Hotel z najgorszym widokiem na świecie?

The Walled Off Hotel / fot. Artur Wabik

Z wizytą u Banksy’ego w słynnym Walled Off w Betlejem

W wydanej w 2006 r. książce pt. Wall and Piece, artysta uliczny ukrywający się pod pseudonimem Banksy przyznaje, że nie wszystkim podoba się jego sztuka. Twoje graffiti jest bez wątpienia jednym z powodów, dla których ci palanci uważają, że nasza okolica jest fajna. Najwyraźniej nie jesteś stąd i po tym jak wywindowałeś czynsze w okolicy, zapewne pojedziesz sobie dalej. Więc może zrób nam wszystkim przysługę i od razu idź robić te swoje rzeczy gdzieś indziej, np. w Brixton – tak rzekomo brzmiał e-mail, który Banksy miał otrzymać od rozgoryczonych mieszkańców jednej z modnych dzielnic Londynu. Z Banksym nigdy nic nie jest pewne, ale jeśli faktycznie ktoś przysłał mu takiego maila, to artysta najwyraźniej wziął to sobie do serca.
Hotel z najgorszym widokiem na świecie?
Szympans przy wejściu / fot. Artur Wabik

Nieco wcześniej, w 2005 r. Banksy wykonał serię dziewięciu malowideł na murze oddzielającym Palestynę od Izraela. Informacja o tym wydarzeniu obiegła światowe media, wraz z wypowiedzią rzeczniczki prasowej Banksy’ego: – Izraelscy żołnierze oddali ostrzegawcze strzały w powietrze, ale całkiem sporo luf było skierowanych na niego”. Sam Banksy nazwał wtedy mur „doskonałym miejscem na wczasy dla artysty graffiti”. W 2007 r. wrócił do Palestyny, aby namalować kilka kolejnych murali w rejonie Betlejem. W 2015 r. Banksy zaatakował mur ponownie, tym razem od strony Strefy Gazy. Dwuminutowy klip dokumentujący malowanie trzech murali i życie codzienne mieszkańców Gazy obejrzało prawie dwa miliony osób. Jednak świat arabski odnotował obecność artysty w Palestynie z mieszanymi uczuciami. Pojawiły się pytania o motywację Banksy’ego oraz o korzyści dla sprawy palestyńskiej.

Kamery przemysłowe jako trofea / fot. Artur Wabik

To zapewne pod presją tych pytań, Banksy zdecydował się na kolejną, tym razem znacznie bardziej wielowątkową interwencję w regionie. Wybór padł ponownie na Betlejem – wówczas drugi po Jerozolimie najgorętszy punkt na Zachodnim Brzegu. W 2017 r. Banksy wybrał sąsiadujący bezpośrednio z murem budynek, w którym od dawna nikt nie chciał już mieszkać i przekształcił go w najprawdziwszy luksusowy hotel. Hotel z najgorszym widokiem na świecie. Przedsięwzięcie angażujące lokalną społeczność zostało uznane za najbardziej bezkompromisowe i być może najważniejsze w dotychczasowej karierze artysty. Manifest polityczny ubrany w formę multimedialnej instalacji zaskoczył w równym stopniu wszystkich: krytyków, władze izraelskie, palestyńskie i samych Palestyńczyków.

Fragment wystawy / fot. Artur Wabik

W styczniu postanowiłem sprawdzić, jak ma się projekt Banksy’ego, po niemal trzech latach od jego uruchomienia. Aby dojechać do hotelu Walled Off z Jerozolimy można wsiąść w arabski autobus nr 234, który ma tę zaletę, że jeździ także w szabat. Końcowy odcinek, pomiędzy hotelem a słynnym checkpoint 300 – uważanym do niedawna za najbardziej niebezpieczny posterunek na całej ścianie – trzeba już pokonać pieszo. Przecięta murem ulica Hebrońska jest gęsto obstawiona izraelskimi żołnierzami, ale nikomu nie chce się nawet rzucić okiem na mój paszport. Idąc wzdłuż betonowej ściany, otaczającej grób Racheli, do którego co kilka minut podjeżdżają kuloodporne autokary z turystami, nie da się przegapić budynku z neonem kojarzącym się z Million Dollar Hotel nad drzwiami.

Gołąbek pokoju / fot. Artur Wabik

Już na ulicy wita mnie boy hotelowy w surducie i naturalnej wielkości figura szympansa. Oboje są kreacją Banksy’ego, surrealistycznie odcinającą się na tle krajobrazu Bliskiego Wschodu. Jednak w przeciwieństwie do małpy, boy rusza się i mówi; zapraszającym gestem otwiera mi drzwi do hotelu i wita mnie zgrabną angielszczyzną. Wkraczam niepewnie do hotelowego lobby, w którym każda ściana jest galerią sztuki. Choć na kontuarze wypisano przewrotnie rejections, to recepcja jest dostępna dla wszystkich – także dla wchodzących z ulicy turystów, którzy nie mają wykupionych w hotelu noclegów. Znaczną część parteru zajmuje hotelowa kawiarnia, w której wieczorami odbywają się koncerty na żywo. Występują tu i pracują wyłącznie Palestyńczycy.

Wszystkie prace w lobby są autorstwa Banksy’ego i dotyczą konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Jedną ze ścian w całości zajmują kamery przemysłowe, powieszone jak myśliwskie trofea. Niektóre mają rozbite lub zamalowane sprayem soczewki. W rogu pomieszczenia stoi replika rzymskiego posągu z bandaną na twarzy, spowita gazem z izraelskiego granatu dymnego. Po drugiej stronie klatka z gołąbkiem pokoju, do którego właśnie dobiera się biały, puchaty kot. Część prac zderza ze sobą wątki biblijne i współczesne motywy militarne. Kilka obrazów, utrzymanych w konwencji marynistycznej, poświęcono uchodźcom przeprawiającym się przez Morze Śródziemne. Sporo jest też nawiązań do pozostałej twórczości Banksy’ego i ogólnie do estetyki graffiti.

Nieoficjalny sklepik z pamiątkami Banksy’ego / fot. Artur Wabik

Obok kawiarni znajduje się niewielki sklepik z pamiątkami, w którym można kupić m.in. plakaty, pocztówki i dioramy przedstawiające odcinki muru separacyjnego, pokrytego miniaturowymi muralami Banksy’ego. Obiekty są wyprodukowane w limitowanej edycji, więc obowiązują ograniczenia zakupów (jedna osoba może kupić tylko jeden zestaw). W ofercie jest kilka rozmiarów dioram, z których najmniejsza kosztuje około 500 złotych. Oszczędnym pozostają ołówki i długopisy z logo hotelu. Po wyjściu przez sklep z pamiątkami (sic!) trafiam do muzeum poświęconego konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu oraz ścianie oddzielającej autonomię od Izraela. Zaaranżowano je na niewielkiej przestrzeni, ale z właściwą Banksy’emu pomysłowością. Wykorzystano nowoczesne rozwiązania kuratorskie; nagrania dźwiękowe i wideo, a także mapping. Ekspozycja pokazuje przedmioty związane z izraelskim przemysłem zbrojeniowym, zestawione z przedmiotami codziennego użytku, zebranymi w Gazie i na Zachodnim Brzegu.

Piętro wyżej mieści się galeria z oryginalnymi pracami palestyńskich artystów. Ceny od 500 do 40 000 złotych. Tutaj ruch jest zdecydowanie mniejszy, ale podobno od czasu do czasu trafiają się klienci. Ekspedientka mówi mi, że w Betlejem niewiele się dzieje, a hotel nakręca koniunkturę. Rzeczywiście, wydaje się, że wszystko co się dzieje w Walled Off ma na celu materialne wsparcie lokalnej społeczności. W hotelu pracuje kilkadziesiąt osób; recepcjonistki, boye hotelowi, barmani i barmanki, osoby sprzątający, itd. W sezonie trzeba rezerwować pokoje z dużym wyprzedzeniem. Zimą koszt noclegu w pokoju wieloosobowym, nazywanym pieszczotliwie „koszarami” (co znajduje odbicie w wystroju) wynosi około 250 złotych od osoby. W dwu lub trzyosobowym pokoju ozdobionym oryginalnymi pracami Samiego Musy, Dominique Patrin lub samego Banksy’ego – około 500 złotych od osoby. Natomiast za apartament prezydencki zapłacicie niecałe 2000 złotych za dobę. Ciekaw jestem, jak często jest wynajmowany.

W hotelu wszystko chodzi jak w zegarku; przyjmowanie gości, przenoszenie bagażu, oprowadzanie po muzeum. Tylko światła gasną od czasu do czasu na kilka sekund. „Przerwy w dostawach prądu. Nigdy nie wiadomo kiedy” – uśmiecha się przepraszająco recepcjonistka. W aurze brytyjskiego splendoru łatwo zapomnieć, że nadal jesteśmy na Zachodnim Brzegu, gdzie wiele osób wciąż nie ma dostępu do bieżącej wody. Za to w okolicy każdy ma swojego Banksy’ego. W budynku obok hotelu mieści się Wall Mart – sklep z farbami w sprayu, którego obsługa zachęca do wykonywania samodzielnie szablonów i odbijania ich na pobliskiej ścianie. Widać, że turyści chętnie dają się namówić. Paweł z Sanoka podpisał się pięcioma różnymi kolorami. Na tym jednak nie koniec – w pobliżu hotelu jest przynajmniej kilka niekoncesjonowanych sklepików z podrabianymi suwenirami i kilkanaście nieudolnych kopii malowideł Banksy’ego, które wyszły spod ręki lokalnych przedsiębiorców. Banksy Shop to najpopularniejszy biznes przy ścianie.

Betlejem / fot. Artur Wabik

Zimą 2012 r. świat obiegła informacja o zniknięciu części murali wykonanych przez Banksy’ego pięć lat wcześniej w Betlejem. W grudniu odnalazły się one na targach sztuki współczesnej w Miami, dokąd przywiózł je kolekcjoner i handlarz dzieł sztuki, Stephan Keszler. Ważące po kilkaset kilogramów betonowe bloki sprzedano po kilkaset tysięcy dolarów za sztukę. W mediach rozgorzała dyskusja na temat własności dzieł street artowych. Tymczasem w Palestynie podniosły się głosy, że mur jest redukowany do atrakcyjnego miejsca dla artystów, podczas gdy realny problem leży gdzieś indziej. Przez moment nie brakowało chętnych do zamalowania pozostałych na Zachodnim Brzegu murali. Do dziś na murze w Betlejem można zobaczyć napis po arabsku: Palestyna to nie tablica do rysowania.

 

Rzeźba w lobby / fot. Artur Wabik

Po serii kradzieży, w Betlejem zachowały się trzy oryginalne malowidła Banksy’ego: cherubinki forsujące mur, gołąbek pokoju w kamizelce kuloodpornej i dziewczynka przeszukująca żołnierza. Obsługa hotelu chętnie wskazuje wszystkim zainteresowanym drogę. Cherubinki znajdują się tuż obok hotelu – łatwo je odszukać, ponieważ dyżuruje przed nimi Palestyńczyk, który za drobną opłatą (wedle uznania) leje z termosów do plastikowych kubków herbatę lub kawę. Aby dojść do gołąbka, wystarczy nadal trzymać się muru i kierować w stronę centrum miasta. Znalezienie dziewczynki wymaga nieco więcej wysiłku. Przez dobrych kilka minut kręciłem się po okolicy, zanim zorientowałem się, że właściciel budynku, na którym znajduje się ten mural, zbudował wokół niego sklepik z pamiątkami. Malowidło jest przykryte pleksiglasem i dosłownie wbudowane w niewielki kram z suwenirami. Dostęp do ściany jest nieodpłatny, ale trzeba najpierw ją znaleźć.

Nielicencjonowany Banksy shop / fot. Artur Wabik

Zadowolony ze zwieńczonych sukcesem poszukiwań wracam do hotelu. Obsługa jest trochę spięta, ponieważ przed momentem z wizytą zapowiedział się prezydent Palestyny, Mahmud Abbas. Sytuacja jest lekko surrealistyczna; obsługa podaje mi herbatę, z głośników leci spokojna muzyka fortepianowa, a równocześnie trwa przeszukiwanie obiektu pod kątem materiałów pirotechnicznych. Palestyńscy tajniacy wybebeszają fotele, rozgarniają liście w doniczkach, starając się przy tym nie uszkodzić cennej scenografii, stanowiącej o popularności miejsca. Z minuty na minutę w hotelowej restauracji zbiera się coraz więcej oficjalnych gości. Policja i wojsko ustawia blokadę przy wjeździe na ulicę. O dziwo, nikt nie zwraca na mnie przesadnie dużej uwagi. Do ostatniej chwili jestem chyba jedynym Europejczykiem w pomieszczeniu. Tuż przed przyjazdem premiera, z pokoi na górze schodzi para brytyjskich turystów. Premier wita się z nami po kolei, pyta o wrażenia z Betlejem, sypie żartami, a wszystko to nienaganną angielszczyzną. Umiejętność z czasów studiów w Brighton. Ze wszystkich schodzi na moment trochę ciśnienia. Może poza snajperami na dachu. Kwadrans później wkracza prezydent.

Sprzedawca z oryginalną rzeźbą Banksy’ego / fot. Artur Wabik

Wizyta jest niezapowiedziana, ale menadżer hotelu, Wisam T. Salsaa, mówi mi, że było to tylko kwestią czasu. „To dla nas bardzo ważny moment. Nasza narracja o Palestynie pokrywa się z wizją prezydenta” – tłumaczy Salsaa. – „Wcześniej odwiedzał nas premier i gubernator, ale prezydent jest naszym gościem po raz pierwszy.” Prezydent zwiedza muzeum, otrzymuje pamiątkę ze sklepiku Banksy’ego, pozuje do zdjęć z obsługą hotelu i dosyć szybko znika. Ta kurtuazyjna wizyta, wciśnięta pomiędzy spotkania z najważniejszym i światowymi przywódcami, utwierdza mnie w przekonaniu, że hotel Walled Off rzeczywiście realizuje deklarowane przez Banksy’ego cele: wspiera lokalną ekonomię i zwraca uwagę opinii publicznej. Powinien także zachęcać do dialogu, ale szczerze mówiąc powątpiewam, czy kiedykolwiek odwiedzają go jacyś Żydzi. Banksy zastrzega, że żadne z jego działań nie ma charakteru antysemickiego. Niemniej jednak na Zachodnim Brzegu bardzo trudno o neutralne gesty. Pomimo znacznej deeskalacji, trwa tam nadal uśpiony konflikt, który w każdej chwili może rozgorzeć na nowo.

 

Tekst i zdjęcia: Artur Wabik

Więcej od loungemag

Wyhoduj sobie balkon!

W 4 krokach wyjaśniono: Jakich narzędzi użyć? (choć de facto nie potrzebujesz żadnych) Jakie...
WIĘCEJ