Kartka z modowego kalendarza: powroty

Kartka z modowego kalendarza: powroty

Trzecia część cyklu to opowieść o powrotach – do normalności i współcześnie – do przeszłości. Poszukując balansu między dwoma biegunami, jednocześnie staramy się zachować pamięć i zadbać o to, co będzie. Choć podobno „najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy”, chcemy świeżości, zmiany. I to się dzieje!

Powrót do siebie

O jakich zaleceniach możemy przeczytać w odradzającej się Polsce? W „Modzie i życiu” z grudnia 1951 roku, z racji braku dostępności wystarczającej ilości materiałów, kobietom doradzono odszywanie prostych bluzek z welwetu lub wełenki w wersji codziennej oraz jedwabnych na większe wyjścia. Zwyczajnie potrzeba było na nie mniej materiału niż na sukienkę, a dawały więcej możliwości stylizacji – łączenia z różnymi spódnicami. W temacie „trendów” królowały kimonowe rękawki i plisowania oraz podkreślona talia i koszule na guziki.

W „Modzie i Sztuce” z 1953 r. czytamy o zmianach, jakie dzieją się w naszym kraju dzięki kobietom. To także nowe podejście do ubrań i przeskok (przynajmniej w oficjalnych komunikatach) – z bycia modnym na dobór garderoby pod sylwetkę i urodę. Kolejne lata, to obserwacje tego, co nosił Paryż – już wtedy z jednej strony postrzegany przez pryzmat kostiumów Chanel i sznurów pereł, a z drugiej – taki, jakim cenimy go dziś. Proste, praktyczne stroje z lekko swobodnym, sportowym stylem – niewymuszone i kobiece. Lata 60. to powrót do sweterków i ażuru. Początek lat 70. przyniósł inspiracje światem kowbojskim i wdzierające się przebojem spodnie oraz stylizowanymi na męskie marynarki i blezery.

„Świat Mody” z lata 1989 roku poruszał temat zmieniających się kanonów kobiecych sylwetek (czy czujecie już ruch body positivity?), przypatrywał się nie tylko Paryżowi, ale i Londynowi. Co istotne – redaktorzy Tempska i Cole zwracają uwagę na to, by myśleć o tym, jak w nowych zestawieniach nosić to, co już w szafach posiadamy, jednocześnie życząc sobie i czytelnikom poprawy w jakości tkanin! Do tego rodzaju myślenia jednak nikogo przekonywać specjalnie nie trzeba było – Polki od lat przerabiały, twórczo wykorzystywały to, co udało dostać się w sklepie, na bazarze, czy dzięki wymianie.

Celowo nie wspominam tu o działalności Grażyny Hase, Barbary Hulanicki czy Mody Polskiej. Na ten ostatni okres – z impetem lat 90. wchodzący we współczesność patrzę przez pryzmat tego, co oficjalnie dyktował język mody, czym dysponował – a jaki ostatecznie miało to wpływ na szafy takich kobiet, jak my.

Powrót do przeszłości

Dziś kreujemy modę z marzeń i snów. Właściwie nie mamy ograniczeń! Patrzymy w przyszłość hodując grzyby, z których powstają organiczne kreacje, zmieniamy łańcuch produkcji mody myśląc o dobru środowiska, ale też spoglądamy wstecz i czerpiemy z historii oraz doświadczeń innych.

Natalia Siebuła pokazując współczesne wersje kimona i plisów, sprawia, że uczestnikiem – a nie tłem – jej sesji zdjęciowych jest przestrzeń – peerelowski dworzec w Kielcach czy Dom Chemika w Puławach. Madelle reinterpretuje styl Brigitte Bardot wprowadzając nas w świat kobiecych lat 60., Turtle Story przywraca modę na ozdoby do włosów, a Kubota przekonuje, że nowe „kultowe” klapki i białe skarpety nie muszą być kiczowate, a mogą być naszym puszczeniem oka do machiny trendów.

Zmiana jest w naszych rękach – nawet, jeśli nawiązuje do przeszłości – w której – choć może mniej wyraźnie – pojawiły się już nurty, którymi żyjemy dziś. Choć inaczej je nazywamy. Zamiast przeróbek robimy DIY i upcykling, w miejsce uniwersalnej garderoby budujemy szafę kapsułową, a zrywając z kanonami, rozpowszechniamy ciałopozytywność. Było, jest i będzie!

Pierwsze dwie części modowej kartki z kalendarza znajdziecie w dwóch poprzednich numerach Lounge.

Katarzyna Kwiecień

Zdjęć:

materiały prasowe Kubota

Madelle

Turtle Story fot. Linda Parys

Więcej od loungemag

Dawid Podsiadło zostanie najmłodszym milionerem? Wszystko na to wskazuje!

Dawid Podsiadło zdobywa niemal wszystkie nagrody muzyczne, ostatnio tryumfował podczas rozdania Fryderyków...
WIĘCEJ