Arianna Casadei: “Moda to coś, co kryje się w powietrzu” [wywiad]

Arianna Casadei, która gościła niedawno na KTW Fashion Week, jest córką założyciela słynnej marki butów Casadei, a zarazem jednym z filarów firmy, która rozwija się w globalnym, coraz bardziej wirtualnym świecie.

O walce szpilek ze sneakersami, magii rzemiosła oraz sprzedawaniu marzeń rozmawia Rafał Stanowski

Masz wiele butów w swojej szafie?

Nie mów tego mojemu mężowi, ale tak (śmiech). Chowam w niej przede wszystkim pary, które przeżyły ze mną ważne chwile: moje pierwsze szpilki, te które miałam na swojej osiemnastce, buty które były ze mną na maturze i oczywiście te, które założyłam do ślubu. Wszystkie mają szczególne miejsce moim sercu.

 

Czyli traktujesz buty w sposób wyjątkowy?

Mają w sobie coś z Prousta…

Tak?!

Przypominają mi o wydarzeniach, które były dla mnie ważne.

 

Tworzenie butów traktujesz jak sztukę czy biznes?

Może cię zaskoczę, ale ma to w sobie wiele z inżynierii. Nasza praca polega w dużej mierze na tworzeniu idealnej konstrukcji, by poruszanie się było jak najbardziej wygodne. Jeśli źle uszyjesz t-shirt, który nie będzie dobrze leżał, w sumie nic złego się nie stanie, po prostu go nie będziesz lubił.

Natomiast jeśli popełnisz błąd w konstrukcji buta, zwłaszcza szpilek, poczują to twoje stopy i kręgosłup, a za chwilę zobaczymy to na twojej twarzy. Buty to element naszego DNA, mają dodawać pewności siebie, a nie podcinać nam skrzydła.

 

Czy to dlatego teraz mamy modę na wygodne buty i nastały czasy, w których królują sneakersy?

To nie but wybiera mnie, to ja wybieram buty. Jestem kobietą o wielu nastrojach, jak wiele z nas (śmiech), a jeśli chodzi o buty, jestem szczęściarą, bo mogę bawić się nimi do woli.

Wszystko zależy od mojego humoru. Jeśli chcę pokazać twardy image, zakładam sneakersy, jeśli zamierzam wysłać jakiś komunikat, wybieram szpilki lub platformy.

Najważniejsze jest to, by czuć się komfortowo w swojej skórze. Dlatego, gdy projektujemy nową kolekcję, np. dla panien młodych, tworzymy wszystkie rodzaje butów – od sneakersów do platform. Chcemy jak najlepiej dopasować się do nastroju i osobowości, które posiada nasza klientka.

Trudno jednak pominąć fakt, że na ulicach widzimy coraz więcej wygodnego, sportowego obuwia, a coraz mniej obcasów. Myślisz, że nadszedł koniec ich popularności?
  • Dzisiaj mamy niezwykłą wolność decydowania o tym, kim jesteśmy, także jeśli chodzi o buty. Nie ma zasad, można nosić platformy w ciągu dnia i sneakersy wieczorem. Wszystko zależy od naszego humoru i potrzeb.

Pamiętam częste dyskusje moich rodziców, mama nie chciała nosić obcasów, co dla ojca było nie do pomyślenia, dla niego kobieta musiała zakładać buty z podwyższeniem. Teraz wszystko się zmieniło. Jeśli ubierasz sneakersy do biura, nie wywołuje to zdziwienia.

Myślę, że kobiety nie zrezygnują ze szpilek, bo straciłyby coś ważnego, ten sposób chodu, to niezwykłe uczucie, którego doświadczamy ubierając wysokie buty. Najważniejsze jest jednak to, by czuć się komfortowo i być ze sobą w zgodzie.

 

Nadeszły też niełatwe czasy dla producentów mody, mamy niezwykle szybko zmieniające się globalne trendy, które kreuje w dużej mierze ulica oraz internet. Jak się w tym odnajdujesz?

Wymaga to od nas szczególnego podejścia do projektowania, by poznać specyfikę danych krajów. Wszystko musi się jednak wpisywać w DNA marki Casadei, tak by nasza klientka od razu rozpoznała, że z jakim produktem ma do czynienia. Dlatego mamy zróżnicowaną kolekcję, która jest dopasowana do różnych rynków i potrzeb ich klientów.

 

Gdybyś miała wymienić słowa opisujące markę Casadei, byłyby to…

Na pewno “fashion”, które przenika całą naszą rodzinę. To było zresztą coś, co popchnęło mnie, by wejść w ten biznes. Od małego obserwowałam mojego ojca, który rozwijał firmę, zaczęłam z nim współpracować, wiele rozmawialiśmy o sztuce tworzenia obuwia.

Dodałabym do tego jeszcze słowa “poszukiwanie” i “design”, a także “wysoka jakość”. Zdaję sobie sprawę, że nie możemy się zatrzymać, musimy szukać nowych rozwiązań. We wrześniu odbyła się premiera naszej nowej kolekcji kapsułowej wpisującej się w program Ethical Fashion Initiative Organizacji Narodów Zjednoczonych, który służy do wspierania mody społecznie odpowiedzialnej. Stworzyliśmy buty z materiałów pochodzących z Burkina Faso w Afryce.

O tego rodzaju działaniach mówi się coraz częściej, co pokazuje, że moda społecznie odpowiedzialna staje się – na szczęście – codziennością.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie ogranicza się ona tylko do wyboru etycznych materiałów służących do produkcji, mamy też wiele innych aspektów takich działań. To na przykład tworzenie nowych miejsc pracy, podtrzymywanie lokalnego rzemiosła, czym zajmujemy się jako Casadei od ponad 60 lat. Kiedy byłam mała, pamiętam że moja mama miała w szafie wiele ubrań wyprodukowanych we Francji. Teraz, gdy otwieramy szafę, jest tam oczywiście wiele ubrań made in China, ale gdy popatrzymy na marki luksusowe, pochodzą one często z włoskich fabryk. Musimy pracować nad tym, by to się nie zmieniło, by podtrzymać tę tradycję.

 

Mówisz o rzemiośle, które we Włoszech jest niezwykle silne, od wieków słyniecie jako naród z tworzenia wspaniałych przedmiotów. Umiłowanie piękna macie we krwi?

Mówimy, że nasze buty nie powstają tylko we Włoszech, ale w San Mauro Pascoli, gdzie mieści się fabryka Casadei. Tworzą ją wszyscy ludzie, którzy z nami pracują, i którym jestem za to ogromnie wdzięczna. Gdyby nie oni, nie byłoby mnie tutaj. Ojciec zawsze mi powtarzał: “To nie tylko sprawiasz, że firma idzie do przodu, odpowiada za to cały nasz team “.

 

Człowiek jest najważniejszy.

Aby stworzyć buta, trzeba wykonać 200 różnych kroków. Nie ma takiej maszyny, która całkowicie zastąpiłaby pracę człowieka w tym skomplikowanym procesie. Tym bardziej, że nasze buty należy traktować nie jako zwykły produkt, lecz jako dzieło rzemieślnicze przeznaczone na rynek dóbr luksusowych.

 

A co sądzisz o rynku fast fashion, czyli mody tworzonej w sposób niezwykle szybki i tani. Czy ona wpływa mocno na Waszą firmę?

Fast fashion oraz dobra luksusowe to zupełnie inne segmenty rynku. Kluczową sprawą jest wykorzystanie mediów, by dotrzeć do świadomości klienta. Przekonujemy odbiorcę, że nasze produkty posiadają istotne różnice, za które warto zapłacić. Dzięki nowym mediom dajemy ludziom akces do naszego świata, by dowiedzieli się, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, w jaki sposób projektujemy i wykonujemy nasze produkty.

 

A co sądzisz o polskim rynku, czy jest gotowy na to, by w większym stopniu polubić Casadei? Myślę, że macie tu coraz więcej fanek.

Wydaje mi się, że nasze DNA spełnia oczekiwania polskich klientek, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość i detale. We wszystkich modelach odbija się nasze poczucie stylu, czy chodzi o buty płaskie, czy te na obcasach. Polskie klientki zwracają często uwagę na wykonanie, dlatego jestem przekonana, że buty Casadei będą do nich przemawiać. Zgadzasz się?

 

Rynek dóbr luksusowych u nas ciągle rośnie, ale nie da się ukryć, że pewną przeszkodą może być cena oraz przyzwyczajenie Polaków do posiadania przedmiotów bardziej użytecznych niż stylowych.

Myślę, że polskie kobiety lubią słowo luksus. Są gotowe zapłacić za produkt, który będzie spełniał ich oczekiwania. Oczekują jakości, która będzie uzasadniać cenę.

 

Masz rację, zwłaszcza jeśli z tą jakością będzie się wiązać ciekawy design. A trzeba przyznać, że nad Wisłą lubimy to, co projektują Włosi, nie tylko jeśli chodzi o modę, ale także architekturę wnętrz czy motoryzację.

Można mieć super jakość, ale bez odpowiedniego wzornictwa, to nie będzie działać. Weźmy na przykład kolory. Te, których używamy, są projektowane specjalnie dla nas. Jeśli tego rodzaju działania wykonuje się regularnie, z sezonu na sezon, klient zaczyna to doceniać i traktuje jako źródło wartości. Z tego co obserwuję, Polska rozkwita. Kobiety stają się coraz odważniejsze, prezentują swoją osobowość, chcą pokazać siebie i bawić się modą.

 

Wiele się zmieniło w czasie ostatnich lat. Myślę, że otworzył nas internet i media społecznościowe, dzięki którym wiemy, jak ubierają się ludzie na świecie. Mówimy jednak w dużej mierze o trendsetterach, bo przeciętna Polak czy Polak nadal traktują estetykę jako kwestię drugoplanową.

W dziedzinie mody w czasie ostatnich 10 lat w Polsce wszystko zaczęło się na nowo. Pamiętaj, że to szalenie krótki czas! Korzenie włoskiego wzornictwa sięgają czasów antycznych. Wenecja przez wiele wieków była centrum handlowym świata, to tutaj handlowano tkaninami, spotykali się ludzie z odmiennych kultur, poznawali się i poszerzali światopoglądy.

Moda to nie jest dziedzina, która może się zacząć ot tak, jak cokolwiek innego. Ona wypływa z naszej tradycji, historii, osobowości. To nie jest tylko kwestia położenia geograficznego. Może się okazać, że jutro ktoś, na drugim końcu świata, wymyśli super trend, który będzie się odnosił do Polski.

 

Żyjemy w nieco szalonych czasach, zwłaszcza jeśli chodzi o modę. Wszystko nieustannie się zmienia, miksuje, wywraca do góry nogami. Nie ma już jasno zdefiniowanych sezonów, trendy ulegają nieustannym modyfikacjom. Praca w świecie fashion czyste wariactwo!

Dzisiaj wszyscy muszą zredefiniować to, kim są. Moda to nie matematyka, to nie są tylko finanse, lecz proces kreatywny, coś co kryje się w powietrzu. Jako Casadei nie sprzedajemy tylko butów, sprzedajemy historie, wspomnienia i fantazje. Nie można tego po prostu przenieść na drugą osobę. Możemy ją zaprosić w podróż do świata naszych marzeń.

 

Rozmawiał Rafał Stanowski