Foto-Plastik-On [Michał Massa Mąsior]

Foto-Plastik-On [Michał Massa Mąsior]
Plastik to materiał, który fotograficznie kojarzy mi się tylko źle. Każdy aparat o plastikowej obudowie w profesjonalnych rękach ma dość krótką żywotność. Plastikowe gadżety fotograficzne bardzo szybko się niszczą, nie wspominając już o niemetalowych łatwo łamiących się bagnetach w obiektywach sprzedawanych w tańszych zestawach. Oraz o zgrozo o tych obiektywach, w których zamieniono szklane soczewki na tani plastik. Oczywiście każdym sprzętem da się robić zdjęcia, jednak w zawodowym użyciu ich przydatność niewiele różni się żywotnością od butelek PET.

Plastik ma jednak w sobie coś, co przyciąga. Może nie wszystkich, ale jednak… Plastikowe damy przed dyskotekami, plastikowe ubiory owych dam, plastikowo wyglądające makijaże, plastikowe twarze, usta, lica i wszystko, co z tworzywem sztucznym kojarzy się bardziej niż z naturą.

Świat próbuje być ekologiczny. Ograniczamy używanie plastiku i innych tworzyw, które zatruwają środowisko. Staramy się nie kupować reklamówek w sklepach, pić z butelek szklanych. Zwracamy uwagę na skład produktów, żeby wyeliminować wszystkie „E”. A jednocześnie część naszej populacji coraz bardziej upodabnia się do lalek.
Co to znaczy zrobić dobry portret? Odpowiedzi może być bardzo wiele, bo każdy artysta próbuje uzyskać inny efekt.

Generalnie jednak portrecista w założeniu wielu osób ma za zadanie pokazać, poza cechami fizycznymi, osobowość i „wnętrze” osoby portretowanej.

 

Jak zatem sportretować osobę z twarzy podobną do lalki Barbie? Może sfotografować lalkę zamiast człowieka?

Teoretycznie pomysł jest niezły, w praktyce jednak trudno będzie ustalić, kogo ta lalka reprezentuje. W końcu wiele z tych osób upodabnia się do siebie. Zatem, czy fotografując tę jedną lalkę, zrobimy portret zbiorowy ostrzykniętych kobiet z nadmuchanymi ustami lub mężczyzn bez mimiki twarzy? A może zmarszczki mimiczne to przeszłość i od teraz będziemy musieli przeczytać opis do zdjęcia, żeby zorientować się, kto na nim się znajduje?

Jeanloup Sieff słynął w swoim czasie ze zdjęć pośladków. Mówiło się nawet wówczas, że nikt nie potrafi tak wyciągnąć osobowości na zdjęciach pupy, jak właśnie on. Czy gdyby wciąż żył, to dalej mógłby to robić? Przecież i pupy zaczęliśmy poprawiać. Odsysanie, dokładanie, poprawa kształtów. Idealne rysy. Z kolei kiedy Bruce Gilden wydał album FACE, przedstawiający portrety osób społecznie nieuznawanych za piękne, wielu powiedziało – obrzydliwe!

Sam Gilden nie uchronił się od kłopotów, bo nie wszyscy poczuli się dobrze z jego portretami. Innymi słowy, żyjemy w świecie, w którym modne jest być idealnym. Trendy wskazywane są przez osoby znane z tego, że mają popularny profil na YouTube albo Instagramie.

Nawet politycy, których wybiera naród, by go reprezentowali, zdają się zachowywać nie tak, jak mogłaby im podpowiadać dobra wola, raczej tak jak wskazał im prezes. Wszystko jest kalkulacją, zimnym cynizmem i sztuczną jednolitością. Kiedyś uniformizowały nas jeansy, teraz robią to operacje plastyczne, ostrzykiwania i miłościwie nam panujący prezes.

Tym sposobem przenoszę się z powrotem na temat fotograficzny.

Bo myślę sobie, że fotografia ma tutaj wiele do powiedzenia. Bo zawsze próbowała światu uświadamiać jego problemy, pokazywać patologie, zło wojen, zakłamanie, wspomagać walkę o wolność, uświadamiać ludziom, jak wygląda świat poza horyzontem ich wzroku.

Gdzie kończy się nasze wyobrażenie o kimś lub czymś, a zaczyna trudna prawda, z którą należy się zmierzyć.  Fotografujmy więc ludzi, którzy, chcąc wyglądać młodziej, zaczynają wyglądać jak wszyscy pozostali, którzy chcieliby wyglądać młodziej. Pokazujmy ich zdjęcia, żeby kolejne pokolenia mogły widzieć, jak bardzo część z nas chciała walczyć z przemijaniem, a jednocześnie jak słabo im to wychodziło. Zróbmy portret pokolenia, żebyśmy zobaczyli nasze odbicie lustrzane.

Z drugiej strony… Cały Instagram jest pełen dziubków z odbiciem w ekranie telefonu, pozostaje zatem przeczekać. Plastik nie tylko i nie zawsze jako materiał, ale często jako zjawisko, symbolizuje w moich oczach kicz i tandetę. Katastrofę ekologiczną mórz i oceanów, tanie części samochodowe, zaprojektowane, by się szybko psuły, oraz przerażające ilości odpadów, których rozkład potrwa tysiąclecia. Poczekamy zatem trochę…

 

Michał Massa Mąsior