Cupra Ateca – czy to na pewno zaskakująca propozycja?

Cupra Ateca - czy to na pewno zaskakująca propozycja?
Aż dziwnie to przyznać, ale kto by pomyślał, że najlepiej jeżdżącą Cuprą będzie kompaktowy SUV? Cupra Ateca to na razie jedyny model tej świeżej marki, ale odczucia z jazdy porównuje ze wszystkimi autami, które do tej pory miały już napis CUPRA na klapie bagażnika. Skąd taki wniosek?

Można go szybko zdefiniować – napęd 4drive, system LaunchControl oraz 300 KM z dwulitrowego TSI. To połączenie znanych rozwiązań VAG, które dają niesamowity efekt w tego typu nadwoziu. Efekt, który daję sporo frajdy, ale też sporo kosztuje.

Bo jak inaczej nazwać samochód, którego cena bazowa startuje od 190 tysięcy złotych? Nasz egzemplarz z pewnymi dodatkami doszedł aż do 220 tysięcy złotych. Sumując do tego kwestie użytkowania jak paliwo, części czy ubezpieczenie – tanio nie jest. Chociaż auto średnio potrafi spalić około 10-11 litrów, to w mieście szybko ta wartość może zmienić się w liczbę 15.

Wróćmy jednak do samego auta, ponieważ prezentuje się on dość ekstrawagancko. W czarnym lakierze na 19-calowych felgach w odcieniu złota (lub pomarańczy jak ktoś woli) ze zmodyfikowanymi zderzakami i nowym logo w podobnej barwie co koła, przyciąga uwagę. Do samego znaczka mam jednak pewne uwagi, bo pasuje bardziej do zabawek i bajek niż auta XXI wieku, ale to już kwestia gustu.

Podoba mi się natomiast powrót do oldschoolowego tuningu jak napis CUPRA na dole przedniego zderzaka oraz na klapie bagażnika. Pod tym z tyłu z resztą znajdują się cztery końcówki wydechu wystając z ciekawego dyfuzora, więc od razu widać, że Cupra Ateca nie jest zwykłym Seatem. Dodając do tego lotkę przy tylnej szybie auto zrobione jest ze smakiem i nawiązaniem do przeszłości – w skrócie „Me like it”.

Szkoda, że w środku jest już spokojniej. Oprócz innej tapicerki foteli (alcantara) z napisem nowej marki pojawiło się kilka emblematów i to raczej koniec szaleństw. Reszta to zwykła Ateca z ułożoną deską rozdzielczą i konsolą centralną zwróconą ku kierowcy. Nowością (dla wszystkich modeli Seata) są cyfrowe zegary, które są czytelne i mogą pokazywać też kawałek mapy. Same materiały są dobrej jakości i są nieźle spasowane, ale ich projekt raczej nudzi. Jedyne co rozświetla wnętrze to ambientowe podświetlenie – możemy wybrać nawet jego kolor.

Mimo, to wieniec kierownicy jest przyjemny w dotyku oraz posiada też małe manetki automatycznej skrzyni DSG7. Oprócz tego elementu wnętrza warto zwrócić uwagę na pokrętło do zmiany trybów jazdy. Na szczęście w aucie zamontowano adaptacyjne zawieszenie DCC więc zmiany te są odczuwalne nie tylko na kierownicy lub pod pedałem przepustnicy. Jak na SUVa przystało trybów jest aż kilka od normalnego, przez sportowy, offroad aż do opcji CUPRA.

I to jej chciałbym poświęcić chwilę, chociaż we wnętrzu brakuje pewnego guzika – wyłączania trakcji. By to zrobić musimy zagłębić się w dotykowym ekranie i ustawieniach samochodu. Na szczęście za to jest klawisz od wyłączania systemu Start&Stop. Nie pytajcie mnie czemu pojawił się w ogóle ten system w aucie „sportowym”.

Już tłumaczę dlaczego tak mi go brakuje. Jego brak utrudnia włączanie procedury startu. Tzw. LaunchControl, który z DSG7 i napędem 4×4 współpracuje w VAGach wyśmienicie. Dzięki temu twardsze nastawy zawieszenia i wspomagania układu kierowniczego w trybie Cupra pozwolą na przyjemniejsze doznania. Gotowi? Otóż ruszenie spod świateł taką Atecą po prostu wciska w fotel! Auto w ogóle nie traci trakcji (a innym Cuprom się zdarzało) i katapultuje do przodu z ogromną siłą.

Najlepiej świadczy o tym fakt, że samochód do setki rozpędza się w okolicach 5 sekund, a to naprawdę niezły wynik jak na takie gabaryty auta. To co robi z człowiekiem 400 NM maksymalnego momentu obrotowego w opcji LC naprawdę zaskakuje. Zwłaszcza gdy zaprezentujesz tę opcję pasażerom. Pamiętajcie, że oni nie mogą się chwycić kierownicy.

Mogą natomiast spokojnie podróżować na tylnej kanapie (2 rosłe osoby) i wpakować do bagażnika (elektrycznie otwierana klapa) nawet 485 litrów bagaży. Do komfortowej podróży przyda się im na pewno dwustrefowa klimatyzacja, podgrzewane przednie siedzenia oraz znakomite audio od renomowanej firmy dr Dre – Beats. Tryby normalne i komfortowe Ateci na pewno zapewnią spokojniejszą podróż niż opcja Cupra, ale dzięki temu auto może być bardziej uniwersalne.

Ja jednak zrezygnowałem z tych możliwości i starałem się wykorzystywać w pełni 300 KM z dwulitrowego silnika benzynowego. Dzięki napędowi 4drive było to banalne, aczkolwiek przy tym kosztowne ze względu na wspomniane już spalanie. Ignorując jednak ten aspekt, Cupra uzależnia od przyspieszania, ponieważ naprawdę potrafi to robić.

Równie dobrze auto sprawuje się na krętych trasach. Wyższy środek ciężkości przesuwa trochę granicę szybkiej zmiany kierunku jazdy, ale napęd 4×4 pomaga w przypadku jakiś problemów z jej torem. Co ważne Cupra Ateca też dobrze hamuje. Mimo, że auto nie waży za dużo, to tego typu konstrukcje (szybkie SUVy) często łatwiej rozpędzić niż zatrzymać. Tutaj tego problemu nie zauważyłem.

To co jedynie mi przeszkadzało to dźwięk wydobywający się z układu wydechowego. Cztery końcówki zapowiadały sporą symfonię odgłosów, a wydobycie strzałów i basów nie jest zbyt proste. Owszem pojawiają się od czasu do czasu, ale ciężko to kontrolować i wymusić samodzielnie. Szkoda, bo lubię ten element w sportowych samochodach. Z drugiej jednak strony może lepiej tak niż nadrabiać braki emulatorem z głośników (chociaż pewnie Cupra i tak go posiadała, choć nie działał zbyt intensywnie).

Wracając do samego auta, nawet po kilkuset kilometrach nie znalazłem do końca jego sensu. Podobnie widać również na rynku, bo ciężko znaleźć konkurenta Cupry Ateci. Wśród popularnych marek jest ona rodzynkiem, bo nowej marki nie zaliczyłbym do tworów typu DS., Vignale lub Infiniti. To marka sportowa, a nie premium i taką różnicę względem standardowej Ateci czuć. Mimo wszystko na launch nowego brandu postawiłbym chyba inny model niż przedstawiciel segmentu crossoverów/kompaktowych SUVów.

Z drugiej jednak strony Cupra Ateca to ewenement i na pewno przez długi czas będzie oryginalnym modelem, rzadko pojawiającym się na ulicy. Wątpię, żeby taki był cel Seata, ale życzę marce jak najlepiej czekając na kolejny model – ten bardziej zrozumiały z rynku hot hatchy.

Konrad Stopa

www.motopodprad.pl