Get naked!

Nagość

Jest w sprzęcie coś magicznego, co może zrozumieć jedynie ten, kto fotografuje. Wyciągając po raz pierwszy z pudełka aparat, ściągamy z niego folię, a w dotyku jest kompletnie dziewiczy. Pozwalamy sprzętowi pracować w swoich rękach, w nasz ustalony sposób. Dbamy o niego, a następnie dajemy mu się zestarzeć, a nawet podniszczyć. Oglądając sprzęt fotografów, możemy dowiedzieć się, których przycisków używają najczęściej, jak trzymają, dotykają sprzętu. Jak go traktują. Firma Leica wykorzystała to jakiś czas temu do wypromowania swojego flagowego modelu M w wersji przygotowanej przez Lenny’ego Kravitza. Za dość wygórowaną sumę można było nabyć aparat z przetarciami i charakterystyczną dla Leiki patyną. A całość sygnowana była nazwiskiem gwiazdy rocka.

Ubiór

W dobie niesłabnącej popularności fotografii przybywa producentów toreb, plecaków i pasków do noszenia sprzętu fotograficznego. Można zatem wyposażyć się w plecak sportowy, lifestyle’ową torbę naramienną czy nawet klasyczną, modną torebkę damską, w której wykonane są specjalne, wyścielone przegródki, by Wasz aparat mógł dobrze się tam czuć. Ktoś powie, że przesadzam, naginam tekst. Ale popatrzcie wszyscy, jak traktujecie swoje smartfony – obudowa skórzana, lateksowa, z motywem drewnianym, elegancka lub sportowa, w kształcie kubka kawy ze Starbucksa, kasety magnetofonowej, loda włoskiego czy z podobizną trzech osób boskich. Każdy ma swój sposób wyrażania siebie poprzez telefon. A fotografowie swój sprzęt traktują z jeszcze większą uwagą, bo w końcu pracują nim znacznie dłużej, niż wynosi średnie zużycie telefonu komórkowego.

Mój typ

Haaa, to dopiero uzewnętrznienie się. To tak jak jedni panowie wolą brunetki o ciemnych oczach, inni blondynki o niebieskich, kolejni wybierają krąglejsze lub szczuplejsze kształty, a kobiety w tym czasie szukają partnerów w typie drwala, chłopca, badassa albo innego macho, to fotografowie mają swoje typy aparatów fotograficznych.

Mnie pociąga prostota, niewielkie gabaryty, wysokie parametry obiektywów i wygląd. Robi wiec na mnie wrażenie Leica M, Hasselblad klasyczna 500, model X-Pan, ale także nowoczesny X1D.  Łatwo puszczę oko w kierunku dość leciwego już aparatu Plaubel Makina 67, a jeśli miałbym szukać czegoś bardziej strojnego, moją uwagę zawsze zwróci Pentax 67 w wersji Asahi. Nigdy też nie pozostanę obojętny wobec Polaroida 600SE. No i tym sposobem nie jestem w stanie poprzestać na miłości do jednej marki, co powoduje problemy, bo każdy aparat potrzebuje od swojego fotografa czegoś innego, różnie się go obsługuje.

Wiem wiem, zamiast pisać o pięknie zdjęć, właśnie opisałem aparaty fotograficzne, jakbym czuł do nich pociąg intymny. To nie tak. Słyszałem z ust wielu fotografów – “ten aparat spowodował, że na nowo poczułem magię tego, co robię”. W końcu chcemy pracować fajnymi narzędziami i móc czerpać przyjemność z codzienności. Stąd pozornie najmniej ważna rzecz w procesie fotografowania – sprzęt – jeśli jest taki jak lubimy, to z korzyścią dla naszych zdjęć.

 

 

W tym momencie, w tle listopadowej słoty słychać u mnie dźwięki „Riders On The Storm”. Mimo że pogoda zachęca raczej do polania sobie pierwszej bani, zapakuję sprzęt do plecaka i wyjdę zrobić kilka zdjęć, które pewnie niebawem zobaczyć będzie można na krakowtumieszkam.pl

2 of 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *