#TBT: Zapraszamy do stołu

www.kitchenclarity.com

Zanim na dobre wpadniemy w wir wakacyjnych wyjazdów i imprez, warto przypomnieć sobie kilka podstawowych zasad, o których powinno się pamiętać, żeby nie zaliczyć wpadki przy stole.

Był sobie stół z powyłamywanymi nogami i drugi, do którego wołali: „stoliczku nakryj się”. U cioci na imieninach mama mówiła: „siedź prosto i ręce na stole”, podczas gdy tata usiłował nie wpaść pod stół.

Każdy dostał coś kiedyś „pod stołem”, pod warunkiem, że nikt inny tego nie widział. Niejeden interes załatwiło się „przy stole”, niejedną męską awanturę rozwiązano kobiecym, acz stanowczym: „podano do stołu”. No i jeszcze boscy rycerze okrągłego stołu – wśród „stołowych” porzekadeł, to właśnie oni kojarzą mi się najlepiej.

Gdzie zasiada polska, włoska lub każda inna rodzina, by zjeść trwający pół popołudnia, wieczoru i kawałek nocy – obiad? Przy stole. Gdzie jesteśmy najczęściej nagabywani przez ciotki z Ameryki z pytaniem, czy studia już wybrane, albo praca zaklepana? Przy stole. Gdzie prowadzimy poważne lub mniej poważne rozmowy, wypłakujemy się, pijemy na umór, kroimy cebulę? Przy stole.

Stół, czy to pokojowy, czy jadalny ma miliony funkcji. O niektórych z nich nawet nam się nie śniło, choć pomysłów jest tyle, ile ludzi na świecie. Ponoć – od biedy – można na nim przespać, uprawiać seks (to już sprawdzaliśmy), kreślić, malować, kroić materiały, szyć zasłony, przesadzać kwiatki. Gdzie grać w karty, gdy nie ma się stołu? To dylemat trudny do rozwiązania. Podobnych sytuacji, w których stół okazałby się niezbędny, pojawiłoby się mnóstwo. Stół – mistrz salonu lub jadalni, jest meblem tak oczywistym, niemalże jak łóżko, które w rankingach na najważniejszy mebel życia, przoduje niezmiennie od wielu lat. Jedno jest pewne, bez stołu nie ma obiadu, jedzenia, rodzinnej atmosfery. Podajmy zatem przystawki.

Komentarze