Gdy nie wiadomo, o co chodzi, nie chodzi o SEKS

Gdy nie wiadomo, o co chodzi, nie chodzi o SEKS

Gdy nie wiadomo, o co chodzi, nie chodzi o SEKS. Mówiąc, że w stałych związkach tęsknimy „za tym czymś”, często nie mamy na myśli samego seksu. Tęsknimy za gęstą, erotyczną atmosferą. Erotyka to jedna z najbardziej skomplikowanych dziedzin psychologicznych. Można ją zdefiniować jako emocjonalną obudowę seksualności. Wykracza jednak daleko poza to, co wyobrażamy sobie na myśl o słowie „seks”.

Przyjmując, że potrzeba seksualna zawiera w sobie dwie części składowe: popęd do rozładowania napięcia i popęd do więzi, erotykę można rozumieć jako stan, w którym ta druga część ulega specjalnej rozbudowie. Seks bez erotyki jest doświadczeniem równie satysfakcjonującym, co realizacja potrzeb fizjologicznych. To erotyzm nadaje znaczenie temu, co dzieje się w sypialni.

Czy erotyzm jest domeną początków relacji? Niekoniecznie. Na początku relacji popęd do więzi jest czymś naturalnym. Staramy się zmniejszyć dystans miedzy sobą, a partnerem. Miłość nie lubi dystansu, natomiast erotyka się nim żywi. Gdy zredukujemy aspekt niepewności w związku, często zapominamy, że partner jest nadal nieodkrytym lądem, a związek przestrzenią do rozwoju erotycznej świadomości.

Historia Sandry, trzydziestotrzyletniej pianistki, pokazuje jak stały związek, w którym wzajemne pożądanie nie zostało zmarnowane, pozwolił jej na odkrycie nowej perspektywy. „Myślałam, że nigdy nie wyjdę za mąż. Nie znoszę nudnego seksu. A z każdym partnerem fajerwerki kończyły się po roku, maksymalnie dwóch. Ale gdy poznałam mojego obecnego męża, zakochałam się i chciałam aby ten związek przetrwał. Dlatego gdy napięcie seksualne zaczęło opadać, zamiast kolejnych przygód – szukałam rad. Zaczęłam wprost pytać znajomych, jaki mają sposób na sypialnie po latach wspólnego życia. Odpowiedzi mnie zaskakiwały, czasem smuciły.

Większość odpowiadała, że ani o tym nie rozmawiają, ani nie rozwiją tej sfery, a seks „jak się zdarzy, to się zdarzy”. Podjęłam wyzwanie wejścia w poważny związek, ale obiecałam sobie, że nie staniemy się jedną z tych par, którym „seks się zdarza”. Na szczęście, w wyniku moich poszukiwań, udało mi się dojść do konkretnej wiedzy. Zawsze otwarcie mówiłam o tym, że lubię seks i myślałam, że mam spore doświadczenie.

Ale gdy zaczęłam poznawać swoją seksualność w ramach dojrzałej miłości, okazało się, że wcześniej nic osobie nie wiedziałam. Jesteśmy z mężem przykładem na to, że gdy odpowiednio dba się o sferę erotyczną, seks w związku jest znacznie lepszy niż jakiś kompulsywny, poimprezowy numerek z nieznajomym”.

Erotyczna przestrzeń, pozwala partnerom na odkrycie przed sobą najbardziej intymnych części siebie. To ryzyko, które wymaga zaufania. Dojrzała realizacja erotyki to umiejętność odpowiedzi na pytania: co lubią nasze zmysły? Jakie role lubimy odgrywać? Które granice przekraczać, a których się trzymać? To także odpowiedź na trudniejszy zestaw pytań: czym chcemy się podzielić z partnerem? Jakie emocje towarzyszą nam w myśleniu i mówieniu o seksie? Co czujemy na długo przed, w trakcie i po? Co chcemy dać i co chcemy dostać? W zależności od dnia i nastroju. Z kim uprawiamy seks? Co chcemy nim wyrazić? Wszystko to zależy od fazy, w jakiej znajduje się relacja. Czy w ojcu naszych dzieci nadal widzimy podniecającego mężczyznę? A może jeśli pozwolimy na to naszej wyobraźni, zobaczymy w nim tego samego, tajemniczego przystojniaka, który wziął od nas numer telefonu, a jakiś czas potem poprosił o rękę.

Kryzys pożądania to często kryzys tego typu wyobraźni, a umiejętność utrzymania proporcji pomiędzy domowym komfortem, a erotycznym napięciem – podstawa sztuki tworzenia dojrzałej miłości.

Jakość naszego życia seksualnego opiera się na aspektach ważniejszych niż sama technika i częstość stosunków seksualnych. Repertuar, w jakim pozwalamy sobie widzieć siebie i partnera, stwarza większy potencjał. Erotyzm to indywidualna historia każdego człowieka napisana przez jego seksualność.

Dlatego duże znaczenie ma w nim wpływ kultury, wychowania i doświadczeń – pozytywnych i negatywnych, nawet tych pozornie niezwiązanych z seksualnością. Esther Perel,autorka książki „Inteligencja Erotyczna”, twierdzi że erotyzm ma wiele wspólnego z tym, co potocznie nazywany „chęciądo życia”. To witalność – poczucie, że w żyłach płynie krew, że chcemy odkrywać, doświadczać i przeżywać.

Na podstawie obserwacji osób, które znalazły się w obozach koncentracyjnych, Esther Perel obserwuje dwie grupy ludzi, przeżywających traumę. Tych, którzy „uniknęli śmierci” i tych, którzy „powrócili do życia”. Ci, którzy powrócili do życia, to osoby którym udało się na nowo nauczyć, jak odczuwać radość  i przyjemność. Wyznania jednego z ocalonych są przejmujące. W filmie dokumentalnym mówi: „Dopóki chce mi się patrzeć na kobiety, dopóty wiem, że jest ze mną dobrze.” Dla badaczy tematu nie jest nowością to, że traktujemy erotyzm jako „antidotum na śmiertelność”. Erotyzm to witalizm z użyciem wyobraźni i ciała. Gdy doświadczamy erotyzmu, czujemy, że żyjemy. To dla tego uczucia tak wiele osób ryzykuje utratę rodziny, pracy, zdrowia i wizerunku.

Erotyka to także przejaw wolności. Parę miesięcy temu, do jednego z ośrodków pomocy psychologicznej, zgłosiła się młoda kobieta, niedługo po ślubie. Mówiła, że już nie może znieść poczucia, że żyje z mężczyzną, którego „nie kocha”. Mąż był jej pierwszym partnerem. Mówiła o nim w samych superlatywach, opowiadając o jego wspaniałym charakterze i osiągnięciach. Przyznała też, że regularnie współżyją i czerpie z tego seksu radość.

Psycholog dyżurny drapał się po głowie. O co chodzi? Wszystko z boku wygląda, jakby związek funkcjonował. Dziewczyna natomiast czuła się bardzo źle. Po dotarciu do przyczyn problemów małżeńskich, okazało się, że pod gasnącym uczuciem do męża kryła się niezgoda na zależność od jego rodziny.

Wizja przeprowadzki do jego domu rodzinnego, w którym rządził apodyktyczny ojciec chłopaka, wydawała się nieodwracalna. Niewyrażona agresja, niewypowiedziane słowa „nie chcę tego” obróciły się przeciwko jej więzi z mężem. I choć nadal z nim współżyła, przyznała, że na jego miejscu mógłby być ktoś inny.

Gdy uczucia stają się zagrożeniem dla naszego poczucia wolności i autonomii, niewypowiedziane słowo „nie” może zamienić się w destrukcyjną siłę. I niszczyć to, co dla nas cenne. Na myśl przychodzi stare porzekadło, mówiące, że nie ma miłości bez wolności. Dlatego oprócz wyobraźni i witalności, siłą napędową erotyki jest poczucie autonomii w podejmowaniu decyzji.

Co to znaczy mieć „gorący związek”? Czy chodzi o jakość czy częstość stosunków seksualnych? A może nie wiadomo, o co chodzi?
Erotyczny związek miłosny sprawia, że myślimy o nim jako o sferze, która daje nam nie tylko bezpieczną przystań, ale i ekscytujące doznania. To erotyka sprawia, że związek jest gorący. Dlatego, gdy nie wiadomo o co chodzi… nie chodzi o seks.

Antonina Dębogórska
źródła:
Esther Perel „Inteligencja Erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze”
Włodzimierz Szewczuk „Encyklopedia psychologii. Wydanie Pierwsze”.

Więcej od loungemag
Zdrowe gofry i sernik, który nie tuczy!
Ida Kulawik jest autorką bloga kulinarnego veganbanda.pl. Jak się domyślić nietrudno, jej...
Więcej