XXANAXX [ wywiad ]

Klaudia Szafrańska i Michäl Wu, czyli XXANAXX, na pewno nie cierpią na depresję. Tego lata wokół nich zrobiło się bardzo gorąco. Druga płyta „FWRD” to prawdziwy skok naprzód, o czym rozmawia Rafał Stanowski
– XXANAXX na nowej płycie „FWRD” zaczął śpiewać po polsku! Jak to się stało i czy to przejaw euforii czy raczej depresji?

Klaudia: – Pomysł na śpiewanie po polsku przyszedł spontanicznie, gdy tylko zaczęliśmy z Michałem rozmawiać o nowej płycie. Chcieliśmy spróbować, nie wiedzieliśmy jeszcze, czy to się uda.
Michäl Wu: – Plan zakładał stworzyć przynajmniej jeden kawałek z polskimi słowami. Wyszło jednak znacznie lepiej, nagraliśmy jeden, potem następny, było fajnie, więc rozpędziliśmy się do czterech utworów. Resztę zaśpiewaliśmy już po angielsku.

– A propos polskiego, czy utwór „Nie znajdziesz mnie” to nawiązanie do „Kiedyś cię znajdę” Reni Jusis?

Michäl Wu: – Jest, i nie jest. Naszym dobrym przyjacielem jest Michał Przytuła, który stworzył tę piosenkę z Reni. Na początku pisaliśmy te słowa nieświadomie, a potem, kiedy się zorientowaliśmy, postanowiliśmy zrobić ukłon w stronę Reni.
Klaudia: – Na koniec Ten Typ Mes dograł swoją zwrotkę, gdzie padają wprost słowa „kiedyś cię znajdę”.
Michäl Wu: – Wyszła z tego fajna gra słów i pomysłów.

– Nawet bardzo fajna, tym bardziej, że Wasz nurt electro-popu jest echem działań artystycznych Reni Jusis. Skoro już łapię Was za słowa, to wyspowiadajcie się, jak było z najbardziej kultową frazą z „FWRD”, czyli zwrotką „kup mi kapcie”!

Michäl Wu: – Zastanawialiśmy się nad słowami, powiedziałem dla Klaudii: „zaśpiewaj coś w typie <kup mi kapcie>”.Klaudia: – Szukaliśmy, szukaliśmy i nic nie pasowało tak dobrze, jak kapcie. W końcu uznaliśmy, że muszą zostać. Tak pięknie wbiły się w melodię! Poza tym kapcie są super słowem.
Michäl Wu: – Świetnie się wkomponowały. Wprowadzają fajną zabawę formą. Kapcie to prozaiczny, zwykły przedmiot, a Klaudia śpiewa o mocnych uczuciach. Dzięki temu urastają do rangi metafory.

– Dostaliście już kapcie od fanów?

Michäl Wu: – Jeszcze nie, ale ktoś pod sceną obiecywał Klaudii (śmiech). Wiemy, że trochę osób ma problem z tym słowem. Byliśmy nawet bliscy zmiany tekstu…
Klaudia: – Był nawet pomysł, by zmienić je na „kup mi sweter”. Ale teraz, po zagraniu wielu koncertów, uznaliśmy, że nie będziemy niczego ruszać. Poza tym bardzo do nas pasują – lubimy ciepło, herbatę, i kapcie oczywiście też.

– Jest coś na rzeczy z tym ciepłem, bo krytycy zgodnie piszą, że brzmienie „FWRD” jest cieplejsze niż na waszej poprzedniej płycie, czyli „Triangles”.

Michäl Wu: – Jest nam blisko do ciepłych, „czarnych” brzmień. Wychowałem się na hiphopie, moja świadomość muzyczna formowała się przy tych dźwiękach. Klaudia też miała zajawkę na soul czy r&b. Taki charakter nadaje również wokal Klaudii, która używa wielu ozdobników typowo soulowych.
Klaudia: – Uczyłam się ich od Mariah Carey – przysięgam! (śmiech)
Michäl Wu: – Gdyby te numery wzbogacić o wysoki głos z chrypą, brzmiałyby zupełnie inaczej. Delikatny głos Klaudii sprawia, że nasza muzyka brzmi cieplutko i milutko.
Klaudia: – W sam raz na zimę do kapciuszków (śmiech).

– Na „Triangles” był miks chłodu z ciepłem. To znaczy, że definitywnie opuszczacie muzyczną Skandynawię?

Klaudia: – Lubimy ją również! Na pierwszej płycie sporo eksperymentowaliśmy. Teraz chcieliśmy stworzyć spójny materiał, stąd jest znaczniej mniej chłodu.
Michäl Wu: – To „czarne”, soulowe brzmienie miało być wspólnym mianownikiem „FWRD”. Poza tym, nie będę tego ukrywał, naszym zamysłem było stworzenie trochę bardziej mainstreamowych brzmień. Krótko mówiąc, ocieplenie było nam w smak.

– Czujecie się ciągle przedstawicielami nurtu alternatywnego?

Michäl Wu: – Zależy, co bierzesz pod uwagę jako wyznacznik alternatywy. Jeśli to obecność w stacjach radiowych, to ciągle rozgłośnie nas nie grają. Jeśli patrzeć na to, ile osób przychodzi na nasze koncerty, wychodzi na to, że mamy sporą popularność – na Open’erze słuchało nas ponad 15 tysięcy! Było to dla nas onieśmielające. Nie mam jednak ambicji, by zamknąć się w alternatywnie. Chcemy grać ambitny mainstream i mam nadzieję, że to słychać.

– Wracając do języka, jak się pisze (Michał) i śpiewa (Klaudia) po polsku? Ten język jest bliższy Waszej emocjonaliści czy macie podejście globalne i wolicie komunikację po angielsku?

Klaudia: – Bardzo się denerwowałam podczas nagrań. Bałam się, to był mój debiut wokalny w języku polskim w profesjonalnym studiu. Na początku myślałam, że nie podołam, obawiałam się o dykcję…

– Po polsku śpiewa się trudniej…

Klaudia: – Nawet dużo trudniej, tym bardziej że wcześniej, nawet w myślach, śpiewałam po angielsku, lubiłam też słuchać zagranicznej muzyki.

– A jak czujesz się teraz, kiedy jesteście w środku trasy koncertowej?

Klaudia: – Teraz jest na maksa dobrze! Czuję, że mam lepszy, bliższy kontakt ze słuchaczami, bo wszyscy, młodsi i starsi, mnie rozumieją. Piosenki przypominają rozmowę. Dzięki temu, paradoksalnie, śpiewanie po polsku okazało się dużo łatwiejsze.
Michäl Wu: – Liczyłem na ten efekt świadomego odbioru i lepszej komunikacji. Wcześniej wielokrotnie otrzymywaliśmy pytania od słuchaczy, kiedy wreszcie napiszemy coś po polsku. Wzbranialiśmy się przed tym dość długo, ale w końcu pomyśleliśmy, kurde, gramy dla ludzi, więc oni powinni być zadowoleni. Podobnie jak Klaudia, czułem jednak niepokój, pisanie po polsku jest dużo bardziej obnażające. Po angielsku dużo więcej potrafi ujść ci płazem. Kiedy stworzyłem pierwszy numer „Kup Mi”, czułem że jesteśmy na dobrym szlaku. Byłem nawet zaskoczony, z jak dużą łatwością przyszło mi pisanie.

– I nie czuliście zmęczenia tworzeniem po polsku? To przecież dość zawiły język, pełen pułapek lingwistycznych.

Michäl Wu: – Mieliśmy oczywiście chwile kryzysu. Nie okazało się to jednak dużo trudniejsze, niż nagrywanie po angielsku. Tam również masz frazy, które trzeba nagrywać po kilka razy. Polski nie był wcale tak straszny, jak nam się wydawało.

Rozmawiał Rafał Stanowski

Komentarze

Klaudia Szafrańska i Michäl Wu, czyli XXANAXX, na pewno nie cierpią na depresję. Tego lata wokół nich zrobiło się bardzo gorąco. Druga płyta „FWRD” to prawdziwy skok naprzód, o czym...
" />