Burgenland. Kraina bocianów i słodkiego wina [Monika Bielka-Vescovi]

Wina i cygara

Po wycieczce rowerowej i degustacji wspaniałych Asbruchów czas na małe co nieco. Najlepiej wśród klekotu bocianów, które wieczorem wracają do gniazd siadamy w jednym z lokalnych Huriger czyli wine barów, w których podawane są tradycyjnie młode wina z ostatniego rocznika oraz zimne przekąski. Od marynowanych grzybów przez pasty serowe, do starzonych wędlin, wszystko serwowane ze świeżym pieczywem.

Rust ożywa nocą, w spokojnym miasteczku robi się gwarno przy rozmowach i winie.

Moje ulubione miejsce to Buschenschank Sachandl, czyli winna tawerna. W cieniu krzewów winorośli, które wiszą nad naszymi głowami w postaci pergoli, siadamy przy kieliszku musującego wina, by późną nocą skończyć na słodkim Ausbruchu z naleśnikami z serem pleśniowym.

fot. archiwum Monika Bielka-Vescovi

Austriacy to jedni z największych w Europie liderów upraw organicznych i biodynamicznych. Dla miłośników zdrowej, naturalnej żywności, a szczególnie organicznych i biodynamicznych win, to raj na ziemi.

W nieodległej miejscowości Oggau znalazłam jeden z najbardziej uroczych heuriger – Gut Oggau, gdzie produkowane są wina biodynamiczne, czyli oparte na naukach austriackiego filozofa Rudolfa Steinera. Raj dla naturalistów. W estetycznie urządzonym wine barze Al Fresco ptaki, które zamieszkują lokalne drzewo w liczbie ponad 100, świergocą od rana do wieczora. Można też usiąść przy stoliku tuż obok owcy, która wita nas radośnie, poddając się chętnie głaskaniu, kiedy my wychylamy kieliszek.

Podróżując na drugą stronę jeziora w miejscowości Illmitz dotarłam kultowego producenta  słodkich win Aloisa Krachera, w kolaboracji z którym moja ulubiona producentka Heidi Schröck wyprodukowała w 2008 roku wino. 

fot. archiwum Monika Bielka-Vescovi

Kracher co roku organizuje sympozjum dla sommelierów ze wszystkich zakątków świata, by zwrócić naszą uwagę na wina słodkie. W zeszłym roku jego gośćmi w panelu degustacyjnym byli niemiecki winiarz z Doliny Mozeli Ernst Loosen z winnicy Dr. Loosen oraz Frank Smulders MW. Do dań głównych, przystawek i serów podano słodkie wina, podkreślając rewolucję w łączeniu wina z potrawami. Zastanawiacie się pewnie, czy te połączenia się udały?  Powiem więcej –  były absolutnie genialne. Jednak to nie jedzenie było największym zaskoczeniem wieczoru, lecz połączenie wina z cygarem. I choć wielu sama myśl by odstraszyła, muszę przyznać, że nie tylko było to najbardziej zaskakujące połączenie w moim życiu (tym bardziej, że nie palę), ale też jedno z bardziej udanych. Aromaty starzonego Rieslinga z jego mineralno-naftową nutą i aromatem suszonych owoców przenikały się z dymną, owocową nutą wędzonej śliwki i ziół w cygarze.

Czerpanie przyjemności

Po tym przyjemnie zaskakującym wieczorze wracam do Rust, rozmyślając w blasku księżyca o tym, jak pięknie jest móc cieszyć się życiem w tak miłych okolicznościach przyrody. Moje wakacje dobiegają końca. Wracając do domu w  Purbach zatrzymuję się w lokalnym, świetnie zaopatrzonym sklepie z winami Haus am Kellerplatz na mały „import bagażowy”. Ponad 300 win od lokalnych producentów oraz 60 win do degustacji na kieliszki. Jest z czego wybierać.

fot. archiwum Monika Bielka-Vescovi

Zabieram odrobinę Burgenlandu ze sobą, żeby móc się nim podzielić z rodziną i przyjaciółmi.

Burgenland to miejsce, które pozwala mi nie tylko na kontakt z naturą, gdzie mogę odpocząć, wyciszyć się, a jednocześnie czerpać z takich przyjemności życia, jakimi są wino i jedzenie w cichym rytmie bocianich klekotów. Wyjeżdżam z nową energią do działania w harmonii, a jednocześnie nie mogę się doczekać powrotu.

Monika Bielka-Vescovi

www.szkolasommelierow.com

2 of 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *