Aktorstwo jest formą transu [wywiad z Alicją Bachledą-Curuś ]

Roman Polański, zapytany kiedyś, co najbardziej lubi w kinie, odpowiedział, że niezwykle cieszy go sama realizacja, ustawianie elementów na planie.

Reżyser posiada niezwykłą moc sprawczą. Natomiast ja, aktorka, mam nieco inną rolę, oddaję część swojej woli komuś innemu. Lubię być zaskakiwana, docierać do punktu, którego się nie spodziewałam. Coraz bardziej kusi mnie jednak, aby być odpowiedzialnym za coś więcej, niż tylko mój aktorski puzzelek. Z drugiej strony im mocniej partycypujesz w procesie produkcyjnym, tym słabiej odbierasz potem film, oglądając go w kinie. Chcę kontrolować, ale pragnę być zaskakiwana. Paradoks.

W ubiegłym roku zmarł Andrzej Wajda, który jest ważnym punktem na Twojej mapie, od występu w “Panu Tadeuszu” zaczęła się Twoja duża popularność.

Od dziecka występowałam w filmie i teatrze, spotkanie z Panem Andrzejem było dla mnie absolutnym wynagrodzeniem wielu trudów, które wcześniej podjęłam. Pamiętam, że zaproszona na herbatę do Pana Andrzeja, powiedziałam o swoim marzeniu, by podjąć naukę w nowojorskiej szkole teatralnej, ale nie wiem, czy to jest właściwa droga. Usłyszałam, że tak – dostałam od niego zielone światło.

Aktorstwo jest formą transu [wywiad z Alicją Bachledą-Curuś ] 1
Polaris | Fot. archiwum Alicji Bachledy-Curuś
Studiowałaś potem w słynnej uczelni Lee Strasberga w Nowym Jorku. Czy sposób myślenia o aktorstwie, którego tam uczą jest inny od tego, co mamy w Polsce?

U Lee Strasberga uczą przede wszystkim, że aktorstwo jest jedno, niezależnie od tego, czy mamy do czyniania z filmem czy teatrem, odmienne są tylko środki, którymi się posługujemy. Poznałam tam również wiele zaskakujących wskazówek, na przykład… jak ubierać się na casting. Z Polski pamiętałam, że trzeba było przyjść ubranym jak najbardziej naturalnie, bez makijażu. Być jak tabula rasa. W Stanach jest odwrotnie, oczekuje się od aktora maksymalnego zbliżenia do postaci kostiumem, charakteryzacją. Nie umiem niestety wyzbyć się uczucia zażenowania, towarzyszącego mi podczas castingu. Zawsze szukam złotego środka między tym, czego ode mnie oczekują, a własnym poczuciem komfortu.

Rozmawiamy o przekraczaniu granic. Zastanawiam się, gdzie stawiasz sobie granicę między grą a życiem. Wielu aktorów zatracało się w tym zawodzie, nierzadko z tragicznym finałem. Pamiętamy choćby śmierć Heatha Ledgera.

Nie zawsze role niszczą aktora. Czasem rzeczywistość stanowi prawdziwe wyzwanie, gdyż z aktorstwem nierozerwalnie wiąże się wrażliwość. Bardzo szanuję aktorów, którzy potrafią się zanurzyć w postać, a potem w sekundzie z niej wychodzą.

Written By
More from loungemag
Wzory na wiosnę
Przed nami kolejna wiosenna edycja Targów Dizajnu WZORY, prezentująca najciekawsze, najnowsze polskie wzornictwo...
Więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *