CO WARTO ZJEŚĆ NA TAJSKIEJ ULICY?

CO WARTO ZJEŚĆ NA TAJSKIEJ ULICY?

Subiektywny przewodnik po najwspanialszych daniach kuchni tajskiej.Jest pikantna jak papryczka chilli, kwaśna jak limonka, słodka jak cukier trzcinowy i słona jak sfermentowana ryba. Jest zielona jak kolendra i liście trawy cytrynowej, czerwona jak płatki chilli i jest żółta, bo żółte jest curry i mango. Kuchnia tajska, znana i doceniana na całym świecie, kusi soczystymi kolorami oraz aromatycznymi przyprawami.

Tajlandia jest królową ulicznego jedzenia. Okazuje się, że wystarczy stary, plastikowy stolik i kilka połamanych krzeseł, prowizoryczne podłączenie do gazu oraz odrapany i lekko nadpalony wok, by powstało zaskakująco smaczne jedzenie. I mimo że pierwsze spotkanie ze street foodem może zdziwić, bo jest trochę brudno i mało elegancko, to jednak właśnie na ulicy można zjeść świeże, smaczne potrawy, które są najlepszą wizytówką Tajlandii.

SOM TAM (ang. papaya salad),

czyli sałatka z warzywnej papai. Eksplozja wszystkich tajskich smaków na jednym talerzu: jest tu smak pikantny, kwaśny, słodki i słony. Idealnie ze sobą połączone i zbalansowane. Każdy jest wyczuwalny, ale żaden w daniu nie dominuje. Z nieznanych nikomu przyczyn im bardziej pomarszczona baba lub im bardziej brudny stragan, tym lepsza powstaje Som Tam. Tajska sałatka jest daniem kapryśnym i potrafi sprawić psikusa, potrzebne jest więc duże doświadczenie, by sobie z nią poradzić. Jednak kiedy jest perfekcyjnie przyrządzona, smaki wspaniale się łączą i delikatnie się nawzajem przenikają. Na początek z całą mocą uderza papryczka chilli i jej wyjątkowo pikantny smak, po chwili pojawia się kwaśna limonka i wyraźnie słony sos rybny. Na koniec łagodny posmak cukru, który choć zaskakuje, wygładza smak całego dania. Najlepszym dodatkiem do Som Tam jest kleisty ryż (ang. sticky rice), łagodny w smaku i idealnie miękki, doskonale uzupełnia się z chrupiącą sałatką.

KHAO MAN KAI (ang. Hainanese Chicken Rice)

, czyli ryż z ugotowanym kurczakiem. Pochwała kulinarnej prostoty i przywiązanie do najwyższej jakości składników. Sekretem tego dania jest sos na bazie chilli i imbiru, którego przepis jest najpilniej strzeżoną tajemnicą każdego szanującego się mistrza tego dania. By znaleźć takiego mistrza należy poszukać szklanej szafeczki, w której z nienaturalnie wygiętą głową i hakiem włożonym w kuper wisi do góry nogami kurczak. Taka szafeczka jest swego rodzaju tablicą informacyjną – „Tu sprzedajemy Khao Man Kai”. W takim miejscach, gdzie podawane jest tylko jedno danie, jest duża szansa na spotkanie z mistrzem jednej potrawy. Dzięki niemu mdły ryż z ugotowanym mięsem kurczaka staną się najlepszym tłem dla ostrego, pikantnego i bardzo intensywnego sosu. Zazwyczaj ukryty jest on w małej, plastikowej miseczce i skrywa w sobie wspaniałe smaki, które budują całe danie. Dodatkowo pojawia się listek kolendry oraz kilka plasterków ogórka. Dodane może od niechcenia, może dla dekoracji, ale tak naprawdę są idealnym połączeniem smaków Khao Man Kai. Danie, tylko z pozoru proste, zaskakuje różnymi smakami i teksturami.

KHAO PHAT SAPPAROT (ang. fried rice with pineapple),

czyli podsmażany ryż z ananasem. Zaskakująco banalne danie o zaskakująco niebanalnej nazwie. Połączenie delikatnego, jaśminowego ryżu z wytrawnymi warzywami oraz słodkiego ananasa jest typowe dla kuchni azjatyckiej. W podsmażanym ryżu nie czuć żadnego wyraźnego smaku, nie ma dominującej przyprawy. Całość jest po prostu smaczna, nawet bardzo! Świetne tło dla tajskiego curry, czy owoców morza smażonych na głębokim tłuszczu, choć tak naprawdę jest to jedzenie kompletne samo w sobie. Być może brak krzykliwych smaków jest największą zaletą tego dania? Dla miłośników mocnych, egzotycznych smaków na każdym stoliku stoi magiczny słoiczek. W środku znajduje się sos sojowy, do którego wrzucona została limonka razem z wyciśniętym z niej sokiem oraz posiekana papryczka chilli. Kilka łyżek mikstury polanej na ryż przypomina, że jesteśmy w Tajlandii – kraju zdecydowanych przypraw i mocnych aromatów.

ROBAKI, jedwabniki, świerszcze czy żuczki, czyli idealna przekąska do alkoholu. Znane w Tajlandii od stuleci, doceniane i uważane za wyjątkowy przysmak i źródło łatwo przyswajalnego białka. Robaki jako potrawa wzbudzają kontrowersje nawet wśród Tajów. Wielu mnichów zastanawia się, czy jedzenie tych małych stworzeń nie burzy ciągu reinkarnacji. Mimo że temat cały czas pozostaje aktualny, smażone na głębokim tłuszczu są przekąską bardzo lubianą w Tajlandii. Robaki po usmażeniu są chrupkie, łamliwe i suche – przypominają chipsy. Po prostu małe co nieco w nowej odsłonie!

 

Tekst: Paulina Cichowlas

Zdjęcia: Remi Skatulski

 

Więcej od loungemag

Przyłapani na modzie w styczniu

Wydawać by się mogło, że zima nie sprzyja modzie: ulice – podobnie jak aura –...
WIĘCEJ