Dobre i polskie! cz.3 – Kosmetyki do makijażu

fot. Ali Pazani / Pexels

O jakości polskich kosmetyków pielęgnacyjnych i efektach jakie gwarantuje ich regularne stosowanie przekonywałam Was w poprzednich artykułach. Tym razem, w części III – “Kosmetyki do makijażu”, na warsztat weźmiemy polską kolorówkę, równie docenianą i płynącą z trendami rynku beauty!

Co ciekawe, wiele z nas używa rodzimych kolorówek, nie zdając sobie sprawy z tego, że te kosmetyki do makijażu to nasze produkty! Polskie i dobre, warto dodać! Producenci coraz częściej starają się łączyć upiększanie z pielęgnacją i świetnie im to wychodzi, a na wypielęgnowanej skórze makijaż wybrzmiewa najpiękniej!

kosmetyki firmy AA z serii Wings of color

AA

W kwestii łączenia makijażu z pielęgnacją marka AA, można rzec, świeci przykładem i to wręcz dosłownie! Set stworzony przy współpracy z Magdaleną Pieczonką – makijażystką gwiazd i Beauty Advisor AA, Wings of Color zawiera wszystko to, co sroki lubią najbardziej, a dodatkowo podkręcono go świetnymi składnikami! W zestawie znajdziemy dwa rozświetlacze – pierwszy do modelowania twarzy, zapewniający efekt promiennej cery, wzbogacony witaminą C, oraz drugi w płynie, zawierający 24-karatowe złoto! Przepięknie rozświetla twarz, ale ja uwielbiam go stosować na ciało, bo tworzy lśniącą taflę, od której nie można oderwać wzroku! Maskara przypadnie do gustu wszystkim, którzy lubią głęboki, czarny kolor rzęs, a zawartość olejku z bambusa wzmocni i wydłuży nawet najkrótsze włoski!

Nie zabrakło też czegoś specjalnego dla ust! Zestaw od AA zawiera serum powiększające usta z ekstraktem różanym, który pięknie napina i wygładza nawet te najbardziej spierzchnięte, które potrzebują dawki nawilżenia, dając efekt pełnych zadbanych warg. A na koniec, makijaż w stylu glow, stworzony przy pomocy tego setu spryskaj mgiełką, która w składzie zawiera aż 90% aloesu. Genialnie przedłuży trwałość make upu i wygładzi skórę. Taki zestaw to świetny pomysł na prezent, również dla siebie samej!

kosmetyki Bell, natural beauty

Bell

Marka nie pozostaje w tyle za konkurencją! Ostatnia kolekcja, czyli Natural Beauty stawia na naturalne super składniki, a wszystko w duchu vegan! W serii znajduje się róż do policzków, rozświetlacz do twarzy i ciała, nawilżająca baza, błyszczyki do ust w trzech odcieniach, nawilżające pomadki, sypki puder matujący, wydłużająco pogrubiający tusz oraz kryjący prasowany puder. Róż wzbogacono o olej arganowy i witaminę E, a składniki naturalne stanowią aż 99% składu!

Rozświetlacz posiada jedynie o jeden procent mniej składników naturalnego pochodzenia niż poprzednik, ale również zawiera olej arganowy oraz olej z nasion jojoba. Baza pod makijaż została wzmocniona ekstraktem z białej herbaty, gliceryną oraz kwasem hialuronowym. Świetnie optycznie wygładza drobne zmarszczki, reguluje wydzielanie sebum, ułatwia aplikację podkładu oraz przedłuża jego trwałość. W błyszczyku znajdziemy natomiast olej z nasion konopi, olej rycynowy i witaminę E, dzięki czemu usta są świetnie nawilżone, wygładzone, przez co wydają się pełniejsze!

Pomadki mają jeszcze bogatszy skład i są moimi ulubieńcami tej kolekcji! Mają przepiękne odcienie i formułę bogatą w mix olejów: z nasion konopii, rycynowego, kokosowego, ze słonecznika, z pestek moreli i nasion jojoba. Obydwa pudry zawierają olejek arganowy, jednak ten sypki, matujący również skrobię ryżową, genialnie absorbującą sebum! Tusz natomiast nie tylko podkreśli, ale też znacząco odżywi rzęsy, a wszystko za sprawą oleju rycynowego, oliwy z oliwek, oraz wosku z otrębów ryżowych, który optycznie zagęści i pogrubi rzęsy. Składy na pięć z plusem, a ceny na szóstkę!

kosmetyki bielenda

Bielenda

Choć Bielenda kojarzy się głównie z kosmetykami pielęgnacyjnymi, to jak już wypuści jakieś kosmetyki do makijażu, to od razu staje się one absolutnym must have. Tak też było w przypadku baz i fluidu rozświetlającego, który z miejsca stał się najpopularniejszym podkładem tego sezonu. Sukcesu trzeba upatrywać właśnie w niezwykle umiejętnym łączeniu pielęgnacji z upiększaniem. Wśród baz, każdy znajdzie coś dla siebie: jest baza z kwasem hialuronowym, świetnie nawilżająca skórę, baza z nićmi piękna dająca promienny wygląd i przedłużająca trwałość makijażu, oraz mój ulubiebiec – nude rose, połączenie najpiękniejszego różu z rozświetlaczem, pasującym każdej karnacji!

Natomiast najnowsze podkłady od Bielendy czyli Vege Flumi, to wegański mineralny podkład, łączący funkcję fluidu z efektem rozświetlenia. Jest bardzo lekki, nie zapycha skóry, ślicznie ją rozświetla, a sok z truskawki dba o odżywienie i wspiera nawilżenie naskórka! Nie możemy się doczekać kolejnych kolorowych nowości Bielendy!

kosmetyki paese

Paese

A na koniec wisienka, a właściwie czarna porzeczka na torcie. Czy wiecie, że najnowsza seria Nanorevit od Paese to jedna z najbardziej innowacyjnych kolekcji kosmetyków kolorowych na światową skalę? Jest to pierwsza linia kosmetyków o tak dużych właściwościach pielęgnacyjnych i ochronnych, oraz tak silnym działaniu przeciwstarzeniowym i przeciwzapalnym, oraz skutecznie poprawiających stan skóry! Super składnikiem aktywnym kolekcji jest właśnie czarna porzeczka, ze względu na jej unikatowe właściwości, a dokładnie olej z jej pestek. Dlaczego właśnie on? Ponieważ jako jedyny olej zawiera połączenie pięciu NNKT (nienasyconych kwasów tłuszczowych) niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania i zdrowego wyglądu, których organizm sam nie jest w stanie wytworzyć.

Olej z nasion czarnej porzeczki to prawdziwy geniusz! Wpływa na procesy odnowy skóry i wzrost włókien kolagenowych, zwalcza wolne rodniki, intensywnie nawilża, głęboko odżywia, reguluje wydzielanie sebum, wzmacnia naczynia krwionośne, zmniejsza zaczerwienienie skóry oraz widocznie wygładza powierzchnię skóry, niwelując tym samym zmarszczki. Brzmi nieźle, co?

W szeregach serii Nanorevit każdy znajdzie coś dla siebie. Podkład oraz puder nie tylko wpłyną na nawilżenie skóry i ukryją zaczerwienienia oraz niedoskonałości skóry, ale również nadają się dla osób dotkniętych alergiami skórnymi a nawet łuszczycą i atopią! Korektor zatuszuje cienie i drobne linie pod oczami, ale po czterech tygodniach regularnego stosowania nie będzie to tylko powierzchownie zakrywanie problemu, a redukcja zmarszczek aż o 20%! Wszystkie pomadki podnoszą nawilżenie ust o nawet 70% podczas systematycznego stosowania i jest tu w czym wybierać, bo każda z nas znajdzie wśród nich swój ulubiony kolor i wykończenie.

Nie mogę też nie wspomnieć o absolutnie przepięknych różach, bronzerach no i najjaśniejszej gwieździe linii czyli rozświetlaczu. Marka zadbała też o urocze, tekturowe, pozbawione plastiku opakowania, które nie tylko poinformują o mocy tkwiącej w małej, a wielkiej czarnej porzeczce, ale również nie obciążą środowiska. Ja jestem zachwycona tym połączeniem skutecznej pielęgnacji, ze świetnie skrojonymi kosmetykami do makijażu!

 

Adriana Gołębiowska 

Więcej od Adriana Gołębiowska

Pod lupą: NU SKIN Nutricentials® [test 1/2]

NU SKIN Nutricentials® Exfoliant Scrub Extra Gentle Wyjątkowo delikatny peeling złuszczający Często...
WIĘCEJ