu: hydrolaty z oczaru, cytryny, werbeny i lawendy, olej z pestek winogron, wyciąg z owoców granatu, puder ryżowy oraz olejki eteryczne, o których wspominałam wyżej.

Działanie: 10/10 

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najbardziej efektywny peeling z jakim miałam do czynienia. Producent wprawdzie zaleca go dla skóry dojrzałej i tu nie do końca się zgodzę, natomiast nie poleca go twarzom ze zmianami zapalnymi i tu absolutnie się zgodzę. Dlaczego? Dlatego, że ten zdzierak to nie jest amator, a mocny profesjonalista, i moglibyśmy zmiany poroznosić po całej buzi.

Moja skóra jest niezwykle uwrażliwiona, naczynkowa i kapryśna, a do tego lubi się świecić w strefie T. Trochę się bałam przy pierwszym użyciu, bo puder ryżowy jest tu dość ostry i na początku nakładania piekło! Jednak efekty zwalają z nóg! Już po pierwszym użyciu buzia jest niesamowicie delikatna, świecenie znika, tak jak i suche skórki, a po kilku użyciach pory są oczyszczone i bardzo wyraźnie zwężone! Zaraz po zabiegu twarz z pewnością będzie zaczerwieniona, ale absolutnie nie podrażniona i genialnie przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. Będzie wręcz piła wszelkie sera, olejki czy kremy podkręcając ich działanie.

Stosunek ceny do jakości: 10/10

Cena opakowania to ok 109 zł za 50 ml, a produkt wystarcza na kilkakrotne użycie. Biorąc pod uwagę wyselekcjonowane, naturalne składniki i rewelacyjne rezultaty to szczerze świetna okazja. Jestem pewna, że peeling skradnie serce amatorek naturalnej pielęgnacji, ale może też mocno poszerzyć horyzonty tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z naturalnymi kosmetykami.

Ocena końcowa: 10/10 

Kosmetykiem zachwyceni będą wszyscy, którzy potrzebują dokładnego i mocnego oczyszczenia twarzy, a także wygładzenia. Swietnie sprawdzi się wśród tłustych cer z rozszerzonymi porami, ale i te delikatne, a w szczególności alergiczne skóry również będą zadowolone. To także bardzo udana alternatywa zbliżona efektami do zabiegu mikrodermabrazji, którą możemy wykonywać w zaciszu własnego domu. A dzięki świetnie wyselekcjonowanym, naturalnym składnikom mamy pewność, że zabieg jest bezpieczny, a do tego niesamowicie relaksujący dzięki występującym w nim olejkom eterycznym.

 

Adriana Gołębiowska

Pod tym linkiem znajdziecie recenzję kolejnego testowanego kosmetyku: rozświetlającego różu marki Semilac.

Więcej od Adriana Gołębiowska

Pod lupą: Ziaja – dobre, bo polskie! [recenzja]

Ciagle wspominam o mojej słabości do polskich kosmetyków, a wszystko dlatego, że napawa mnie duma, kiedy widzę...
WIĘCEJ