Intymność ręcznie robionych naczyń

Intymność ręcznie robionych naczyń
Od jakiegoś czasu mierzę się z tematem ceramiki. Nie to, że próbuję sama coś ukręcić na kole garncarskim, ale szukałam czegoś co spięło by ładną klamrą moje zamiłowanie do jedzenia i do zielonej herbaty. Szybko okazało się, że znalazłam w Krakowie dwie pracownie, które idealnie wpisały się w moje poszukiwania. Od zawsze miałam wrażenie, że ceramika to coś bardzo osobistego, szczególnie ta wypalana w małych firmach. O jakości takich przedmiotów chyba nie muszę nikogo przekonywać. Dlatego postanowiłam odwiedzić i porozmawiać z Projectorium i Mleko Living.
Z Krakowa do Emiratów

Kamila pracownie ma dość daleko od centrum. To był jeden z tych dni, gdzie gorące miejskie powietrze mieszało się z zapachem zbliżającej się burzy. Wysiadłam z autobusu na Prokocimiu i trochę bezradnie udałam się na poszukiwanie adresu, który miałam wpisany w notesie. Po kilku lekkich zagubieniach, znalazłam się w okolicach tamtejszego parku i pięknej wieży ciśnień, pod którą, trochę jak w bajce znajdował się mały domek.

Intymność ręcznie robionych naczyń Intymność ręcznie robionych naczyń 1

Kamilę poznałam kilka dni wcześniej na kolejnej edycji krakowskiego Kiermashu – od pierwszej chwili urzekły mnie jej cudne czarki, podstawki pod pałeczki i talerze. Chwile pokręciłyśmy się po jej pracowni i z kubkiem gorącej kawy usiadłyśmy na niewielkim tarasie z widokiem na opuszczony pałac Jerzmanowskich. Projektantka zaczyna opowiadać jak to wszystko się zaczęło. – „Z wykształcenia jestem architektem wnętrz. W trakcie urlopu wychowawczego, kiedy większość czasu spędzałam z dziećmi w domu, miałam silną potrzebę robienia czegoś kreatywnego, zdobycia nowych umiejętności. Rozważałam kursy tapicerowania, stolarki meblowej – czegoś co łączy się z zawodem jakim się zajmuję, aż znajoma podrzuciła mi informację o organizowanych w mieście warsztatach ceramiki.

Intymność ręcznie robionych naczyń Intymność ręcznie robionych naczyń 2

I tak się zaczęło. Nieśmiało bardzo. Nic nie wskazywało na to, że ta decyzja tak bardzo wpłynie na moje przyszłe życie – byłam świeżo po skończeniu studiów, a na swoim koncie miałam już kilka sukcesów w ogólnopolskich konkursach architektonicznych – wydawało się oczywiste, że pójdę za ciosem i będę projektować wnętrza” – opowiada.

 

Jak sama podkreśla, prace są jej odzwierciedleniem – trochę jej oczami.

Bardzo często odnosi się w nich do przyrody, która podsuwa jej gotowe rozwiązania, pety barw, ale także nazwy poszczególnych cykli. – „Stąd pojawiło się określenie <emocjonalne krajobrazy> w odniesieniu do moich prac. I zdecydowanie w tym kontekście ta sezonowość jest bardzo widoczna. To co za oknem, to jak się czuję danego dnia – czy świeci słońce, czy pada śnieg determinuje i wpływa na moje decyzje: wybór szkliwa, kolorystykę naczynia czy jego formę. Ceramika sama w sobie jest mocno osadzona w naturze i mówi się, że pracuje się „na żywym organizmie” który reaguje i zachowuje się dobrze lub źle w zależności do tego jak się z nim obchodzimy. Stąd te zależności– ceramika – natura – pory roku wynikają same z siebie. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że zdjęcia na ulotkach, które dołączam do moich prac, także zmieniają się w zależności od pory roku”- kontynuuje.

Intymność ręcznie robionych naczyń Intymność ręcznie robionych naczyń 3

Patrząc na ceramikę Kamili można faktycznie poczuć zapach pól, łąk, poczuć pod palcami delikatne muśnięcia płatków kwiatów, czy mieć wrażenie, że przeglądamy się w tafli jeziora. Gdy tak siedzimy i pijemy kawę słuchając brzęczenia pszczół Kamila opowiada o początkach jej przygody z ceramiką.

Początkowo miała zajmować się architekturą wnętrz, ale gdy siedziała w domu podczas urlopu macierzyńskiego poczuła potrzebę robienia czegoś. Takim wentylem okazała się właśnie ceramika. To początkowo niezobowiązujące hobby doprowadziło ją aż do… Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie na zlecenie jednej z restauracji w Dubaju przygotowała całą zastawę. Teraz gdy wspomina tę historię, sama nie może się nadziwić jak udało się to wszystko ogarnąć, ale teraz siedząc w swojej niewielkiej pracowni, wie, że nie ma dla niej już rzeczy niemożliwych.

Magia prawdziwego kubka

Szukając kolejnej ceramicznej pracowni, wróciłam bliżej centrum. W kolejnym urokliwym miejscu, na ulicy Kapucyńskiej, gdzie mamy wrażenie, że czas i tępo miasta odrobinę zwalnia swoją pracownię otworzyło Mleko Living. Ich bardzo minimalistyczne, przypominające ciepłe mleko patery, kubki, wazony czy miseczki podbiły serca wszystkich fanów lekko surowego stylu. Kasia i Michał stworzyli markę bardzo oszczędną, ale nie pozbawioną lekko filuteryjnego uroku.

Intymność ręcznie robionych naczyń Intymność ręcznie robionych naczyń 4

„Najczęściej inspiruje nas codzienność. Gdy potrzebujemy nowego naczynia do domu – po prostu go robimy, tak jak nam podpowiada intuicja. Nasze mieszkanie jest pełne takich eksperymentów, które testujemy zanim zdecydujemy się je sprzedawać. Dlatego też lubimy robić ceramikę na zamówienie- każde zlecenie to nowe wyzwanie i szansa na odkrycie czegoś nowego” –opowiadają, a ja popijam chłodną wodę z ich niewielkiego kubeczka w drobne kropki.
Gdy pytam Kasię i Michała o plany na przyszłość, odpowiadają: – „Rok temu lista naszych planów była bardzo długa i różnorodna. Jednak teraz wiemy, że chcemy się w pełni poświęcić ceramice. To bardzo złożona dziedzina, której tajniki poznaje się latami. Chcemy się w tym doskonalić, odkrywać nowe techniki oraz promować ręcznie wytwarzaną ceramikę. Wiemy z doświadczenia swojego i klientów, że kto raz wypije z kubka, na którym widać ślady toczenia na kole garncarskim, nie chce już pić z innego”.

Intymność ręcznie robionych naczyń Intymność ręcznie robionych naczyń 5

 

I faktycznie coś w tym jest.

Ręcznie wykonywana ceramika ma ten wyjątkowy sznyt. Gdy raz spróbujesz kawy, herbaty, posmakujesz dania z ręcznie wykonanego przedmiotu nie ma odwrotu. Jest w tym jakaś intymność, delikatna przyjemność, pozwalająca w pełni rozkoszować się chwilą. Brzmi banalnie, prawda? Niemniej we wszystkich przedmiotach wykonywanych ręcznie ukrywa się wiele historii. Poznając ludzi, którzy je tworzą odkrywamy jej karty i dodajemy swoje własne. Zarówno Kamila jak i Kasia i Michał, tworzą przedmioty z duszą. Patrząc na ich projekty można powiedzieć, że to dwa zupełnie inne style. Jednak łączy je pasja i potrzeba dzielenia się z otaczającym ich światem i zamykania chwili w niewielkich przedmiotach. A to akurat im udaje się świetnie.

Marta Kudelska
Więcej od loungemag
Ewa Wachowicz, jakiej nie znacie piękna jak zawsze, szczera do bólu.
Ewa Wachowicz, jakiej nie znacie piękna jak zawsze, szczera do bólu. Jedyna miss, którą potraficie...
Więcej

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *