Kei-car: Zorientowany na skalę mikro

Kei-car Kei-car: Zorientowany na skalę mikro 1
Toyota Roomy to typowy przykład kei-cara. Wysokie nadwozie o foremnym kształcie, odsuwane tylne drzwi i pięć miejsc we wnętrzu. 100 proc. treści. Forma jest mniej istotna

Orient w aspekcie motoryzacji to przede wszystkim dwa zjawiska. Pierwszym z nich są tzw. chińskie pudełka śmierci, czyli kiepskiej jakości samochody, często będące podróbkami europejskich modeli. Drugim, znacznie ciekawszym i bezpieczniejszym, „orientalnym” zjawiskiem w motoryzacji są popularne w Japonii kei-cars, przez niektórych uznawane za kwintesencję samochodu.

Kei-car to najwyższa forma pragmatyzmu w motoryzacji. Ta zbitka w języku japońskim jest skrótem od określenia „lekki samochód”. Kei-car ma być jednak nie tylko lekki, przede wszystkim musi być mały i maksymalnie funkcjonalny – 100% treści, forma jest mniej istotna. Bo niewielkie gabaryty samochodu w miastach takich jak Tokyo (mieszka tam 35 mln mieszkańców) są nie do przecenienia.

Kei-car Kei-car: Zorientowany na skalę mikro 2
Suzuki Hustler to ciekawy przykład kei-cara stylizowanego na corssovera.

Kei-cars powstały z konieczności zapewnienia mobilności w trudnych czasach po II wojnie światowej. Historia kei-carów zaczyna się w roku 1949, kiedy przecięty mieszkaniec Japonii mógł co najwyżej pozwolić sobie na zakup motocykla. Bardziej użyteczną alternatywę miały stanowić właśnie kei-cars. Rząd szybko powołał program budowy takich niewielkich i jednocześnie niedrogich pojazdów, a dla ich nabywców przewidział liczne ulgi, np. w postaci niższych stawek podatku i ubezpieczenia.

Władze szczegółowo określiły parametry, jakie ma spełniać taki kei-car. Początkowo jego długość nie mogła przekraczać 2,8 m, szerokość 1 m, a silnik – w zależności od trybu pracy – musiał mieć pojemność do 150 lub do 300 cm3. Wystarczy spojrzeć na parametry Fiata 126p – 3,05 m długość, szerokość prawie 1,4 m i silnik o pojemności 0,6 l, aby stwierdzić, że mowa o naprawdę niewielkim pojeździe. W zasadzie nierealnie małym. Właśnie dlatego, z uwagi na kuriozalne założenia konstrukcyjne, żaden z ówczesnych producentów samochodów nie podjął się zadania budowy kei-cara. Japoński rząd stopniowo „luzował” normy, które dzisiaj narzucają kei-carom długość do 3,4 m (tyle co Toyota Aygo) i silnik o pojemności 660 cm3 i maksymalnej mocy do 64 KM.

Kei-car Kei-car: Zorientowany na skalę mikro 3
Toyota Roomy. Wnętrza kei-carów mają charakter typowy dla niedrogich samochodów miejskich. Nie brakuje w nich jednak nowoczesnych rozwiązań.

Pierwsze kei-cars pojawiły się na rynku dopiero w 1953 r., cztery lata od powołania tej inicjatywy. Nazywały się Auto-SandalJama NJ. Kilkanaście lat później niektóre próbowały zrobić karierę za oceanem. Jednym z nich było Subaru 450/Maia. Samochód po serii testów został okrzyknięty najniebezpieczniejszym samochodem Ameryki, do 100 km/h rozpędzał się w niemal 40 s (!), a jego malutki silnik zużywał 9 l paliwa na 100 km. Trudno się więc dziwić, że w USA auto nie wywołało równie wielkiego entuzjazmu, co w Japonii.

Obecnie kei-cars stały się samochodami na tyle dopracowanymi i praktycznymi, a przede wszystkim zbliżonymi do normalnych aut osobowych, że zaczęły wypierać z rynku tradycyjne samochody osobowe. W Japonii nikomu nie przeszkadza, że obowiązujące przepisy sprawiają, że niemal wszystkie kei-cary są właściwie takie same. Limity gabarytów w najmniejszym stopniu ograniczają producentów w kwestii wysokości, dlatego kei-car to najczęściej pudełkowaty minivan z przesuwnymi drzwiami po obu stronach, płaską podłogą, silnikiem nad przednią osią i automatyczną skrzynią biegów. Są jednak wyjątki w postaci kei-carów o bardziej sportowym designie.

Kei-car Kei-car: Zorientowany na skalę mikro 4
Subaru Chiffon – nowoczesny japoński kei-car. Na naszych ulicach z pewnością zwracałby uwagę.

Współczesne kei-cary to niezwykle lukratywna część japońskiego rynku motoryzacyjnego. W 2014 r. w samej tylko Japonii sprzedano 2,7 mln egzemplarzy mikrosamochodów, a to oznacza, że niemal co drugi sprzedawany w Japonii nowy samochód należał właśnie do segmentu kei-cars. Skala zjawiska jest trudna do pojęcia, póki nie zobaczy się ulic Tokyo na własne oczy. Nic więc dziwnego, że każdy z japońskich producentów samochodów oferuje swoje wariacje na temat kei-cara, a przodują w tym Suzuki oraz Daihatsu.

Nad kei-carami od niedawna zawisły jednak czarne chmury. Rząd przestaje traktować je preferencyjnie i od trzech lat stopniowo niweluje ulgi przysługujące kierowcom tych samochodów. Możliwe więc, że niebawem ta kwintesencja indywidualnego środka transportu, po ponad 60 latach rozwoju, będzie musiała ewoluować w nowym, nieznanym kierunku.

Tekst: Michał Sztorc

Zdjęcia: Producenci

Written By
More from loungemag
Biżuteria, która podkreśli Twoje piękno
Wojtek Rostowski, twórca nowej marki biżuteryjnej Biżuferia, ze światem mody jest związany od ponad...
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *