David LaChapelle: pop-bajka

Prawdziwy przełom w twórczości LaChapelle’a nastąpił w 2006 roku, kiedy postanowił powrócić do korzeni i zająć się fotografią artystyczną. Powodów tej decyzji było kilka – przepracowanie, stres związany z pracą dla magazynów i gwiazd, i – przede wszystkim – problemy osobiste, w tym paraliżujący strach przed AIDS, na który umarł jego ówczesny chłopak. Jego wystawy biły rekordy popularności na całym świecie, w najbardziej znaczących muzeach i galeriach w Londynie, Paryżu, Meksyku, Tajwanie, Tel Awiwie, Puerto Rico czy Pradze.

Jednocześnie największą popularnością cieszyły się oczywiście cykle fotografii najbardziej kontrowersyjne, skandalizujące, przełamujące tabu, zadające odważne pytania na temat kondycji współczesnego świata. Tak było m.in. z cyklem Jesus Is My Homeboy (do obejrzenia w Zachęcie) – do którego Davida natchnął wypatrzony na ulicy chłopak w koszulce z tym napisem. Na fotografiach widzimy Jezusa w otoczeniu młodych Amerykanów – na imprezie, w obskurnym mieszkaniu, na ulicy podczas aresztowania prostytutki. LaChapelle zastanawia się tym samym, kim byłby Jezus, gdyby żył w czasach zglobalizowanej kultury Zachodu, kim byliby jego apostołowie? Jezus byłby dzisiaj z marginalizowanymi ludźmi ulicy: biedakami, bezdomnymi, prostytutkami, dilerami, gangsterami. I ci ludzie byliby najbliższymi i najwierniejszymi jego wyznawcami – powiedział fotograf w wywiadzie dla „The Art Newspaper TV”.

W szczególności jednak David słynie z dopracowanych do perfekcji scenek rodzajowych, w których udział biorą gwiazdy. A one są w stanie zrobić dla niego wszystko. Na jego zdjęciach Amanda Lepore „wciąga” nosem diamenty, Eminem bawi się dynamitem, Drew Barrymore wciela się w bardzo niegrzeczną kelnerkę, Nicky Minaj odpiera atak gigantycznych szminek, a Kanye West przywdziewając na głowę koronę cierniową zbawia świat.

Oczywiście przerysowany świat jego zdjęć bywa tandetny, momentami przypominając wyuzdaną porno-bajkę z przesadną ingerencją photoshopa. Ale David LaChapelle robi to wszystko z premedytacją, świadomie wciąga nas w swój psychodeliczny sen, w którym – chcąc nie chcąc – totalnie się zatracamy. Fotograf mistrzowsko czerpie z historii sztuki, popkultury, mody, street artu i… hawajskiej dżungli, w której mieszka. Konsekwentnie budując magiczny obraz XXI wieku.

NATALIA CZEKAJ

Więcej od loungemag
Wolność piękna [Kasia Kwiecień]
200 milionów złotych. Na tyle szacowano wartość rynku medycyny estetycznej w Polsce w 2015 roku....
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *