Z polską metką: Olga Idzik

Z polską metką: Olga Idzik właścicielka i projektantka marki COCHO. Olga z wykształcenia jest projektantką i managerem. Ukończyła Krakowską Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru SAPU i Politechnikę Łódzką na Wydziale Zarządzania. Była laureatką konkursu Fashion Designer Awards, który jak mówi dodał jej skrzydeł. Dziś jest właścicielką i projektantką marki COCHO. Mimo trudnego startu i wielu przeszkód odnosi sukcesy i doskonale wie, jak funkcjonować w skomplikowanym świecie mody. O drodze na szczyt, upadkach i wyzwaniu, jakim jest zawód projektanta, opowiada Olga Idzik.

Moja firma COCHO concept powstała dzięki dotacji unijnej w 2011. Do dziś zajmuję się projektowaniem na zlecenie firm i koncernów odzieżowych oraz projektowaniem i produkcją mojej autorskiej marki COCHO.
Pierwsze dwie kolekcje COCHO, to były bardzo niszowe, awangardowe modele. Szukałam pomysłu na ten brand i sprzedaż, która pozwoliłaby się rozwijać. To były bardzo bolesne poszukiwania, które skończyły się kredytem i minusem na dużą kwotę. Wtedy doszłam do ściany i naprawdę myślałam, by zrezygnować, rzucić wszystko i wyjechać. Splot złych decyzji i inwestycji sprawił, że dostałam porządne lanie od losu. Mentalne i finansowe. Dzięki temu, dziś wiem, jak inwestować pieniądze i jak realnie je pomnażać. Taka chyba kolej rzeczy, truizm – uczymy się na własnych błędach.
We wrześniu 2014 powstała całkiem inna, świeża wizja COCHO, brandu, którego punktem odniesienia jest klasyka, ale z mocno casualowym twistem. Najważniejsze są surowce i jakość szycia na najwyższym poziomie – poziomie luksusowych marek. To właśnie wyróżnia moją markę. Wszystkie szwy są lamowane, szwy francuskie lub stębnowane, surowce produkowane są na nasze specjalne zamówienie. Druki projektowane są przez nas i drukowane na naszych surowcach. Wymyśliliśmy swoją autorską maszynę, która szyje złotą i srebrną nitką – jest to nasze unikalne szycie, ciężkie do skopiowania. Dzięki temu proste, klasyczne bluzy i bluzki, zyskują nową odsłonę.
Od kolekcji jesień/zima 2014 nastąpił ogromny wzrost sprzedaży COCHO. Teraz jestem przede wszystkim w swojej firmie przedsiębiorcą. Moda to dla mnie biznes. Nieustający rozwój i inwestycje. Każda zarobiona złotówka, jest ponownie inwestowana. Tylko w taki sposób wykonam swój plan, by COCHO było rozpoznawalnym brandem, kojarzonym z doskonałym szyciem i klasycznym designem.
Kim jest kobieta COCHO? To nowoczesna, pewna swoich wyborów kobieta. Jestem za świadomym kupowaniem ubrań, takich które budują szafę, które są multifunkcyjne, których można używać do różnych stylizacji, zmieniając tylko obuwie i dodatki – a takie są właśnie ubrania COCHO. Co najważniejsze, są wielosezonowe, bo jakość surowców i technologia szycia sprawia, że nie umierają po jednym sezonie. Po prostu, są to ubrania do kochania! (śmiech)
Kolekcja jest bardzo rozbudowana. Każda z nas, znajdzie w niej coś dla siebie. Spódnice ołówkowe i rozkloszowane, z tkanin i z dzianin. Spodnie, od szerokich nogawek po wąskie. Bluzy z oversiz’owym lookiem i takie, które modelują sylwetkę, przez podkreślanie talii. Każda rzecz łączy się z inną. Kolory są dobrane tak, by do siebie pasowały. Dodatki, hafty, broszki – wszystko projektowane i produkowane na zamówienie. Uzupełniam kolekcję o dziewiarstwo, bo kocham swetry – jest to mój konik (śmiech). Dobieram przędze tak, by wyrób był unikatowy i komfortowy. Technologia dziania jest również bardzo ważna. Myślę, że każda klientka, która ma w szafie sweter COCHO wie, o czym mówię (śmiech).
Obecnie produkcja jest bardzo duża, COCHO jest szyte w trzech szwalniach. Korzystam z fabryk włoskich, francuskich oraz polskich producentów dzianin. Wypuszczamy produkcje bazową, w dużych ilościach dla naszych partnerskich butików. W trakcie sezonu kolekcja jest uzupełniana o tak zwane „pronto” czyli nowości w krótkich seriach, które nie są powtarzane. Są to limitowane ilości, sprzedawane do wyczerpania zapasów. Dlatego każda nasza klientka, ma nieustanny dostęp do nowych modeli, przez cały sezon.
Nieustannie poszukuję nowych rynków. W styczniu wchodzimy na rynek skandynawski, to bardzo pracochłonny projekt, do którego przygotowywaliśmy się prawie rok. Ale mam nadzieję, że wszystko się uda.
Branża odzieżowa jest bardzo trudna i konkurencyjna, ciężko przekonać klientkę, że właśnie nasz produkt jest warty inwestycji i miejsca w jej szafie. Ja wierzę w COCHO, bo w każdą rzecz wkładam oprócz swojego doświadczenia, również serce. Na sukces marki pracuje wiele osób, mój zespół oraz szereg kontrahentów.
Osiągnięcia?
Byłam laureatką konkursu Fashion Designer Awards, co absolutnie dodało mi skrzydeł. Po tym wydarzeniu zaczęłam współpracować z pomysłodawczynią konkursu Joanną Sokołowską-Pronobis. To była bardzo twórcza i realna praca projektanta, przy wielu projektach i przedsięwzięciach. Ta współpraca trwa do dziś. Joanna w wielu sytuacjach jest moim mentorem i świetnym doradcą. Oprócz COCHO, cały czas jestem aktywnym projektantem do wynajęcia (śmiech). Obecnie odpowiadam za kolekcje trzech bardzo dużych polskich firm odzieżowych. Jest to absolutnie komercyjne projektowanie, ale w moim mniemaniu najtrudniejsze jest, gdy projekt powinien spodobać się 8 na 10 kobiet (śmiech).

Listę sklepów i butików partnerskich znajdziecie na www.cocho.pl

Monika Gąsiorek-Mosiołek

Komentarze

Z polską metką: Olga Idzik właścicielka i projektantka marki COCHO. Olga z wykształcenia jest projektantką i managerem. Ukończyła Krakowską Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru SAPU i Politechnikę Łódzką na Wydziale Zarządzania. Była...
" />