Zima w związku

Nastaje pora roku, która w naturze oznacza czas spokojnego uśpienia. Wiemy, że po zimie przyjdzie wiosna, więc nie ma powodów do histerii. O ile prostsze byłyby związki, gdyby i w nich być pewnym tej dynamiki. Wiedzieć, że stan „zamrożenia“ namiętności jest tymczasowy, a potem z całą pewnością przyjdzie znów okres rozkwitu.

W psychologii istnieją teorie, które twierdzą, że miłość składa się z trzech elementów: namiętności, intymności i zaangażowania. Na zaangażowanie składają się wzajemne zobowiązania. Wspólne, mieszkanie, kredyty, wychowywanie dzieci czy prowadzenie firmy. Intymność zbudowana jest na gruncie zaufania, wsparcia emocjonalnego i wiedzy o sobie. Namiętność natomiast stanowi najbardziej nieuchwytny element. To stan pobudzenia seksualnego i psychologicznego. Przeżywamy je najintensywniej na początku relacji. Wtedy, gdy czujemy jak „lecą iskry“. Jest to stan, który wprawia nas w radosną euforię. Czujemy się zakochani i chcemy, aby trwał wiecznie. W dodatku drżymy w obawie o jego koniec. O to, że coś się „zepsuje“. I często to się zdarza. Dajemy się ponieść infantylnej wizji miłości. Traktujemy związek jak trofeum, jak rzecz, którą kupiliśmy i podlega reklamacji – do lat trzech – a potem należy ją wymienić.
Niektóre poradniki psychologiczne (uwaga, nawet te z porządnym zapleczem naukowym!) będą przekonywać nas, że w długotrwałej relacji należy pogodzić się z nieuchronną śmiercią namiętności. To na szczęście tylko jedna z wielu opinii – dość arogancka i niefortunna. Tego wypu przekonania przyczyniają się do problemu młodych ludzi z zaangażowaniem w związek. U podstaw spoczywa strach przed nudą, marazmem i przewczesnym starzeniem się.
Stała relacja kojarzy się z końcem ciekawej podróży. Nakazuje się statkować. To prawda, że głęboki związek miłosny z jednym partnerem stoi w opozycji wobec nieograniczonego wyboru i natychmiastowej gratyfikacji, jakimi jest przesiąknięta kultura współczesna. Jednak błędem jest teoria, że zaangażowanie w długotrwały związek,nieuchronnie wiąże się ze śmiercią erotycznego napięcia.
Wybitna psychoterapeutka Esther Perel, w swojej książce „Inteligencja Erotyczna“ przekonuje, że namiętność to skomplikowany aspekt stałych związków. Pisze o tym, jak wiele czynników wpływa na „zamrożenie“ gorących uczuć. Poradnik powstał w oparciu o wieloletnią praktykę kliniczną. Autorka przekonuje, że nawet najbardziej skostniałe uczuciowo pary, jeśli wykażą zaangażowanie z dwóch stron, mogą na nowo rozpalić płomień. I bynajmniej nie chodzi tylko o wspólną wycieczkę do sex shopu.
Aby sobie pomóc, trzeba jak najlepiej przetrwać związkową „zimę“. Czyli podarować sobie i partnerowi czas, cierpliwość i uwagę. Bez histerycznego, fatalistycznego myślenia, że oto kończy się na zawsze pewna faza.
Patrząc na związek z perspektywy pór roku w przyrodzie, dajemy sobie szansę, aby doczekać ponownego rozkwitu namiętności. Czas, w którym przychodzi ochłodzenie pożądania – bez względu na powód – wystawia na próbę naszą dojrzałość. Obwiniając partnera i tracąc wiarę w związek, odbieramy sobie możliwość stworzenia głębszej relacji – psychologicznej i seksualnej.
Clarissa Pinkola Estes poświęciła na swoją kultową książkę „Biegnąca z Wilkami“ 21 lat życia. Tak długo trwało zebranie ludowych opowieści i połączenie ich z fachową wiedzą psychoterapeutyczną. Ta poetycka i przenikliwa pozycja niesie ze sobą niezwykłą mądrość. Jej lektura wymaga wrażliwości i refleksji.
Autorka obserwuje, że ludzkie związki często psują się, kiedy mija etap radosnych oczekiwań. Jest to równie samo prawdziwe dla związków miłosnych, jak i innych bliskich relacji. Na próbę wystawia nas więź z nastoletnim dzieckiem, ale także nowa miłość przyjaciółki, która dotąd zawsze miała dla nas czas. Relacja, która zaczęła się przecież od obopólnej dobrej woli, przestaje nas satysfakcjonować. Niejeden gorący romans wali się, gdy mija fala pierwszej namiętności. Zamiast spełnienia marzeń zaczyna się wspólne życie, stawiające poważne wymagania. Według Clarissy Pinkoli Estes, aby im podołać, trzeba zdobyć się na kunszt i mądrość. Tkwi ona w cierpliwości i miłości, jaką możemy ofiarować partnerowi w czasach emocjonalnej zimy.
„Jakaś część psychiki kobiety i mężczyzny nie chce przyjąć do wiadomości, że we wszystkich związkach miłosnych śmierć ma rolę do odegrania. Udajemy, że miłość jest możliwa bez śmierci naszych złudzeń i płytkich zachcianek“ – stwierdza autorka.
Często młodzi ludzie zaczynają związki w taki właśnie sposób. Na początku chodzi tylko o przygodę, o lekarstwo na depresję. Jednak nie zdają sobie sprawy, że oto wkraczają w psychiczną przestrzeń – swoją i drugiego człowieka. Nasze próżne ego może szukać tam rozrywki – metody na wieczną wiosnę. Chcemy, aby partner był stałym źródłem naszego zadowolenia. Zapominamy, że mamy do czynienia z drugim człowiekiem. Jego lękami, problemami i ranami.
Zima w związku to czas, aby nasz mądry ogrodnik zaopiekował się owym przekwitniętym krzewem. Dzięki temu ma szanse urodzić jeszcze więcej pięknych kwiatów na wiosnę. Tylko akceptacja cyklicznej natury związku pozwala na pełne zaangażowanie uczuciowe, a dzięki temu dotarcie do tego momentu.
Esther Perel zauważa, że w parach, które rozumieją tę dynamikę, wzajemne pożadanie nie zostaje zmarnowane. Nawet w kulturze natychmiastowej gratyfikacji potrafią dostrzec, że uwodzenie to cel sam w sobie. Lubią seks, lubią się ze sobą kochać i poświęcają wiele czasu na pielęgnowanie erotycznej przestrzeni. I tak jak wszystkie pary, one też przechodzą etapy uśpienia pożądania – gdy odsuwają się od siebie lub gdy po prostu angażują się we własne projekty i zajmują się swoim życiem. Nie panikują przerażone, że dzieje się z nimi coś złego. Wiedzą, że intensywność związku się zmienia, zwiększa się i opada, a pożądanie przeżywa czasowe załamania.
Oznacza to, że decydując się na poważny związek, nie musimy zrezygnować z miłosnych uniesień. Wręcz przeciwnie! Przeżywając wspólnie z partnerem uczuciową zimę, bez histerycznej tęsknoty za wiosną, starajmy się, aby pik naszego związku poszybował znowu w górę.
Dlatego cieszmy się związkową zimą, pozwalając sobie, aby ten czas był dla nas okazją do dogłębnego poznania drugiej osoby i siebie samych. Do okazywania wsparcia i uwagi ochłodzonemu partnerowi. Ale także do tego, aby pozwolić sobie na wycieczkę w swój własny świat. Zaangażować się w pracę, odnowić relację z przyjaciółmi, albo poczytać mądre książki, które pomogą uporać się – nie, nie z tym co często nazywamy „kryzysem“. Ale z prawdziwą naturą cyklu naszych uczuć.
Antonina Dębogórska

Autorka jest twórcą warsztatów i wykładów poszerzających wiedzę o dynamice związków romantycznych. Więcej informacji można znaleźć na facebookowej stronie /Inteligencja Erotyczna

Źródła:
Esther Perel, „Inteligencja Erotyczna“
Clarissa Pinkola Estes, „Biegnąca z Wilkami“
Bogdan Wojcisze, „Psychologia Miłości“

Komentarze

Nastaje pora roku, która w naturze oznacza czas spokojnego uśpienia. Wiemy, że po zimie przyjdzie wiosna, więc nie ma powodów do histerii. O ile prostsze byłyby związki, gdyby i w nich być pewnym...
" />