Dom, który zmienił się razem z rodziną

Dom, który zmienił się razem z rodziną

Kolorowe, funkcjonalne mieszkanie 130 m² dla pięciu osób i psa

Jeszcze kilka lat temu to mieszkanie funkcjonowało zupełnie inaczej. Kiedy właściciele kupili 130 -metrowy lokal z rynku wtórnego, byli czteroosobową rodziną i nie planowali dużego remontu. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy najmłodsze dziecko potrzebowało własnego pokoju. Wtedy do współpracy zaprosili architektkę Magdalenę Dobródzką z Pracowni o z kreską, która całkowicie przeprojektowała wnętrze, tworząc dom lepiej dopasowany do rytmu życia pięcioosobowej rodziny i psa.

Dom, który zmienił się razem z rodziną 1

Przestrzeń, która przestała wystarczać

Choć mieszkanie było przestronne i pełne światła, jego układ nie odpowiadał już potrzebom domowników. Stół ustawiony pod ciemną ścianą z klinkieru nie zachęcał do wspólnego spędzania czasu, kuchnia była zbyt ciasna, a garderoba pośrodku mieszkania zamieniła się w ciemną, niewygodną graciarnię. Nawet istniejące elementy konstrukcyjne – trzy słupy pomalowane kiedyś na czarno – dodatkowo przytłaczały wnętrze.

Dom, który zmienił się razem z rodziną 2

Największym wyzwaniem okazało się jednak znalezienie miejsca dla nowego pokoju dziecięcego bez utraty przestronności części dziennej. Architektka postanowiła wykorzystać wnękę salonu, w której wcześniej znajdowało się domowe biuro. Wymagało to przesunięcia ścian i przeorganizowania sąsiednich pokoi tak, aby całość nadal była proporcjonalna i wygodna. To właśnie od tej decyzji zaczęła się przebudowa całego mieszkania.

– Najważniejsze było wymyślenie nowego kształtu wnętrza tak, aby zmieścić wszystkie potrzebne funkcje, a jednocześnie dać poczucie większej przestrzeni – opowiada projektantka. Efekt okazał się zaskakujący nawet dla właścicieli. Mimo wydłużenia korytarza i powiększenia kuchni kosztem części komunikacyjnej, mieszkanie po remoncie wydaje się znacznie większe niż wcześniej.

Dom, który zmienił się razem z rodziną 3

Kuchnia jako prawdziwe centrum domu

Serce nowego układu stanowi dziś kuchnia. To tutaj skupia się codzienne życie rodziny, dlatego właśnie temu pomieszczeniu poświęcono najwięcej uwagi. Wnętrze powiększono niemal do kwadratu, dodając więcej blatu roboczego, większą lodówkę do zabudowy oraz otwartą wnękę na ekspres do kawy.

Ważnym elementem projektu kuchni jest również miętowy półwysep. To nie tylko dodatkowe miejsce do przygotowywania posiłków, ale także punkt codziennych spotkań – szybkich śniadań, rozmów przy kawie czy spontanicznych rodzinnych pogaduszek. Miętowy kolor powraca również na drzwiach prowadzących do dużej łazienki, zamykając perspektywę długiego korytarza. To jeden z wielu zabiegów kompozycyjnych zastosowanych przez projektantkę, która – jak sama mówi -zawsze projektuje wnętrza kadrami.

5 trendów wnętrzarskich dla miłośników natury

Światło stało się jednym z najważniejszych narzędzi tej przebudowy. Stół przeniesiono bliżej dwóch okien, do jasnego narożnika salonu. Dzięki temu codzienne posiłki naturalnie przeniosły się do najbardziej słonecznej części mieszkania. Komunikację między kuchnią a jadalnią poprowadzono w jednej prostej linii, co diametralnie zmieniło sposób korzystania z przestrzeni.

Dom, który zmienił się razem z rodziną 4

Kolor, który prowadzi wzrok

Jednym z pierwszych kroków podczas remontu było wyburzenie wszystkich ścian z czerwonej cegły. Właściciele określali je jako ciężkie i przygnębiające. W ich miejscu pojawiły się jasne płaszczyzny, kolor i światło.

Nowe wnętrze miało dodawać energii i aktywizować domowników, dlatego architektka świadomie sięgnęła po odważniejsze zestawienia barw. Mięta, łososiowe akcenty, błękity, tapety i obrazy budują pogodny, żywy klimat mieszkania, które mimo dużej liczby funkcji pozostaje lekkie i swobodne.

Kolor nigdy nie jest tu przypadkowy. Część drzwi została polakierowana na ten sam odcień co ściany, aby nie konkurować z elementami, które mają grać pierwszoplanową rolę. Wzrok ma płynnie prześlizgiwać się po tle i zatrzymywać dopiero na starannie wybranych kompozycjach: miętowym półwyspie, obrazach, tapetach czy lampach.

Także dekoracje mają bardzo osobisty charakter. Nad stołem zawisł obraz mężczyzny z głową w chmurach – ,,wypisz, wymaluj – pan domu” – zauważa projektantka. Naprzeciwko, przy wyspie, pojawiła się kobieta z piwoniami, utożsamiana z panią domu. Obie ilustracje spinają wizualnie dwie najważniejsze strefy mieszkania.

Strefa dzienna, która łączy

Nowa część dzienna została zaprojektowana tak, aby domownicy mogli przebywać razem na wiele różnych sposobów. Ktoś gotuje przy wyspie, ktoś czyta w hamaku, ktoś ogląda telewizję, a ktoś siedzi przy stole – ale wszyscy nadal pozostają blisko siebie.

To właśnie dlatego salon zyskał nietypowy układ. Sofa przebiega przez środek wnętrza, telewizor przeniesiono na przeciwną ścianę, a w jednym z rogów znalazło się miejsce na hamak i niewielką biblioteczkę. To dziś jedna z ulubionych przestrzeni całej rodziny.

Projektantka podkreśla, że podobny pomysł realizowała już kilkukrotnie i za każdym razem hamak stawał się najbardziej lubianym miejscem w domu. Trudno się dziwić – w tym wnętrzu pełni rolę małego azylu, ale też symbolu swobody, która przewija się przez cały projekt.

Prywatna przestrzeń rodziców

Szczególną uwagę poświęcono również sypialni rodziców. Właścicielom zależało na zachowaniu ulubionych drewnianych szaf, a jednocześnie na stworzeniu miejsca do okazjonalnej pracy w domu. Biurko miało znajdować się z dala od okna i możliwie daleko od codziennego zgiełku.

Architektka całkowicie przebudowała tę część mieszkania, zmieniając również układ łazienki. Dzięki nowym proporcjom udało się stworzyć wygodniejszy prysznic z siedziskiem, większą szafkę podumywalkową i bardziej funkcjonalną przestrzeń.

Sama sypialnia zyskała niemal butikowy klimat. Strefę łóżka wydzielono malarską tapetą przedstawiającą zagajnik oraz drewnianymi belkami pod sufitem. Wejście do pokoju przeniesiono na sam koniec ściany, dzięki czemu droga do sypialni daje dziś poczucie wyraźnego oddzielenia od reszty domu i pokoju dzieci – choć są ulokowane po sąsiedzku. -To świetnie działa na psychikę rodziców – przyznaje architektka, po czym dodaje, że zaproponowane rozwiązanie na tyle zdaje egzamin, że ma zamiar je stosować również przy kolejnych realizacjach.

Drugie życie starych rzeczy

Jednym z ważniejszych założeń projektu było zachowanie jak największej liczby istniejących elementów. W mieszkaniu pozostała drewniana podłoga, część korpusów kuchennych, wiele mebli (głównie z pokojów dziecięcych), lamp oraz dekoracji. Niektóre elementy pochodzą jeszcze z poprzedniego mieszkania właścicieli.

Dzięki temu wnętrze nie sprawia wrażenia wykreowanego od zera. Jest naturalne, osobiste i autentyczne. Nowe funkcje oraz świeża kolorystyka po prostu dopisały kolejny rozdział do historii tego domu.

Przebudowa wymagała jednak ogromnej precyzji. Trzeba było uzupełniać parkiet po wyburzonych ścianach, przesuwać drzwi o kilka centymetrów, zmieniać koncepcje materiałowe niemal w ostatniej chwili i dopasowywać stare elementy do nowych zabudów. Wszystko odbywało się pod presją czasu, bo pięcioosobowa rodzina z psem musiała na czas remontu całkowicie opuścić mieszkanie.

Dziś trudno uwierzyć, że to wciąż to samo mieszkanie. Z ciężkiego wnętrza powstał jasny, pełen energii dom, który nie tylko odpowiada na potrzeby pięcioosobowej rodziny, ale przede daje przestrzeń do wspólnego życia na własnych zasadach.

Tekst: Patrycja Bartkowska

Więcej od loungemag
Adrian Krupa i jego Azyl
Adrian Krupa. Główną inspiracją kolekcji była strefa komfortu psychicznego i fizycznego, który każdy człowiek wytwarza...
Więcej