Z wizytą u… Michael Hekmat, Blessus [wywiad]

Z Michaelem Hekmatem, dyrektorem kreatywnym marki Blessus, spotykamy się w jego nowym studio projektowym przy najmodniejszej ulicy Warszawy – Mokotowskiej. Polski projektant ma teraz bardzo gorący okres: liczne podróże, projektowanie kilku kolekcji jednocześnie, realizacja sesji zdjęciowych czy inauguracja nowego projektu to tylko część z jego obecnych aktywności. Jak znajduje na to wszystko czas, co go inspiruje i dla jakich kobiet projektuje – to i więcej dowiecie się z naszej rozmowy. Zapraszamy!

Zrzut ekranu 2015-11-06 o 14.58.35

Spotykamy się w nowym miejscu. Opowiedz nam o nim.

Jesteśmy w moim studio przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie. Przeprowadziliśmy się 20 lipca i teraz tutaj odbywa się proces projektowania. Tworzymy cztery kolekcje w roku – dwie dla klientów sieciowych, dwie pod szyldem marki Blessus i Michael Hekmat.

Kto może do tego studia zawitać? To miejsce wyłącznie dla Twojego zespołu czy również dla branży i klientów?

Na pewno nie jest to punkt handlowy. Tutaj przychodzą klientki indywidualne, które są z nami od kilku sezonów, oraz ich znajome, które szukają czegoś konkretnego. Goszczą tu również styliści i szeroko rozumiane osobowości ze świata mody. Nie każdy z ulicy może tu wejść, ponieważ to miejsce mojej pracy, moje małe sanktuarium, w którym chcę czuć się komfortowo.
Jednak obecnie często Cię tu nie ma ze względu na liczne podróże. Skąd wczoraj wróciłeś?
Wczoraj w nocy wróciłem z Paryża, z targów Premiere Vision. Pojawiam się tam dwa razy w roku, wcześniej jeździliśmy też do Mediolanu na Milano Unica. Wybieraliśmy teraz tkaniny do kolekcji na sezon jesień-zima 2016/17, która będzie pokazywana na świecie w lutym/marcu przyszłego roku i wjedzie do sprzedaży w sierpniu lub wrześniu. Wrzesień i październik to zawsze miesiące intensywne jeżeli chodzi o podróże, nie tylko ze względu na same fashion weeki, ale też na produkcję. W październiku musimy zatwierdzić to, co pokazywało się we wrześniu i określić ilości. Dlatego też jutro wylatujemy do Chin, gdzie będziemy nadzorować produkcję dla jednego z naszych klientów.

To bardzo intensywny okres dla Ciebie! Jak to wszystko godzisz?

To niezwykle fascynujący proces, ale jednocześnie bardzo męczący. Jestem teraz na etapie, w którym z jednej strony tworzę coś bardzo personalnego, czyli Blesssus i Michael Hekmat, a jednocześnie pracuję dla klientów, którzy swoją odzież sprzedają na skalę masową. To jest ogromny rozstrzał, ale podchodzę do dwóch grup projektów z taką samą pasją i filozofią pracy. Pod względem czasowym jest na pewno trudno, ale jeżeli mówimy o kreatywności, o spełnieniu, o satysfakcji z tego, co robisz… to jesteśmy na bardzo dobrej drodze!

Mówisz o Blessus i Michael Hekmat w kontekście osobnych kolekcji. Skąd pomysł na autorską linię?

To jest świeży temat. W końcu doszedłem do punktu na swojej ścieżce rozwoju, że chciałbym umieść swoje imię i nazwisko na metce. Oczywiście Blessus będzie istniał i będzie dystrybuowany z taką samą intensywnością jak dotychczas, ale teraz przy wsparciu junior designerów. Michael Hekmat zostaje natomiast wyłącznie moim dzieckiem, które w Polsce będzie dostępne wyłącznie poprzez indywidualne zamówienia. To będzie bardzo wysublimowana estetyka i niezwykle złożony proces produkcji. Kolekcja będzie kontraktowana wyłącznie w naszym showroomie w Paryżu, działającym czasowo podczas fashion weeku.

 

1 of 2

Komentarze

Z Michaelem Hekmatem, dyrektorem kreatywnym marki Blessus, spotykamy się w jego nowym studio projektowym przy najmodniejszej ulicy Warszawy – Mokotowskiej. Polski projektant ma teraz bardzo gorący...
" />